Cracovia zagra z drużyną, której trudno strzelić gola. Stawką fotel lidera

Po pokonaniu Legii Warszawa 2:1, w sobotę przed Pasami mecz z liderem – Wisłą Płock, do której tracą dwa punkty.

Krakowianie w bardzo dobrych nastrojach spędzili przerwę reprezentacyjną. Tuż przed debiutem Jana Urbana w roli selekcjonera reprezentacji Polski pokonali przed własną publicznością Legię i awansowali na drugie miejsce. Ostatnie dni przyniosły także zmiany kadrowe, w tym trzy kolejne transfery. Łącznie do drużyny przyszło 12 piłkarzy.

Transferowe szaleństwo Cracovii

W ostatnich dniach dołączyli: 20-letni serbski pomocnik Milan Aleksić (wypożyczenie z Sunderlandu, w tym sezonie bez występu w lidze), 19-letni pomocnik, juniorski reprezentant Polski Mateusz Skoczylas (transfer z Milanu, gdzie grał w drużynach młodzieżowych), a także 26-letni reprezentant Kongo, napastnik Gabriel Charpentier. Ostatnio grał w Parmie, jednak z powodu zerwania ścięgna Achillesa nie występował od grudnia. Przed rozpoczęciem treningów z drużyną czekają go około trzy tygodnie zajęć indywidualnych. Z Pasami pożegnali się obrońca Patryk Janasik (przeszedł do Polonii Warszawa) i pomocnik, wychowanek klubu Fabian Bzdyl (MSK Żylina).

{powiazane|63439;news}– Niektóre transfery musieliśmy wykonać, by zwiększyć rywalizacją na niektórych pozycjach ofensywnych. Drugim typem wzmocnień były te, które mają zabezpieczyć przyszłość klubu. To zawodnicy, którzy za sześć miesięcy lub rok mają stanowić o sile zespołu – tłumaczy trener Luka Elsner.

Takim zawodnikiem jest m.in. Skoczylas. Na razie będzie funkcjonował pomiędzy pierwszym zespołem a rezerwami. Cracovii nie udało się za to zatrzymać Bzdyla, którego umowa wygasała w czerwcu 2026. – Jesteśmy smutni, że nas opuścił, ale miał skomplikowaną sytuację kontraktową. Chciał jak najwięcej grać, więc to była najlepsza opcja dla obu stron – mówi Słoweniec.

Wisła Płock – Cracovia. Rywalowi bardzo trudno strzelić gola

W sobotę o godz. 17:30 Pasy zagrają w Płocku z Wisłą. Beniaminek u siebie jeszcze nie stracił punktów, a rywale strzelili mu na jego terenie tylko cztery gole.

– Wisła nie przez przypadek lideruje. Jest bardzo dobrze zorganizowana w defensywie, nie zostawia rywalom dużo miejsca, nie pozwala zbyt często wchodzić w pole karne. Liczymy, że podobnie jak z Legią będziemy mieli kontrolę nad meczem, ale chcemy bardziej uwypuklić swoje umiejętności w ofensywie, by stwarzać większe zagrożenie pod bramką i oddawać więcej strzałów – podkreśla Elsner.

Jeżeli jego drużyna zdobędzie trzy punkty, wyprzedzi przeciwnika i zajmie jego miejsce na szczycie. Elsner zwraca uwagę, że Jagiellonia Białystok ma dwa zaległe mecze i po odrobieniu zaległości to ona może być na 1. miejscu. 

– Jest to smaczek, dodatkowa motywacja, ale za bardzo się na tym nie skupiamy i nie narzucamy presji. Nie jest ważne, kto jest liderem we wrześniu, tylko kto na koniec sezonu. Dobrze, jeżeli uda się wygrać i na chwilę być na 1. miejscu, ale na tym etapie sezonu wyznacznikiem nie jest miejsce, tylko liczba punktów – zapewnia.