Derby mogły się zakończyć tragicznie. Cracovią potępia zachowanie kibica [VIDEO]

Cud, że nikomu nic się nie stało. W opublikowanych przez Wisłę kulisach wtorkowych derbów widać jak kibic gospodarzy, rzuca szklaną butelką po alkoholu w cieszących się z gola zawodników gości.

W klubie z ulicy Kałuży i wśród fanów Pasów panuje ogromne rozczarowanie. Cracovia przegrała trzy ostatnie mecze, w tym prestiżowe derby z Wisłą. Nic jednak nie usprawiedliwia zachowania jednego z kibiców gospodarzy, który chwycił za szklaną butelkę i celnie rzucił nią w cieszących się wiślaków.

Stało się to tuż po tym, jak w 53. minucie Jakub Błaszczykowski wykorzystał rzut karny i razem z kolegami podbiegł w stronę narożnika boiska, by fetować objęcie prowadzenia. Butelka poleciała z sektora A i trafiła w Kamila Wojtkowskiego. 22-letni pomocnik nie zorientował się, co się stało (widać to na kulisach od 9. minuty).

Aktualizacja, godzina 15. Stanowisko Cracovii: "MKS Cracovia SSA z całą stanowczością potępia tego typu zachowania. Jednocześnie informujemy, że incydenty naruszające zasady bezpieczeństwa w trakcie wtorkowego meczu zostały zarejestrowane przez monitoring. Obecnie są weryfikowane i zostaną przekazane odpowiednim slużbom".



Nie umknęło to jednak sędziom, którzy sytuację opisali w protokole. Cytujemy opis sporządzony przez arbitra głównego Bartosza Frankowskiego.

"W 53. minucie w kierunku asystenta numer dwa i zawodników gości Wisły Kraków rzucono szklaną butelką po alkoholu. W trakcie całej drugiej połowy z trybun rzucano w kierunku zespołu gości różne przedmioty" – napisał Frankowski. 

Niebezpiczny lot widział także Lukas Klemenz, obrońca Wisły. – Wydawało mi się, że była to plastikowa butelka, ale wiadomo, że w czasie meczu nie zwraca się uwagi na takie szczegóły. Dobrze, że nikt nie dostał w głowę – mówi nam zawodnik Białej Gwiazdy.

Cracovia musi się liczyć z karami

Rzecznik prasowy Cracovii Przemysława Staniek zapowiedział, że dziś klub opublikuje wyjaśnienia w sprawie szlanej butelki.

Sprawą zajmie się Komisja Ligi, ale to nie jedyna sytuacja, za którą Cracovia może słono zapłacić. W czasie spotkania na sektorze D zapłonęły race. Kibice gospodarzy nie zadymili stadionu i mieli na tyle chłodne głowy, że nie rzucali ich poza trybunę, ale zabronione jest samo odpalenie środków pirotechnicznych.