Cracovia zabrała miedź Lenczykowi
Piłkarze Cracovii wygrywając u siebie 2:0 z Zagłębiem Lubin zakończyli 20. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Nieudany powrót do Krakowa zaliczył trener Miedziowych Orest Lenczyk.
Zespół Wojciecha Stawowego określa się mianem drużyny wyjazdów. Rzeczywiście, Cracovia w tej rundzie pokazała dwa zupełnie odmienne oblicza. Przeciętnemu kibicowi postawa Pasów kojarzy się przede wszystkim z rewelacyjną grą na wyjazdach oraz fatalną w roli gospodarza. Po 20. kolejce i drugim z kolei zwycięstwie u siebie, należy nieco zmienić sposób patrzenia na drużynę z grodu Kraka.
Zespół z Krakowa przystępował do meczu w roli faworyta. W ostatnią środę krakowianie wygrali na stadionie przy ulicy Kałuży z Lechią Gdańsk 2:1.Ponadto gospodarze mieli przystąpić do pojedynku w najmocniejszym składzie. Natomiast w nie najlepszych nastrojach do stolicy Małopolski przyjechał zespół Miedziowych. Kilka słabszych spotkań spowodowało wzrost agresji u kibiców lubinian. Najbardziej krewcy kibole zniszczyli samochód bramkarzowi Michałowi Gliwie oraz pobili Roberta Jeża. W drużynie z Lubina przed meczem dało się wyczuć nerwową atmosferę.
Sam pojedynek przypominał piłkarskie szachy. Dyscyplina taktyczna prezentowana przez obie jedenastki wzięła górę nad finezyjną grą. Grząskie boisko również nie zachęcało do pięknego futbolu. Nikogo nie powinno więc dziwić, że z murawy wiało nudą.
Drużyna z Krakowa miała przewagę w posiadaniu piłki, próbowała narzucić swój styl gry. Wysiłek podopiecznych Stawowego okazał się bezskuteczny. Lubinianie skutecznie rozbijali ataki przeciwnika przed własnym polem karnym. Celnych strzałów było jak na lekarstwo. Pierwsza połowa nikogo nie rzuciła na kolana.
Początek drugiej połowy przebiegał pod dyktando gospodarzy. Pasy cały czas próbowały skruszyć miedziowy mur. Zmiany przeprowadzone przez trenera Cracovii jeszcze bardziej ożywiły grę zespołu.
W 69. minucie rezerwowy zawodnik Pasów, Rok Straus uderzył piłką w słupek po solowej akcji. Przewaga krakowian została udokumentowana minutę później. Po rzucie rożnym bitym przez Milosa Kosanovicia, precyzyjnym strzałem popisał się reprezentant Polski, Adam Marciniak.
Goście próbowali doprowadzić do remisu. Akcje lubinian były jednak bardzo chaotyczne. Pięć minut przed końcem zespół Zagłębia nadział się na kontrę Pasów. Rezerwowy Przemysław Kita postawił kropkę nad i po fantastycznym podaniu Krzysztofa Danielewicza.
– Byliśmy dziś do bólu konsekwentni. Graliśmy z przeciwnikiem, który od początku był nastawiony na kontry i proszę mi wierzyć, że ciężko gra się z takim rywalem. Stan murawy też nie był naszym sprzymierzeńcem, na szczęście tak wymęczyliśmy Zagłębie, że zrobiło się w końcówce więcej miejsca i potrafiliśmy to wykorzystać – tak podsumował mecz Wojciech Stawowy. Dzięki zwycięstwu 2:0 z Zagłębiem Lubin zawodnicy Cracovii awansowali na szóste miejsce w tabeli.
Cracovia – Zagłębie Lubin 2:0 (0:0)
Marciniak 70', Kita 85'
Cracovia: Pilarz – Szeliga (67' Kita), Żytko, Kosanović, Marciniak – Danielewicz, Dąbrowski, Zejdler (46' Dudzic) – Ntibazonkiza, Nowak (59'Straus), Boljević.
Zagłębie Lubin: Gliwa – Bilek, Guldan, Rymaniak, Cotra, Azikiewicz (76' Błąd), Bonecki (76' Woźniak), Kwiek, Piątek, Przybecki, Piech.
Żółte kartki: Szeliga, Kita, Boljević – Rymaniak, Kwiek.
Sędziował: Daniel Stefański
Widzów: 6531