Cracovia wyszarpała punkt w Gliwicach
"Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe" - z tymi słowami na ustach wracali zapewne piłkarze Cracovii po bardzo szcześliwie zremisowanym spotkaniu w Gliwicach. Kontrowersyjny gol w samej końcówce oraz niewykorzystany przez gospodarzy rzut karny pozwolił cieszyć się podopiecznym Wojciecha Stawowego ze szczęśliwie wywalczonego punktu.
Początek spotkania absolutnie nie zapowiadał tak dramatycznego widowiska na Stadionie Miejskim w Gliwicach. Od pierwszego gwizdka sędziego Krzysztofa Jakubika można było obserwować typową dla krakowian tiki -takę. Szybkie podania, wymienność pozycji oraz koronkowe akcje pozwoliły Pasom zepchnąć gospodarzy do głębokiej defensywy.
W pierwszej połowie piłkarzom z Krakowa wychodziło niemal wszystko. Brakowało jednak precyzji, celnego wykończenia akcji, aby dobić słaniającego się na nogach przeciwnika. Wszystkie próby zdobycia bramki kończyły się tuż przed polem karnym Piasta. Gliwiczanie zbudowali tam szczelny mur, który nie pękł przez 45 minut ani raz.
W przerwie zawodnicy postanowili chyba zażartować z kibiców zamieniając się koszulkami. Dowcip trzeba uznać za udany, gdyż to Piast lepiej wszedł w drugie 45 minut. Nastąpiła jednak drobna korekta względem pierwszej połowy. W 48 minucie gospodarze zaspokoili pragnienia swoich sympatyków, strzelając bramkę na 1:0. Szczęśliwcem, który zrobił tę małą różnicę na boisku okazał się kapitan zespołu, Tomasz Podgórski.
Cracovia po straconej bramce sprawiała wrażenie mocno zagubionej. - To, co się stało po przerwie, jest dla nas lekcją. Jesteśmy beniaminkiem, cały czas się uczymy. Na drugie 45 minut trzeba wyjść skoncentrowanym. Nam tego zabrakło. Piast strzelił gola i musieliśmy się namęczyć, by wyrównać - tak widział mecz z ławki rezerwowych Wojciech Stawowy. Pasy od czasu do czasu próbowały zaniepokoić Dariusza Trelę. Jednak ciągle bezskutecznie.
Dopiero ostatnie piętnaście minut mogło zadowolić krakowskiego fana. Cracovia, niczym rasowy bokser, otrząsnęła się po zadanym ciosie i z furią przystąpiła do ataku. Trud został wynagrodzony w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Piłka po dośrodkowaniu Ntibazonkizy znalazła się w szesnastce Piastunek. Przemysław Kita najlepiej odnalazł się w zamieszaniu podbramką Treli i zdołał wyrównać. Gol ten wzbudził jednak spore kontrowersje. Gospodarze reklamowali, że futbolówka nie przekroczyła linii całym obwodem, jednak sędzia pozostał głuchy na ich argumenty.
Gdy wydawało się, że Cracovia w bezpieczny sposób wywiezie z Gliwic cenny punkt, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Mateusz Żytko bezsensownie przewrócił w polu karnym Wojciecha Kędziorę. Chwilę później sam poszkodowany chciał wymierzyć sprawiedliwość, ale przed karą gości uchronił bramkarz Krzysztof Pilarz.
Cracovia dopisała więc sobie w tabeli kolejny punkt. Po 16 kolejkach zespół Wojciecha Stawowego zgromadził ich 24 i zajmuje szóste miejsce w Ekstraklasie.
Piast Gliwice - Cracovia Kraków 1:1 (0:0)
Podgórski 48' - Kita 90'
Piast: Trela - Zbozień, Matras, Polak, Król, Marc, Hanzel, Izvolt (73' Lazdins), Podgórski, Ruben (88' Kędziora), Rabiola (46' Murawski).
Cracovia: Pilarz - Szeliga, Kosanović, Żytko, Marciniak - Dąbrowski (70' Kita), Danielewicz (55' Štraus), Ntibazonkiza - Boljević, Nowak, Steblecki (46' Budziński).
Sędziował: Krzysztof Jakubik.
Żółte kartki: Ruben - Żytko, Szeliga, Boljević.
Widzów: ok. 3500 (w tym ok. 1000 z Krakowa).