Czy Kraków stać na ŚDM?
– Czas, aby prezydent przestał grać z nami w ciuciubabkę i uczciwe policzył, ile miasto będzie musiało wydać na Światowe Dni Młodzieży i skąd na to wziąć pieniądze – stwierdza poseł Łukasz Gibała i domaga się, aby Jacek Majchrowski w ciągu dwóch tygodni, a nie jak zapowiadał w czerwcu, podał koszty, jakie nasze miasto będzie musiało ponieść jako współorganizator katolickiego wydarzenia.
Dotychczas nikt nie mówił o kosztach związanych z organizacją ŚDM w 2016 roku. Znamy tylko podział środków. Strona kościelna miała by pokryć ok. 30 % całości, 35-40% ma pochodzić od pielgrzymów oraz sponsorów. Resztę ma zapewnić gmina. Zdaniem posła to za dużo – maksymalnie Kraków powinien przeznaczyć na ten cel 10-15%.
– Jeśli samorząd ma zapłacić więcej niż kościół, to nie jest właściwe. Ale też zależy na co te kwoty pójdą. Jeśli na takie rzeczy, które przysłużą się mieszkańcom, to będzie w porządku. Na razie nie ma żadnych wyliczonych korzyści – ile zostawią pielgrzymi, ile zarobią hotelarze, restauratorzy, jaki będzie ekwiwalent promocyjny miasta – zastanawia się Gibała.
Jak z ZIO?
Poseł z charakterystycznym dla siebie biznesowym zacięciem, postanowił pokazać, jakie błędy popełnia miasto w przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży. – Jak się podchodzi do czegoś profesjonalnie, to trzeba stworzyć biznesplan, sprawdzić czy mamy pokrycie w środkach i skąd te środki mamy wziąć – mówi Gibała. Dodatkowo chciałby, aby ten nieistniejący biznesplan został przedyskutowany z mieszkańcami, a następnie poddany pod referendum.
– Wszyscy pamiętamy kompromitację z ZIO, gdzie też podjęło działania, a okazało się, że nie wiemy, ile będzie kosztowało. Jagna Marczułajtis-Walczak stwierdziła wówczas, że nie będzie siedziała z kalkulatorem i liczyła. Miasto robi ruchy finansowe, ale dopiero w czerwcu będą jakieś wyliczenia. To niepoważne – podsumowuje Łukasz Gibała.
Być może porównanie organizacji Światowych Dni Młodzieży do fiaska z Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi jest nie na miejscu. Ale w tym, że czasu na obliczenie urzędnicy mieli dużo, nie sposób się nie zgodzić. – Gdyby decyzja o tym, że ŚDM odbędzie się w Krakowie zapadła wczoraj, zrozumiałbym, że nie ma żadnych wyliczeń, ile wydarzenie będzie kosztować
– twierdzi poseł. Tymczasem nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile będzie trzeba wydać. Zarówno strona kościelna, jak i miejska. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podawanie jakichkolwiek kwot byłoby nieodpowiedzialne.
Pytania do prezydenta
Dlatego poseł wystosował pismo z pytaniami do prezydenta Krakowa. Jacek Majchrowski ma dwa tygodnie, by odpowiedzieć na pytania Łukasz Gibały. Polityk chce się dowiedzieć o kosztach, jakie poniesie miasto, skąd gmina weźmie pieniądze na ten cel i z jakich zadań środki zostaną przesunięte (Gibała obawia się, że m.in. z zieleni).
Dodatkowo polityk chciałby zapytać mieszkańców podczas referendum, czy zgadzają się, aby Kraków angażował się w takim stopniu w finansowanie ŚDM. – To nie są prywatne pieniądze prezydenta ani urzędników, tylko krakowian, moje. Mamy prawo wiedzieć, czego nie będziemy mieć przez ŚDM lub co nam zostanie po tych wydarzeniach – dodaje.