Cracovia zagra w mieście przeciągów. Znów złapie wiatr w żagle?

W lidze idzie im ostatnio źle. GKS Tychy – gospodarz wtorkowego meczu – nie wygrał od pięciu spotkań, zaś Cracovia cztery ostatnie kończyła porażkami. Jedna z drużyn na pewno zamelduje się w półfinale Pucharu Polski. Początek spotkania o godzinie 18.

Aktualizacja, wtorek godzina 12: Mecz odbędzie się bez obecności kibiców w związku z koronawirusem.

Dla pierwszoligowca z Tychów dojście do ćwierćfinału turnieju tysiąca drużyn już jest dużą sprawą. Ślązacy czekali na takie spotkanie od sezonu 1976/1977, gdy w Warszawie ulegli Legii 1:2. Pasy, które są fawortem rywalizacji, przed sezonem założyły sobie, że walczą o pełną pulę w ekstraklasie i Pucharze Polski. Pierwsi mistrzowie kraju nigdy nie zagrali w finale krajowego pucharu, a do 1/2 udało im się dotrzeć tylko dwa razy.

Po raz pierwszy, w 1962 roku, ulegli 0:4 Zagłębiu Sosnowiec. Tamte rozgrywki były wyjątkowe, bo jeden jedyny raz odbył się mecz o trzecie miejsce. W nim krakowianie okazali się gorsi od Odry Opole (1:3). Dwa kroki od finału Cracovia była w sezonie 2006/2007. Wówczas Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski dwukrotnie zwyciężył 1:0.

Wiatr zmian w Tychach

Kibice GKS-u Tychy i Cracovii od lat żyją w przyjaźni. We wtorek, gdy się spotkają, nie będą mieli powodów, by toczyć dyskusje o ostatnich zwycięstwach swoich drużyn. Tyszanie mają piękny stadion i głowy pełne marzeń o powrocie do ekstraklasy, jednak pełnej puli nie zdobyli od 9 listopada (cztery remisy i porażka). W dwóch wiosennych kolejkach wywalczyli punkt z Sandecją Nowy Sącz (2:2) i skompromitowali się z walczącym o utrzymanie w I lidze Chrobrym Głogów (1:5).

 

Tychy nazywane są miastem przeciągów. Choć z trzech stron otoczone są lasami, bliskość Bramy Morawskiej sprawia, że często mocno tam wieje. Wiatr zmian wdarł się do szatni. Po kompromitacji z Chrobrym wywiało z niej trenera Ryszarda Tarasiewicza i obrońcę Marcina Kowalczyka.
Pasy też nie są na fali. W meczach z Piastem, Legią, Wisłą i Górnikiem nie zdobyły nawet punktu. Cztery kolejne porażki były pierwszą taką serią w ekstraklasie za kadencji Michała Probierza. Humory nie mają im prawa dopisywać, po derbach był nawet kac, ale to nie powód i czas na ściganie głów. Drużyna Probierza lekko się zachwiała, ale to nie oznacza, że pora wszystko burzyć. W tym sezonie Cracovia jeszcze niczego nie przegrała –w esktraklasie i Pucharze Polski wciąż może wiele zdobyć. We wtorkowy wieczór krakowianie mogą przerwać nakręcanie się spirali niepowodzeń i wrócić na właściwe tory.

 

 

Steblecki kontra Cracovia
Tymczasowym szkoleniowcem GKS-u Tychy został Ryszard Komornicki. Dyrektor sportowy, w trybie awaryjnym, musiał zejść z gabinetu do szatni.

 

– Miałem trochę inny rytm pracy. Teraz muszę zająć się drużyną, przygotować trening. Nie będzie rewolucji w składzie i sposobie gry, bo nie ma na to czasu. Musimy jednak poprawić obronę i być może spróbujemy grać szybciej do przodu, gdy nadarzy się okazja – mówił w poniedziałek.

Pomocnik tyszan Sebastian Steblecki nie ukrywa, że przed spotkaniem jego serce może zabić mocniej. 28-letni piłkarz jest wychowankiem Cracovii. Przeciwko byłemu klubowi wystąpi dopiero po raz drugi. Trzy lata temu uległ mu 0:3, gdy reprezentował Górnik Zabrze.

– Nie powinniśmy podchodzić do meczu z nastawieniem, że Cracovia musi awansować, a my możemy. Znamy swoją wartość i ostatnia wpadka nie ma prawa jej przekreślić. Podejdziemy do spotkania z pełnym zaangażowaniem – podkreśla Steblecki.

 

W 2017 roku, także w Tychach, Pasy rywalizowały z GKS-em w 1/16 finału Pucharu Polski. W meczu nie wykorzystały dwóch rzutów karnych, awansowały dopiero po serii jedenastek.
Na sędziego głównego najbliższego spotkania został wyznaczony Łukasz Szczech z Warszawy.