Cracovia zmarnowała sezon. Utrzymała się, więc wrócą Wielkie Derby Krakowa!
Plany a rzeczywistość
Na 120-lecie przy ul. Kałuży 1 miały być europejskie puchary, skończyło się na bardzo dobrym początku i walce o utrzymanie do ostatniego spotkania.
Sezon rozpoczynał pierwszy od ponad 60 lat trener obcokrajowiec, na pięć kolejek przed końcem zastąpił go Polak, który większość życia był związany ze Szwecją.
Cracovia rozpoczęła zmagania z Comarchem jako właścicielem. Skończyła z Robertem Platkiem z większościowym pakietem akcji. Transakcję sfinalizowano w połowie sierpnia.
Kończy sezon bez prezesa, choć funkcję pełniły dwie osoby.
Zamiast rozwoju organizacyjnego i sportowego, był chaos w gabinetach i na boisku. Głośne i niespodziewane zmiany.
Cracovia ten sezon zmarnowała. Do końca nie opuścili jej kibice. Kilka razy mecze oglądał komplet publiczności (jak w ostatniej kolejce), mecze z frekwencją poniżej 10 tys. były anomalią.
Lechia trzecim spadkowiczem
Zaledwie na 6,4 proc. ryzyko spadku Cracovii ocenił Paweł Mogielnicki z serwisu 90minut.pl. To jednak nie matematyczne wzory, a wyniki na trzech stadionach decydowały o tym, że w przyszłym sezonie Pasy nadal będą grały w ekstraklasie.
Tylko w przypadku przegranej Krakowianie musieliby nasłuchiwać wieści z Niecieczy, gdzie o byt walczyła Lechia Gdańsk i z Łodzi – tam mierzyły się mocno zagrożony Widzew i wciąż niepewny Piast.
Trzecim spadkowiczem została Lechia, która dołączyła do Bruk-Betu Termaliki i Arki Gdynia.
Dwa szybkie gole w meczu Cracovia – Korona
W Krakowie padł pierwszy z goli, na które liczyli kibice zgromadzeni na dziewięciu stadionach, gdzie o tej samej porze odbywały się ostatnie mecze. Był to jednak gol dla Korony. Tamar Svetlin biegł z piłką, biegł i biegł, aż w końcu z okolicy 20. metra posłał ją koło słupka. Gospodarze zlekceważyli pomocnika i szybko zostali skarceni.
Miny kibiców Pasów nieco zrzedły, jednak doping nie ustawał. Na wywalczenie co najmniej punktu było sporo czasu. Zawodnicy w pasiastych koszulkach wyrównali po zaledwie czterech minutach, a trzecią bramkę w sezonie – na raty – po prostopadłym podaniu Ajdina Hasicia zdobył Kahveh Zahiroleslam.
Początek był mocny, ale kolejne minuty były rozgrywany w piknikowej atmosferze. Po pół godzinie Korona zmieniła dwóch piłkarzy skarżących się na problemy ze zdrowiem.
Niezmienna sympatia do Jacka Zielińskiego
Na początku drugiej połowy kibice Cracovii pozdrowili byłego trenera zespołu, obecnie prowadzącego Koronę Jacka Zielińskiego. Dołączyli do nich fani Kielczan. Obie grupy były zgodne jeszcze w jednym momencie, gdy goście zaczęli obrażać Wisłę Kraków, a gospodarze także postanowili być niemili w stosunki do lokalnej rywalki.
Nie licząc otwarcia z golami i kilku akcji, spotkanie Cracovii z Koroną miało iście majówkowy charakter. Krakowianie mieli nie przegrać, by nie kusić losu, i to robili. Trener Bartosz Grzelak na pierwszą wygraną będzie musiał poczekać do nowego sezonu. Pracę pod Wawelem zaczął od... pięciu remisów.
Cracovia – Korona Kielce 1:1 (1:1)
Bramki: Zahiroleslam (6.) – Svetlin (2.).
Cracovia: Madejski – Wójcik, Henriksson, Sutalo – Piła, Klich (79. Dominguez), Al-Ammari, Perković – Hasić, Praszelik (70. Minczew) – Zahiroleslam (59. Charpentier).
Korona: Dziekoński – Rubeżić, Sotiriou, Pięczek (32. Smolarczyk) – Zwoźny, Remacle, Svetlin (76. Gustafson), Matuszewski – Nono (69. Antonin), Błanik (32. Davidović) – Stępiński (77. Nikołow).
Żółte kartki: brak.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).