Damian Dąbrowski. Od ministranta do reprezentanta

Zaczynał jako 5-latek w małym katolickim klubie Amico Lubin prowadzonym przez księży salezjanów. Teraz został powołany do kadry Adama Nawałki i niedługo może zadebiutować w reprezentacji.

Dobry kolega, przykładny mąż i ojciec

Dąbrowski może powiedzieć, że do trzech razy sztuka. Selekcjoner już wcześniej chciał go sprawdzić w biało-czerwonych barwach, ale przez urazy powołanie przechodziło zawodnikowi koło nosa. – W końcu się doczekał, bo dawno zasłużył na powołanie – nie ma wątpliwości Piotr Górecki, drugi trener Cracovii.

Jak podkreśla asystent Jacka Zielińskiego, Dąbrowski jest bardzo pozytywną postacią w szatni. – To typowy pracuś, podchodzi do obowiązków z największym zaangażowaniem. Nie wychodzi przed szereg i jest bardzo dobrym kolegą – mówi Górecki.

Koledzy z drużyny twierdzą, że „Dąbro” czasem jest nudny. – Od czasu do czasu idzie się gdzieś do galerii, na małe piwo, kręgle. Damian najczęściej biegnie do domu, gdzie czeka żona i dwójka dzieci – mówi jeden z zawodników Cracovii.

– Jak już idzie do tej galerii, to najczęściej do sklepu po pampersy – śmieje się inny z piłkarzy Pasów. Dąbrowski w tym roku skończył 24 lata.

Od Salezjanów do wielkiej piłki

Pomocnik Pasów przygodę z piłką zaczynał w Amico Lubin, klubie prowadzonym przez księży salezjanów, zrzeszonym w organizacji SALOS. Jednym z ważniejszych zadań tego zakonu jest wychowywanie dzieci i młodzieży, często biednej i z marginesu. W Amico pierwsze kroki stawiał także Mateusz Szczepaniak, który od tego sezonu również gra w Cracovii.

– To mały, przyparafialny klub, ale cieszy się bardzo dobrą opinią. Z Amico wielu zawodników idzie potem do Zagłębia Lubin. Tak było w moim i Damiana przypadku – mówi Szczepaniak.

W Amico Dąbrowski zaczął grać, mając prawie 6 lat. Jako 10-latek poszedł do Zagłębia. – Dla nas to wielka radość, że nasi wychowankowie idą do większych klubów. Widzimy, że nasza praca ma sens. Szkoda tylko, że niewiele z tego mamy. Nie będę jednak narzekał, bo najważniejsza jest satysfakcja. Kiedyś byliśmy dumni, że nasi wychowankowie trafili do ekstraklasy, a teraz Damian jest w reprezentacji. Wielka sprawa – mówi Kazimierz Dziubczyński, wiceprezes Amico. Prezesem jest jego brat, ksiądz Piotr.

Pierwszym trenerem Dąbrowskiego był Damian Pieńko. Dobrze go pamięta. – Waleczny, zdecydowany, ale szanujący kolegów i trenerów. Treningi i mecze łączył ze służbą ministrancką – podkreśla. – Grał ze starszymi kolegami, co potem bardzo mu pomagało. Reprezentacja? Ma 24 lata, świat stoi przed nim otworem. Nie zdziwię się, gdy niedługo wyjedzie do lepszej ligi – mówi Pieńko.

W Zagłębiu, jako 18-latek, Dąbrowski zadebiutował w ekstraklasie. Gdy Miedziowych przejął Pavel Hapal, pomocnik miał pod górkę. Czech dał mu do zrozumienia, że może sobie szukać nowego klubu. Musiał zrobić krok do tyłu i zgodzić się na wypożyczenie do I ligi (Górnika Polkowice). Tam spędził rok, a potem trafił do Cracovii. Najpierw został wypożyczony, a potem wykupiony z Zagłębia.

Pojechał ciężko pracować

Po efektownym zwycięstwie 6:0 z Koroną Kielce, Dąbrowski obrał kurs na Warszawę i zgrupowanie naszej reprezentacji. W stolicy Polacy zagrają w sobotę i wtorek dwa mecze eliminacyjne do mistrzostw świata z Danią i Armenią. – Debiut? Na razie nie myślę o tym. Przyjechałem tu ciężko pracować – podkreśla.

Eksperci w pomocnik Cracovii widzą przyszłość reprezentacji, drugiego Grzegorza Krychowiaka. – On cały czas idzie do przodu. Świetnie odbiera piłki, ale potrafi dobrze rozpocząć akcję. Ma 24 lata i wciąż może wiele poprawić, wejść na wyższy poziom – ocenia Maciej Murawski, ekspert nc+.