„De Niro to sygnał, że Kraków staje się miastem globalnych inwestorów”
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Co właściwie oznacza wizyta Roberta De Niro w Krakowie? W komunikatach mówi Pan, że przyjazd takiej osoby przyciąga inwestorów. Ale czy to realny wpływ, czy raczej marketingowa narracja?
Prof. Stanisław Mazur, zastępca prezydenta Krakowa: Przyjazd osoby takiej rangi pokazuje, że Kraków staje się miejscem poważnych inwestycji. De Niro to nie tylko legenda kina, ale też człowiek, który prowadzi duże biznesy i myśli w kategoriach globalnych. Nie bez znaczenia jest fakt, że to Amerykanin. Przez długi czas inwestorzy z USA byli wobec Europy Środkowo-Wschodniej ostrożni, traktowali ją jak region przyfrontowy. Wizyta De Niro to sygnał, że po pierwsze ten dystans zaczyna się skracać, a po drugie Kraków jest miastem bezpiecznym do inwestowania.
Z mojego punktu widzenia ważne jest też to, że Kraków zyskuje wizerunkowo. Wypowiedź De Niro w CNN czy innych światowych mediach trafia do milionów odbiorców. Dzięki temu nasze miasto wychodzi poza granice Małopolski i Polski, staje się rozpoznawalne jako miejsce atrakcyjne do inwestowania.
Inwestycja SAO budzi jednak kontrowersje wśród krakowian.
Nie da się ukryć, że ta inwestycja budzi emocje. Jeśli jednak zostanie zrealizowana zgodnie z zapowiedziami – gdzie ok. 30–40 procent powierzchni zajmie część hotelowo-apartamentowa, a resztę teatr, sale kinowe i przestrzenie dla designu oraz rozwoju innowacyjności przez studentów – to może być projekt, jakiego Kraków potrzebuje. Na uwagę zasługuje również planowana funkcja schronowa. Żyjemy w dynamicznie zmieniających się warunkach.
W każdym postępowaniu inwestor był wzywany do złożenia szeregu wyjaśnień w bardzo szerokim zakresie: od zgodności z zapisami planu, poprzez zgodność z przepisami techniczno-budowlanymi, po zgodność z przepisami dotyczącymi formy projektu budowlanego.
Wiele osób mówi, że z dawnego budynku Miastoprojektu została tylko fasada. Czy miasto zgadza się na taką skalę zmian?
W Krakowie obowiązują jednolite zasady dla wszystkich inwestorów, niezależnie od nazwiska czy renomy. Kluczowe są konsultacje z mieszkańcami i opinie konserwatora zabytków. Inwestor uzyskał wymagane zgody, a nadzór budowlany potwierdził, że prace prowadzone są zgodnie z przepisami.
Pierwsza kontrola odbyła się już jakiś czas temu, a jej wynik był pozytywny. Jednocześnie, ze względu na pojawiające się głosy mieszkańców, poprosiłem w ostatnich dniach o ponowną kontrolę. Ma ona sprawdzić, czy w ramach nowego etapu realizowanego procesu inwestycyjnego wszystkie uzgodnienia są przestrzegane.
Potrzebujemy takich inwestorów jak De Niro, ale prawo w Krakowie obowiązuje wszystkich jednakowo. Wiele obiektów, choć nie są wpisane do rejestru zabytków, znajduje się w gminnej ewidencji. Tak właśnie jest w przypadku tej inwestycji. To nakłada obowiązek uzgadniania zmian z miejskim konserwatorem. I to jest właściwe – chcemy, by miasto się rozwijało, ale z poszanowaniem jego historii.
Co z propozycją inwestora, aby zamienić część ulicy Kraszewskiego w deptak?
Wokół tej inwestycji od miesięcy toczy się dyskusja o układzie zieleni i deptaku przy ul. Kraszewskiego. Już wcześniej poprosiłem inwestora, by rozmawiał z Radą Dzielnicy i mieszkańcami. Głos mieszkańców był dla mnie kluczowy. Te rozmowy się odbyły, ale mieszkańcy sprzeciwili się proponowanemu rozwiązaniu.
Inwestor zaproponował budowę nowego pasa zieleni i deptaka, wycenioną na ok. 5 mln zł. Jednak miasto nie zaakceptowało tej koncepcji – przede wszystkim dlatego, że nie zyskała poparcia lokalnej społeczności.
Niektórzy mieszkańcy obawiają się, że projekt poprawi atrakcyjność inwestycji kosztem prywatności i spokoju okolicznych budynków. I te obawy są zrozumiałe. Wierzę jednak, że obie strony mogą dojść do porozumienia, jeśli pojawi się propozycja, która uwzględni potrzeby mieszkańców i standardy miejskiej zieleni. Jestem w to zaangażowany.
W Krakowie co chwilę pojawiają się nowe inwestycje hotelowe. Czy miasto powinno powiedzieć wreszcie „stop”?
Miasto to żywy organizm. Jedne branże znikają, inne się rozwijają. Nie chodzi o to, by mówić „nie” hotelom, tylko by mądrze planować rozwój turystyki.
Z raportów wynika, że turysta krajowy wydaje średnio poniżej 400 zł dziennie, a zagraniczny – około 1200 zł. To duża różnica, a jeśli chcemy budować stabilne finanse miasta, musimy o tym pamiętać. Dlatego potrzebujemy obiektów wysokiej jakości, które przyciągną turystów o większej sile nabywczej.
Jednocześnie nie chcemy być miastem opartym wyłącznie na jednej branży. Kraków ma potencjał, by dywersyfikować gospodarkę – rozwijać nowoczesne technologie, badania, innowacje.
Trzeba pamiętać, że inwestycja przy ul. Kraszewskiego to nie tylko hotel, a kulturalno-gastronomiczno-biznesowy miks. Hotel jest jej mniejszą częścią. W założeniu i wydanych pozwoleniach ma być otwarty dla mieszkańców i sąsiadów, którzy zyskają nową przestrzeń również dla siebie.
Z jakimi inwestorami miasto teraz rozmawia?
Prowadzimy rozmowy z kilkoma partnerami, w tym również amerykańskimi. Mam nadzieję, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia będziemy mogli ogłosić kolejne duże inwestycje, które pokażą, że Kraków potrafi przyciągać poważny kapitał – taki, który zostaje tu na dłużej i tworzy stabilne miejsca pracy.