Dowody wskazały sprawcę. 13 lat za zabójstwo kobiety
Wyszedł z zakładu karnego przed czasem, ale za dużo wypił. W pewnym momencie nie wiedział, co robił. Zabił swoją jedyną bliską osobę. Za ten czyn sąd skazał go na 13 lat pozbawienia wolności, choć prokuratura domagała się o 24 miesiące więcej.
Bogusław K. wyszedł z zakładu karnego 14 listopada 2017 roku. Wraz ze swoim znajomym oraz Władysławą S., z którą mieszkał, rozpoczęli świętowanie pierwszego dnia wolności. W pewnym momencie oskarżony rzucił się na kobietę. Najpierw brutalnie ją pobił pięściami, a następnie zadał dwa ciosy nożem, w tym jeden w tętnicę. Kobieta wykrwawiła się.
Mężczyznę zatrzymali policjanci. Na początku przyznał się, stwierdził, że to on zabił Władysławę S. Później zmieniał wersje. Najpierw wyjaśniał, że zabójcą był jego kolega, a później twierdził, że kobieta popełniła samobójstwo. Ostatecznie oskarżony wniósł o łagodną karę, a jego obrońca o zmianę kwalifikacji na zbrodnię popełnioną w afekcie.
Jednak dowody nie zostawiły wątpliwości. Krew ofiary znajdowała się przede wszystkim na odzieży Bogusława K. Na jego nożu oraz pod paznokciami zamordowanej, biegli znaleźli DNA oskarżonego. To wystarczyło.
Sąd uznał, że Bogusław K. jest winny zarzucanych mu czynów. – Do zbrodni doszło tylko i wyłącznie z powodu upojenia alkoholowego. Oskarżony działał z zamiarem nagłym – tłumaczył sędzia Wojciech Kolanka. Dlatego też mężczyzna usłyszał wyrok 13 lat pozbawienia wolności i po odbyciu kary zostanie skierowany na terapię uzależnień.
Wyrok nie jest prawomocny, rodzina zmarłej nie kryła oburzenia jego wysokością.