Do pracy, wiślacy! Czy Hyballi uda się zbudować maszynę do pressingu?
W trzech ostatnich spotkaniach 2020 roku z Cracovią, Legią i Lechem Peter Hyballa osiągnął niezły wynik, zdobywając cztery punkty. Niemiec nie tylko przygotowywał zespół pod konkretnych rywali, ale od razu narzucił mu rytm nowego, dużo bardziej intensywnego treningu. Nie brakowało dni, w których piłkarze ćwiczyli po dwa razy dziennie i głosów, że nie wszyscy będą w stanie wytrzymać narzucone przez szkoleniowca tempo. Od dziś lżej nie będzie, bo Hyballa zapowiadał po podpisaniu kontraktu z klubem, że w cztery tygodnie zbuduje maszynę do pressingu.
Pressing
Podręcznikowo pressing to sztuka przeszkadzania rywalowi w prowadzeniu gry. Wytwarzanie presji, przez którą rywal ma mniej czasu i możliwości zagrania piłki, w konsekwencji czego popełnia błąd i ją traci. Pressingu nie "założy" dobrze jeden zawodnik, musi to być skoordynowana akcja co najmniej kilku członków zespołu. W Wiśle pressingu od graczy wymagał Franciszek Smuda. – Preess! – krzyczał z ławki rezerwowych.
Pressing może być wysoki (w pobliżu pola karnego przeciwnika), średni (drużyna naciska na rywala w okolicach środka boiska) i niski (podejście do przeciwników, gdy są bliżej naszego pola karnego). Innym rodzajem jest kontrpressing, z angielskiego – counter pressing, a z niemieckiego – gegenpressing. Po stracie piłki zawodnicy nie cofają się od razu na swoje pozycje i nie odbudowują ustawienia, ale szybko starają się odzyskać zgubioną przed chwilą piłkę. Po założonym czasie, gdy nie uda się odebrać piłki, wracają na pozycje.
– Jest w tym trochę chaosu, Dzikiego Zachodu, ale potrafi to być bardzo skuteczne – mówił nowy trener Wisły w jednym z wywiadów.