Czy grożą nam zimne kaloryfery? MPEC: Walczymy o przetrwanie
Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej redystrybuuje ciepło do najbardziej zurbanizowanej części miasta, tj. ok. 65 proc. powierzchni Krakowa, czyli znaczącej większości mieszkańców. Dostawy ciepła do MPEC-u pochodzą z trzech źródeł: elektrociepłowni PGE w Łęgu, elektrowni w Skawinie i ekospalarni w Nowej Hucie. Czy ci dostawcy zagwarantują nam ciepło w najbliższym sezonie?
– Sytuacja naszych kontrahentów, od których kupujemy ciepło, jest niezła. Jednakże w przyszłości możemy się spodziewać perturbacji, jeśli chodzi o dostawy odpowiedniej ilości węgla – mówił na konferencji prasowej Marian Łyko, prezes MPEC w Krakowie. – Obecnie jesteśmy w dobrej sytuacji zarówno po stronie sieciowej, jak i pod względem przygotowań ze strony wytwórców. W sytuacji, w jakiej się dzisiaj znajdujemy, bardzo trudno jest kontynuować prace związane z transformacją energetyczną. Wszyscy na to czekaliśmy, a dzisiaj prowadzimy taką walkę o przetrwanie. Miejmy nadzieję, że rynek węgla ustabilizuje się na wiosnę – dodał.
"Do końca stycznia jesteśmy bezpieczni"
Prezes krakowskiego MPEC-u tłumaczył, że trwają intensywne negocjacje nad podłączeniem do miejskiego systemu czwartego źródła ciepła. – Od półtora roku prowadzimy rozmowy z firmą Tameh, która ma elektrociepłownię w krakowskiej hucie ArcelorMittal. Przygotowaliśmy taki wariant, że od nich również możemy mieć bardzo istotne zasilanie, gdyby zaszła taka potrzeba. Jednakże to źródło jest na gaz, a cena tego surowca jest dziś bardzo wysoka. W każdym razie lepiej mieć coś, niż nie mieć nic, bo będziemy musieli chyba takie wybory podejmować – mówił.
Marian Łyko wyjaśnił, że dostawcy krakowskiego MPEC-u mają zapasy węgla na trzy, cztery miesiące, dlatego do końca stycznia powinniśmy być bezpieczni. Jeśli chodzi o wzrost cen, to wytwórcy składają wnioski o zmiany taryf na poziomie ok. 30 proc., co przełoży się na wzrost cen rzędu 10-11 proc. dla konsumenta.