Dlaczego nie warto tęsknić za Małeckim?

Wisła Kraków oficjalnie potwierdziła informację o tym, że Patryk Małecki związał się 2,5-letnim kontraktem z Pogonią Szczecin. Czy drużyna Franciszka Smudy wraz z jego odejściem straciła na wartości? Statystyki i zdrowy rozsądek podpowiadają, że… wręcz przeciwnie.

Poza długością umowy, żadne szczegóły transakcji pomiędzy Wisłą a Pogonią nie zostały podane do publicznej wiadomości. Pewne jest natomiast to, że krakowianie na transferze majątku nie zbili, bo dotychczasowy kontrakt Małeckiego upływał wraz końcem sezonu. Gazeta Krakowska donosi zaś,  że skrzydłowy mógł opuścić Reymonta 22 za darmo, w zamian za zrzeknięcie się zaległych pensji. Podobno w grę wchodziła kwota nawet 200 tysięcy złotych.

To bardzo prawdopodobny scenariusz, gdyż Jacek Bednarz w ostatnich wypowiedziach prasowych nie ukrywał, iż nadal nie ustaje w staraniach, by wyprowadzić klubowe finanse na prostą. A taki sposób rozstania z Małeckim oznaczałby nie tylko pozbycie się części długów, ale i oszczędność rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie z tytułu jego wynagrodzenia. Sporo korzyści, zwłaszcza, że od strony sportowej "Mały" dawał ostatnio klubowi bardzo niewiele i zupełnie nie przypominał przebojowego "turbo-krasnala" sprzed lat.

W obecnych rozgrywkach 25-letni skrzydłowy rozegrał w koszulce Wisły 1122 minuty (10 ze swoich 23 występów rozpoczął w wyjściowym składzie). W tym czasie zapisał na swoim koncie po jednym golu i asyście. Trochę lepiej, choć nadal daleko od "dobrze", było wiosną poprzedniego sezonu. Po powrocie z tureckiego wypożyczenia zdobył dla Wisły cztery gole, do których dołożył pięć asyst. Należy jednak pamiętać, że większość tego dorobku (2 gole i 4 asysty) przypadła na pucharowe mecze z Jagiellonią Białystok i Śląskiem Wrocław. Równie marny był w jego wykonaniu cały sezon 11/12, gdy we wszystkich rozgrywkach tylko czterokrotnie pokonał bramkarza i zanotował jedno kluczowe podanie.

Łącznie od lipca 2011 roku „Mały” wystąpił w barwach Wisły w 72 spotkaniach, zapisując na swoim koncie dziewięć goli i siedem asyst. Taki wynik nikogo nie może rzucić na kolana. A przecież mowa o zawodniku, który kilka lat temu uznawany był za jeden z największych talentów polskiej piłki i motor napędowy Białej Gwiazdy. Co gorsza, nic nie wskazywało na to, by w najbliższym czasie statystyki te mogły ulec znaczącej poprawie.

Wygląda zatem na to, że Jacek Bednarz wypychając krnąbrnego pomocnika do Szczecina zrobił całkiem niezły interes. Pytanie tylko, czy zwolnione środki finansowe pozwolą na zakontraktowanie wartościowego następcy. Jeśli chodzi o skrzydłowych do dyspozycji Smudy pozostają w tej chwili tylko Emanuel Sarki i Donald Guerrier.