"Dobrze, że matematyka wróciła" [Rozmowa]
Maturzyści są już po pierwszych egzaminach. Za nimi język polski oraz matematyka. Po wyjściu z sali jedni narzekali i przewidywali poprawki w sierpniu, drudzy po prostu odfajkowali kolejne zadanie w swoim życiu.
Jak zwykle matematyka dała w kość humanistom. – Z perspektywy ucznia klasy humanistycznej matematyka była trudna. Niektóre zadania zamknięte były proste, ale otwarte stały na wysokim poziomie trudności. Wiele osób po wyjściu z sali rozpaczało i przewidywało poprawkę w sierpniu. Rozwiązywanie zadań ogólnie sprawiało trudność, pomimo długich godzin spędzonych na wcześniejszych przygotowaniach – opowiada Dominika, tegoroczna maturzystka z XIII LO w Krakowie.
Co z językiem polskim? – Nie sprawił nam zbyt wiele trudności, ale moim zdaniem było zbyt mało czasu na zadania, ponieważ większość z nich była otwarta. Temat rozprawki przyzwoity, dużo osób spodziewało się „Lalki”. Jednak teraz wszystko zależy od sprawdzających prace – ocenia licealistka. Przed Dominiką jeszcze obowiązkowy język angielski oraz ustna matura z języka polskiego w nowej formule.
– Trochę się jej obawiam, ponieważ w tym roku nie ma już prezentacji. Czuję, że jestem dobrze przygotowana, bo przeczytałam wszystkie lektury. Szczególnie liczę na temat z zakresu literatury – mówi Dominika.
Piotr z Zespołu Szkół Energetycznych stwierdza, że na maturze pojawiły się teksty spoza obowiązującego programu. - Nasza matura mogła zawierać tylko takie teksty, które zostały przedstawione w wykazie lektur. Pojawiły się następujące tematy: „Z legend dawnego Egiptu” Prusa, „Dziady” Mickiewicza, a także utwór autora, którego w przypisach zaznaczono gwiazdką, żeby w ogóle było wiadomo kto to. Niepotrzebnie zajmowałem się wszystkimi lekturami programowymi – twierdzi.- Nawet nasza polonistka stwierdziła, że to jakieś szaleństwo. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, żeby na maturze pojawiły się utwory spoza programu. A sporo pisałem próbnych matur. Jeżeli chodzi o matematykę, to poszło mi raczej dobrze. Zrobiłem wszystkie zadania.
Tak egzamin widzą tegoroczni maturzyści. O tak zwanym egzaminie dojrzałości, porozmawialiśmy z dr Małgorzatą Jantos, wykładowcą uniwersyteckim i radną miejską.
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: „Lalka” Prusa to niby niespodziewana lektura. Słyszałem trochę żali, sam zresztą trochę punktów na analizowaniu snu panny Łęckiej straciłem. Pani pamięta i lubi „Lalkę”?
Dr Małgorzata Jantos, wykładowca w Zakładzie Filozofii i Bioetyki CM UJ: Chcę panu powiedzieć, że to była świetna, zabawna historia. Pan pamięta perypetie studentów, którzy mieszkali na stancji? Poza tym myślę, że porusza wielki problem – snobizmu ludzkiego, deklasacji. Moim zdaniem to jedna z fajniejszych lektur w porównaniu z innymi, które powinny zostać usunięte z kanonu.
Które?
Nie przypadł mi do gustu „Potop”- literatura ukazująca potęgę oręża polskiego. Ja muszę mieć literaturę wartką, dowcipną, ładnie napisaną. Nie jestem fanką Sienkiewicza. Tak z innej beczki. Kiedyś dawałam swoim studentom do przeczytania całe książki. Robili to, a później dyskutowaliśmy o nich. Teraz dostają pięć stron i mówią, że to za dużo…
Do studentów zaraz wrócimy. A jak można ocenić zestaw pozostałych tekstów? Maturzyści mieli klasyczne „Dziady część III”, „Zieleń na kraterach” Wańkowicza i wiersz Elizabeth Bishop do interpretacji. To chyba niezbyt wymagający repertuar?
Wpadłam w osłupienie, kiedy w telewizji pokazali chłopaka mówiącego o tym, że on w ogóle tego wiersza nie rozumiał i się za niego nie zabrał. Stwierdził, że to była jakaś amerykańska poetka… Martwię się tym.
Dziś matematyka. Jak pani wspomina swój egzamin dojrzałości: był prosty czy śni się po nocach jako koszmar?
Nie, ja miałam dość prostą maturę, jak na to, że było to 100 lat temu. Uczęszczałam do 32-osobowej klasy żeńskiej. Wszystkie zdałyśmy, ale na studia wybrało się siedem osób. Wtedy jeszcze były egzaminy, więc dostawali się najlepsi. Dziś w gazecie przeczytałam, że maturzyści nie przejmują się wynikami egzaminów, bo wiedzą, że i tak się dostaną na studia.
Po kilku latach banicji, matematyka wróciła do łask. Potrzebnie?
Oczywiście, że tak! Przynajmniej w tym podstawowym wymiarze. Proszę pamiętać, że ja studiowałam filozofię na poziomie drugiego roku z matematyki. W związku z tym, to są rzeczy oczywiste. Wie pan, miałam taki przypadek, że dwie studentki chciały dorobić się poprzez mycie okien. Miały mieć płacone od metra umytego okna. Stały bezradne i myślały, jak to obliczyć. Ale to być może jest tak, że w szkole nie pokazuje się tego aspektu codziennego użycia matematyki. Poza tym, jest jeszcze jedna sprawa. Okazuje się, że nasi gimnazjaliści świetnie sobie radzą z abstrakcją, ale jeśli ktoś ich zapyta, jak coś obliczyć, to odpadają, nie rozumieją tekstów. Być może w tym tkwi problem.
Pani pamięta roczniki bez matury i z maturą z matematyki? Są jakieś różnice?
Odpowiem inaczej. Dzisiejsi studenci są po prostu inni. W inny sposób rozumieją świat. Inaczej zdobywają wiedzę, mają problem z dłuższą koncentracją, ale to dlatego że ich mózgi pracują inaczej. Mają problem z przeczytaniem 20 stron, ale za to łapią w lot inne rzeczy. Wracając do pytania, akurat na moich wydziałach jest selekcja naturalna, więc jeśli jest ktoś głupi, to by po prostu nie przetrwał. Ale z drugiej strony, poziom chyba jednak się obniża.
Miała pani już czas, aby tak dla sportu, rozwiązać arkusze maturalne?
Dopiero co wróciłam z Rzymu, wczoraj tylko zerknęłam na język polski. A dziś matematyka, więc jak będę miała trochę czasu, to zajrzę jak to wygląda.