Donice z zielenią to zło konieczne

Po raz pierwszy zobaczyliśmy je na niewyremontowanym odcinku ulicy Rajskiej, dla ograniczenia nielegalnego parkowania. Teraz stoją także na Grodzkiej i w rejonie placu Centralnego, a wkrótce ma się ich pojawić więcej. Donice z zielenią to dla ZZM „zło konieczne” – sposób na zazielenienie miejsc, gdzie nie ma szans na posadzenie roślin w gruncie.

Ustawienie donicy to dla miasta koszt nawet pięciu tysięcy złotych. Co więcej, generuje to dodatkowe koszty utrzymania. – O ile zwykłe drzewo po tym, jak się ukorzeni, przez większość roku nie potrzebuje już podlewania, o tyle donica wymaga stałej opieki. Przynajmniej raz w tygodniu musi ją odwiedzić cysterna z wodą – mówi Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.

Donic jest jednak w mieście coraz więcej. Chodzi o to, by zieleń pojawiła się również w miejscach, gdzie do tej pory królował tylko kamień i beton. – W ścisłym centrum, tam gdzie nie ma możliwości wprowadzenia standardowych drzew, pozostaje nam wykorzystanie donic. Raczej traktujemy to jako zło konieczne albo jako ostateczność. One na pewno nie zastąpią nam posadzonych drzew, ale to jedyna możliwość – tłumaczy dyrektor.

Instalacje nie pozwalają

Na wielu ulicach w centrum nie ma przygotowanych okienek na drzewa. ZZM zapowiada, że będzie się starał o tworzenie takich miejsc przy okazji większych remontów ulic. Nie zawsze jednak jest to możliwe – przykładem jest planowana przebudowa ulicy Krakowskiej, gdzie na środkowym odcinku ulicy rośliny pojawią się właśnie w donicach.

– W tym miejscu nie ma możliwości posadzenia niczego w gruncie, bo jest tam mnóstwo rur, instalacji czy kanałów. Gdyby taka możliwość była, na pewno byśmy ją wykorzystali. Tak zresztą będzie bliżej mostu, gdzie powstanie niewielki skwer i gdzie znajdą się już normalne drzewa i krzewy – zapowiada Stanisław Albricht, projektant nowej ulicy Krakowskiej.

Mniej pustych okienek

Rada Dzielnicy I Stare Miasto przygotowała kiedyś listę pustych okienek na chodnikach, w których powinny rosnąć drzewa. Teraz stopniowo ich liczba się zmniejsza. – Większość tych miejsc została w tym roku uzupełniona. Drzewa już się pojawiły lub się pojawiają, bo akcja nasadzania ciągle trwa – mówi dyrektor Kempf.

W samych okienkach też następują zmiany. W części z nich drzewo otaczała tylko ziemia – trawa była albo zaniedbana, albo jej wcale nie było, choćby dlatego, że płotek utrudniałby jej koszenie. Teraz, np. na ulicy Św. Sebastiana, w okienkach pojawiają się niewielkie krzewy czy inne rośliny, które wypełniają powierzchnię wokół drzewa.

Zieleń pomaga rozwiązać także inny problem: w ostatnim czasie posadzone zostały rośliny, które przykryją mur klasztoru na Skałce od strony Wisły. To jedno z tych miejsc, które regularnie padało ofiarą wandali, a wulgarne czy antysemickie napisy były bardzo złą wizytówką miasta.

A co z donicami? Miasto zapowiada zakup kolejnych. Będą się pojawiać w ścisłym centrum, w tym na Rynku Głównym.