Czerwona latarnia oślepiła Białą Gwiazdę

Wisła Kraków na stadionie czerwonej latarni Ekstraklasy miała łatwym zwycięstwem wskoczyć w tabeli tuż za plecy Legii Warszawa. Skończyło się bezbramkowym remisem, w dodatku o pechu i niedosycie mogą mówić zawodnicy Podbeskidzia.

– Uważam, że wynik remisowy jest sprawiedliwy – zażartował na pomeczowej konferencji Franciszek Smuda. A przynajmniej mamy nadzieję, że był to rodzaj niesmacznego żartu. W innym wypadku oznaczałoby to, że „Franz”, podobnie jak większość jego zespołu, na stadion Podbeskidzia po prostu nie dojechał.

Biała Gwiazda na bielskiej murawie wyglądała jak pięciolatek sterujący sygnalizacją świetlną na Rondzie Mogilskim. Chaotyczna, przestraszona, bezradna, a każde podjęte działanie groziło poważną katastrofą. Najsłabsi w lidze zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego byli pod każdym względem lepsi od faworyzowanych przybyszów z Krakowa.

„Najlepsza obrona w Ekstraklasie”? W absolutnych strzępach. „Kreatywna pomoc z wracającym do wielkiej formy Łukaszem Gargułą”? Zupełnie poza grą. „Zawsze groźny Paweł Brożek na szpicy”? Nakryty czapką przez duet Konieczny-Pietrasiak, w dodatku z murawy zszedł z urazem mięśnia czworogłowego.

Bardzo wymowną recenzją postawy Wisły była sytuacja z 58. minuty. Michał Chrapek otrzymał piłkę 20 metrów od bramki Richarda Zajaca. Ułożył sobie ją do strzału, uderzył ile sił w nodze i... mimowolnie wykonał przerzut do Rafała Boguskiego w okolice chorągiewki w narożniku boiska. Minutę później pierwsze celne uderzenie na bramkę gospodarzy oddał Donald Guerrier.

W tym samym czasie bielszczanie mieli ich na swoim koncie aż osiem, a fakt, iż żadne z nich nie zakończyło się golem, jest wyłącznie zasługą Michała Miśkiewicza. W pojedynkę utrzymywał swój zespół na powierzchni i ciężko zapracował na trzecią w sezonie nominację do jedenastki kolejki. „Wygląda to tak, jakby Miśkiewicz był w kiblu, kiedy układali się z Podbeskidziem” – gorzko zażartował na Twitterze jeden z kibiców.

Jeden zdobyty punkt pozwolił Wiśle zrównać się w tabeli z Górnikiem Zabrze i - dzięki lepszemu stosunkowi bramek - zakończyć rundę na pozycji wicelidera. – To dla nas spora satysfakcja. Wiele osób przed sezonem mówiło, że będziemy bronić się przed spadkiem – skomentował ten fakt Miśkiewicz. Nie można jednak popadać w samozadowolenie. Jak pokazał dzisiejszy mecz, w naszej grze jest wiele do poprawy. Nie pozostaje nam nic innego, jak dalej ciężko pracować i w meczu z Górnikiem pokazać, że to miejsce nam się po prostu należy.


Podbeskidzie Bielsko-Biała –  Wisła Kraków 0:0

Podbeskidzie: Zajac – Górkiewicz, Pietrasiak, Konieczny, Telichowski – Sokołowski, Łatka, Sloboda, Malinowski (68’ Adu), Pawela (78’ Wodecki) – Chrapek K. (46’ Deja)
Wisła: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Piotr Brożek – Buguski, Chrapek M. (66’ Małecki), Stjepanović, Garguła, Guerrier – Paweł Brożek (74’ Sarki)

Sędziował: Krzysztof Jakubik
Żółte kartki: Chrapek - Łatka