Dawid Kort odszedł z Wisły Kraków

Zaledwie pół roku piłkarzem Białej Gwiazdy był środkowy pomocnik Dawid Kort. W 20 meczach zaliczył trzy gole i dwie asysty.

Kort przybył pod Wawel z Pogoni. Niechciany w Szczecinie zawodnik był w Wiśle solidnym graczem z kilkoma przebłyskami. Kiedy podpisywał roczną umowę mówił, że potrzebował zmiany otoczenia. – Każde mieszkanie trzeba kiedyś przewietrzyć – stwierdził w rozmowie z serwisem 2x45.info.

Szybko okazało się, że przenosiny na południe Polski nie są zmianą, której oczekiwał. Wisła grała dobrze, ale klub zaczął się sypać i nie płacił zawodnikom. W grudniu Kort złożył wezwanie do zapłaty, co uczynili prawie wszyscy piłkarze Białej Gwiazdy, a potem mógł wypowiedzieć kontrakt z winy klubu.

Nie zrobił tego i dogadał się z nowymi władzami w sprawie rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Dzięki temu nie musi już czekać na oficjalne zakończenie obowiązywania umowy i w każdej chwili może związać się z nowym zespołem. Zyska też Wisła, bo piłkarz prawdopodobnie zrzekł się części zaległości.

Bashy też nie zobaczymy?

W Krakowie prawdopodobnie nie zobaczymy już Vullneta Bashy. „Gazeta Krakowska” podała, że Szwajcar tłumaczy się w klubie... brakiem pieniędzy na samolot. Te słowa trzeba oczywiście przyjąć z przymrużeniem oka. Piłkarz ma po prostu dość pustych deklaracji słyszanych od miesięcy. Pomocnik chciał odejść już latem, ale dał się przekonać. Ile jednak można czekać na lepsze jutro?

Wisła bez Korta i Bashy nie ma środka pola, ale to teraz problem z tych mniej ważnych. Przy Reymonta brakuje przede wszystkim pieniędzy. TS rozmwia z trzema podmiotami.

W piątek Łukasz Kwaśniewski z TS mówił, że wezwania do zapłaty złożyło 15 zawodników, z czego sześć jest już po terminie, co pozwala wypowiedzieć kontrakt. W tym drugim gronie byli Kort, Basha, Zoran Arsenić, Tibor Halilobić, Marko Kolar i Jakub Bartkowski. Niektórzy gracze czekają  na środę i spotkanie z Bogusławem Leśnodorskim. W przypadku Arsenicia jego agent mówił nam kilka dni temu, że kontrakt przestał obowiązywać.

Na piśmie o zaległe pensje nie upomnieli się Paweł Brożek, Marcin Wasilewski i – o dziwo – Matej Palcić. Tego ostatniego ma jednak zabraknąć na pierwszym treningu. Jak podaje "Sport", również tłumaczy się brakiem środków na kupno biletu lotniczego.