Czytamy więcej, ale mniej kupujemy
Według danych przedstawionych przez Bibliotekę Analiz, w minionym roku przychody ze sprzedaży książek w Polsce zmalały o 7,5 proc. Postanowiliśmy sprawdzić, jak radzą sobie krakowskie księgarnie.
Rośnie czytelnictwo, sprzedaż spada
Badania dotyczące sprzedaży książek oraz czytelnictwa w minionym roku dały różne wyniki. Odnotowano wzrost liczby czytanych książek, ale ich sprzedaż spadła. W badaniach Biblioteki Narodowej 41,7% Polaków zadeklarowało, że przeczytało przynajmniej jedną pozycję. Dwa lata wcześniej wynik był o 2,5% gorszy. Wzrósł również odsetek osób czytających więcej niż jeden tytuł rocznie.
Za to według danych Biblioteki Analiz, które przedstawiła „Rzeczpospolita”, przychody ze sprzedaży książek spadły do 2,48 miliarda złotych. Są to jednak tylko wyniki szacunkowe, co podkreśla dr Grzegorz Nieć z Instytutu Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. – Prezes Biblioteki Analiz Łukasz Gołębiewski już od ponad 20 lat komentuje sytuację na rynku książki, uwzględniając często - jak mi się wydaje - życzenia reklamodawców swoich mediów. Na pewno warto zwrócić uwagę na jego refleksje, ale dane, które przedstawia, są jednak szacunkowe. Inne być nie mogą, albowiem mamy do czynienia z tajemnicą handlową – mówi.
– Jedni, chcąc coś osiągnąć, jak to jest w zwyczaju będą narzekać, inni zaś kreować się będą na ludzi sukcesu. Gdyby wierzyć Bibliotece Analiz, to już dawno nie powinno być księgarń i przede wszystkim książki papierowej – dodaje.
– Sytuacja na rynku księgarskim nie jest niczym nowym. Księgarze i wydawcy, bo to ich najbardziej słychać, bronią swoich interesów, zysków i miejsc pracy, a przecież najważniejszy w tym wszystkim powinien być autor i czytelnik – uważa doktor.
„Może brakło zainteresowania ze strony władz miasta”
W minionym roku kilka krakowskich księgarń zakończyło swoją działalność. Były to między innymi „Hetmańska” działająca na Rynku Głównym, czy nowohucka „Skarbnica”. – Na pewno szkoda, że księgarnie upadły, ale może nie było dobrego pomysłu na ich prowadzenie. Może też brakło zainteresowania ze strony władz miasta, które kulturę postrzegają raczej w kontekście festiwali i gigantycznych inwestycji – zastanawia się dr Nieć.
– Myślę, że to jest kwestia pewnej zauważalności. Wydarzenia o treści festiwalowej są po prostu najbardziej widoczne, stąd najczęściej podlegają opiniom – mówi Magdalena Sroka, Zastępca Prezydenta ds. Kultury i Promocji Miasta i dodaje: – Mamy stworzone programy udostępniania zasobu komunalnego na warunkach preferencyjnych dla księgarń czy antykwariatów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że likwidacja księgarń jest problemem i staramy się jej przeciwdziałać, ale nie możemy działać poza prawem.
Książka produktem specyficznym
Nie wszystkie księgarnie jednak dopadł kryzys. – Sprzedaż w naszej księgarni wzrosła o 64% – informuje Wojciech Mazia z księgarni Bonito.pl.
– Kupujemy sporo książek w internecie. Lubimy też tanie księgarnie, coraz więcej oferuje rynek wtórny. Nie możemy zapominać o specyfice książki jako takiej: to produkt wyjątkowy, to nie buty czy kostka masła, ale rzecz niepowtarzalna. Może być i tak, że któregoś roku nie będzie takich bestsellerów, które wygenerują duże zyski – uważa badacz.
Dodatkowo podkreśla, że każda branża raz ma się lepiej, a innym razem gorzej. – Zadajmy sobie może pytanie, czy książka jest w Polsce droga? Czy jest trudno dostępna? Z tym chyba nie jest najgorzej. Należy wychowywać do czytania, umiejętnie stymulować zachowania czytelnicze. Nie załatwią tego doraźne akcje i kosztowne programy, ale przede wszystkim szkoła i media, ale to już inna historia – kończy.