Czy o takie „królowanie w sporcie” nam chodzi?
Za nami mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych i wiele innych udanych imprez sportowych w Krakowie. Kolejne przed nami, na przykład w kwietniu Tauron Arena Kraków będzie gościła finał Ligi Mistrzów siatkarzy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby miasto wspierało również nasze drużyny. Choćby zasłużonego siatkarskiego Hutnika, który z powodu braku środków musiał wycofać się z rozgrywek.
„Królujemy w sporcie”
Mistrzostwa świata w siatkówce, mecze Ligi Światowej, spotkania mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych, Cracovia Maraton, Tour de Pologne – to tylko kilka imprez, które w odbyły się pod Wawelem w ostatnim czasie bądź odbywają się regularnie. Kolejne przed nami, bo miasto ma chrapkę na fazę finałową mistrzostw Europy siatkarzy w 2017 roku i kilka innych. W kwietniu (16-17) w Kraków Arenie odbędzie się Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy organizowany przez Resovię. Kraków przy tej okazji planuje się promować. Ile wyda na dwudniową imprezę?
– Z ustaleń wynika, że będzie to kwota nie wyższa niż koszt wynajmu hali (150 tysięcy złotych za dzień). W zamian siatkarze Resovii będą grali w specjalnie przygotowanych na tę okazję koszulkach z widokiem z Rynku Głównego. Lista przedsięwzięć promocyjnych jest bardzo długa i obejmuje również łączenie wizerunku naszego miasta z wielkimi gwiazdami siatkówki, jak choćby Bartoszem Kurkiem – tłumaczy Janusz Kozioł, doradca prezydenta do spraw sportu.
Kraków reklamuje się hasłem „Królujemy w sporcie”. Wielu ma wątpliwości czy duże – ale głównie kilkudniowe imprezy – powinny być priorytetem. – Brak drużyn w centralnych ligach piłki ręcznej mężczyzn i kobiet, siatkówki mężczyzn i kobiet, koszykówki mężczyzn. Można tak wyliczać i wyliczać, faktycznie królujemy! Raz w roku przejadą kolarze przez miasto, parę razy biegacze zablokują całe miasto, dwie gale boksu, jedna MMA, niesamowita promocja no i królowanie w sporcie – napisał na facebookowym profilu Zarządu Infrastruktury Sportowej (Kraków Royal Sports) użytkownik Kris Klub.
Siatkarski Hutnik znów na dnie
Podobne odczucia ma Mirosław Janawa, prezes siatkarskiego Hutnika Kraków. Na początku stycznia musiał podjąć trudną decyzję o wycofaniu drużyny seniorów z I ligi, bo klubu nie było stać na dalsze funkcjonowanie. A siatkarskie tradycje pod Wawelem mamy ogromne. Hutnik to mistrz Polski z lat 1988-1989, 11-krotny medalista mistrzostw Polski i trzykrotny zdobywca Pucharu Polski.
– Nie mam nic przeciwko dużym imprezom, sam byłem na meczach piłkarzy ręcznych. Trzeba sobie jednak zadać pytanie, co z tego mają krakowianie. To są głównie imprezy jednodniowe, a wsparcie na przykład dla naszej drużyny gwarantowałaby rozgrywki przez większość roku. Byłyby pieniądze, moglibyśmy marzyć o PlusLidze. Kibice na pewno by przychodzili na mecze, nawet w Kraków Arenie można byłoby grać, bo siatkówka w Polsce jest na topie. Młodzież garnie się do tego sportu, ale w pewnym momencie musi wyjechać, bo nie potrafimy im stworzyć warunków – uważa Mirosław Janawa.
Pomoc dla Hutnika deklarowali sponsorzy, ale niewiele z tego wyszło. U prezydenta Jacka Majchrowskiego interweniował radny Kazimierz Chrzanowski. – Jako wielki fan siatkówki, chciałem pomóc. Z tego co wiem, to oczekiwania przerosły możlwości – mówi radny z Nowej Huty. Nieoficjalnie wiadomo, że pomoc miała przyjść dzięki miejskim spółkom, między innymi Miejskiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji. Nic z tego jednak nie wyszło.
Miasto musi dać impuls
– Wiadomo, że w mieście jest wiele potrzeb. Nie chcielibyśmy tylko brać. Oczekiwalibyśmy jednak od miasta jakiegoś impulsu, który zachęciłby prywatnych przedsiębiorców do wsparcia klubów. Nie tylko naszego, bo na przykład piłka ręczna też poszła w zapomnienie – podkreśla prezes.
O jaki impuls chodzi? – Podam przykład z innych miast. W Andrychowie klub siatkarski wynajmuje halę do treningów za około 200 złotych miesięcznie. W Katowicach, które ostatnio mocno inwestują w sport, kluby za dostęp do hali płacą pięć złotych za godzinę. Tymczasem nas wynajmowanie obiektu na Suchych Stawach oraz sali przy III LO kosztowało nawet osiem tysięcy miesięcznie – tłumaczy Mirosław Janawa. – Przecież te obiekty budowane były z publicznych pieniędzy i powinny służyć – przypomina.
– Rzeczywiście, opłaty za dostęp do hali mogłyby być niższe. Postaram się pomóc – deklaruje radny Kazimierz Chrzanowski.
Wspólne działanie środowiska
Miasto tłumaczy się, że współfinansować może wyłącznie sport dzieci i młodzieży. Janusz Kozioł podkreśla, że w ubiegłym roku przygotował projekt promowania się Krakowa poprzez lokalne drużyny, które mają podpisane umowy na transmisje telewizyjne ze swoich rozgrywek. Na liście klubów, które mogłyby promować Kraków i w ten sposób zarabiać pieniądze, znaleźli się również siatkarze Hutnika, a także zespoły koszykówki kobiet, hokeja, siatkówki, piłki nożnej czy żużla.
– Dotychczasowe poparcie dla zmian pozwoliło wprowadzić ten projekt do programu rozwoju sportu na następne pięć lat. Aby wprowadzić go w życie, potrzebne jest wspólne działanie całego środowiska sportowego. Pieniądze na promocję miasta są jedne, a ich podział zależy od tego, z jak atrakcyjną ofertą promocyjną w obszarze sportu występujemy i na ile potrafimy uzasadnić, że poprzez sport właśnie osiągniemy zamierzone efekty. Te pieniądze można zarobić i jest to jedyna droga możliwa do zrealizowania przez miasto, bowiem wszelkie dotacje nie mogą dotyczyć wybranych. Podobne potrzeby zgłosić może każdy z około 200 klubów w Krakowie – przyznaje Janusz Kozioł.