Częściowa „prohibicja” odrzucona
Według niektórych radnych Prawa i Sprawiedliwości należy ograniczyć ilość punktów sprzedaży alkoholu. – Musimy powiedzieć: dość! – apelował do radnych Stanisław Rachwał z PiS-u. Zupełnie inne zdanie miał radny PO, Wojciech Wójtowicz. – Zmniejszenie ilości punktów spowoduje, że będzie można mniej kupić mniej alkoholu i mniej wypić? Takie ograniczenia niczego nie zmienią. Większość radnych przychyliła się do zdania tego drugiego i odrzuciła poprawkę Rachwała.
Obecnie w Krakowie jest 2339 punktów, w których można kupić alkohol. Dla porównania we Wrocławiu limit to 1700. Wliczają się w to: sklepy monopolowe, restauracje, bary, puby itp. Stanisław Rachwał chciał, aby tych miejsc było mniej, bo ok. 2-2,2 tys. – I to nie chodzi o duże sklepy, tylko „budy” z alkoholem. Bardzo proszę, w imieniu różnych środowisk, aby ten nadmiar dostępu do alkoholu zmalał, ponieważ sprawia on, że młodzież jest zewsząd zalewana możliwością zakupu alkoholu – przekonywał radny.
Prezydent Majchrowski już wcześniej zmienił w projekcie limit z 5% na 3%, co przekłada się na ok. 3 tysiące limitów dla pomiotów chcących sprzedawać alkohol, co bardzo nie spodobało się Stanisławowi Rachwałowi. – To żadne ograniczenie, tylko podniesienie limitu – stwierdził polityk z Prawa i Sprawiedliwości. – Od 2009 roku mamy ustalony limit na wysokości 2,5 tysiąca pozwoleń i do dziś jest on utrzymany. Są wolne miejsca i zapewne nie zostaną one wykorzystane – odpowiedział na ten zarzut Wojciech Wojtowicz z PO.
– Nie jest to optymalna droga do rozwiązywania problemów alkoholowych. Cóż ma zrobić restauracji w centrum Krakowa, której skończy się koncesja, a do tego czasu utworzy się kolejka na pozwolenia? – pytał przewodniczący rady miasta. Zdaniem radnego PO, ten pomysł to wylanie dziecka z kąpielą i eliminowane będą te podmioty, którym akurat skończy się koncesja, a nie te, które mają negatywny wpływ na społeczeństwo.
Krzysztof Durek z PiS również nie poparł swojego klubowego kolegi, argumentując, że nie można podchodzić do zadania systemowo, czym de facto zgodził się z Bogusławem Kośmiderem. A Edward Porębski zaznaczył, że nie byłoby całego problemu, gdyby rady dzielnic opiniowały wnioski o pozwolenie na sprzedaż alkoholu, jak to miało miejsce w przeszłości.
Dodatkowo prezydent zapowiedział, że będą ograniczenia czasowe w sprzedaży alkoholu w lokalach należących do gminy. Zezwolenie na sprzedaż alkoholu jest przyznawane na 3 lub 5 lat.