Do 10 lat więzienia za kradzież sprzętu narciarskiego

Nawet 10 lat więzienia może grozić pięciu mężczyznom, którzy pod koniec września ukradli busa. Nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w samochodzie znajdował się sprzęt narciarski polskiej i słowackiej kardy w narciarstwie alpejskim o łącznej wartości blisko 200 tys. zł.

Kradzieży dokonano na parkingu pod jednym z centrów handlowych. Jak relacjonuje rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, Piotr Kosmaty, najpierw jeden ze sprawców kupił urządzenie do zagłuszania fal elektromagnetycznych, które pozwala na otwarcie samochodu bez uruchomienia autoalarmu, a później przekazał je innym, aby ci „sprawdzili” je przy kradzieży samochodu. Padło na Mercedesa Vito z narciarskim sprzętem. Samochód został odwieziony na jedno z krakowskich osiedli, gdzie sprawy przepakowali sprzęt, zatarli ślady i porzucili go na drodze. – Narty natomiast zostały sprzedane paserom, za niewielką część ich wartości – mówi Piotr Kosmaty.

W czasie śledztwa okazało się, że złodzieje to nie przypadkowe osoby, tylko członkowie grupy przestępczej (dodatkowo pseudokibice jednego z klubów piłkarskich). Trudnili się wprowadzaniem do obrotu fałszywych banknotów euro. Podczas przeszukania u jednego z nich odzyskano sprzęt narciarski o wartości ponad 61 tys. złotych.

Sprawcom grozi do 10 lat pozbawienia wolności, wszyscy przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw. Są to głównie mieszkańcy Krakowa i okolic w wieku od 27 do 34 lat.