Dramatyczny los gołębi z Rynku Głównego. „Codziennie umierają w cierpieniu”
– Od dłuższego czasu nie daje nam spokoju sytuacja gołębi na Rynku Głównym w Krakowie. Te ptaki – nieodłączny symbol miasta – codziennie umierają w cierpieniu. Mają poplątane sznurkami łapki, połamane skrzydła, zmagają się z licznymi chorobami. Potrzebują natychmiastowej pomocy – podkreśla Fundacja Dzikusy Salamandry.
To właśnie ona tę pomoc niesie. Każdego dnia do Fundacji trafia od kilku do kilkunastu chorych gołębi.
„Cierpnie nie powinno być akceptowane”
Jej przedstawiciele zaznaczają, że w opinii publicznej, ptaki te wzbudzają skrajne emocje.
– Dla nas to przede wszystkim żywe, czujące stworzenia, które zasługują na szansę. Cierpienie nie powinno być akceptowane, bez względu na to, jakie mamy zdanie o tych ptakach – wyjaśniają przedstawiciele Fundacji.
Zorganizowali zbiórkę
Fundacja Dzikusy Salamandry w połowie września zorganizowała internetową zrzutkę. – Jeśli uda nam się zebrać potrzebną kwotę, zorganizujemy szeroko zakrojoną akcję ratunkową – zaznacza.
Co chce zrobić? Przede wszystkim odłowić chore ptaki, przeprowadzić ich leczenie i diagnostykę, zdezynfekować miejsca ich bytowania i stworzyć plan dobrostanu miejskich gołębi w Krakowie.
– Dzięki wspólnym działaniom, Rynek Główny może znów stać się prawdziwą wizytówką miasta – czystą, bezpieczną i przyjazną także dla zwierząt – podsumowuje fundacja.
Dotychczas z zakładanych 20 tys. zł udało się zebrać nieco ponad 3 tys. Zbiórka pieniędzy spotkała się z pozytywnym odzewem. Część mieszkańców poruszyły zdjęcia chorych zwierząt. – Dziękujemy, że im pomagacie – pisała jedna z kobiet. – Chyba jeszcze nie widziałem gołąbków w tak złym stanie, aż serce pęka jak się na to patrzy – dodała kolejna osoba.
Ten problem wciąż narasta
– Chorych gołębi jest naprawdę bardzo dużo. Teraz mamy do czynienia z takim skokowym wzrostem zachorowań. Ten stan trwa już od dłuższego czasu. Każdego dnia aktywiści, wolontariusze i mieszkańcy zabierają z Rynku Głównego po kilka, nawet kilkanaście ptaków. „Salamandra” jest już w całkiem zapchana gołębiami. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten stan cały czas trwa, nie ma nawet chwilowej przerwy – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Dariusz Grochal, wiceprezes Fundacji Chatka Gołębia.
Dlaczego gołębie chorują?
Tylko na Rynku Głównym w Krakowie obecnie może żyć około 200-300 gołębi. Jak dalej wylicza, średnio koszt leczenia 10 gołębi to około 2 tys. zł.
Objawy choroby widać po zmroku
– To, że coś się dzieje z gołębiami widać szczególnie po zmroku. Trzeba wiedzieć, że zdrowy gołąb nie będzie nocował na ziemi. To jest najprostsza weryfikacja, że ptak, który po zmroku siedzi na ziemi i nie może odlecieć na dach jakiegoś budynku. Te gołębie są bardzo słabe. Tylko w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z ornitozą, ospą, rzęsistkowicą – w większości przypadków wyleczalne. Jest też PMV, w przypadku którego ptak musi zostać uśpiony – tłumaczy Grochal.
Co na to miasto?
Z serią pytań w tej sprawie zwróciliśmy się również do Urzędu Miasta Krakowa. W odpowiedzi, którą otrzymaliśmy, dowiadujemy się zaledwie, że na zlecenie miasta działa całodobowe pogotowie dla dzikich zwierząt, które przyjmuje wszystkie zgłoszenia dotyczące gołębi.
Dalej urzędnicy poinformowali nas też, że część zgłoszeń trafia do organizacji pozarządowych działających na terenie Krakowa, które wspierają miasto w udzielaniu pomocy.
– Warto pamiętać, że gołąb żyje od 3 do 8 lat, dlatego w tak dużej populacji naturalnie występują osobniki w podeszłym wieku, bardziej podatne na choroby – dodaje urzędniczka.
Jak z kolei mówi nam Dariusz Grochal, gołąb w przestrzeni miejskiej żyje średnio 2-3 lata.
To człowiek sprowadził je do miasta
– Podejście do gołębi miejskich wciąż dzieli społeczeństwo. Część osób cieszy się ich obecnością w miejskim krajobrazie, inni najchętniej widzieliby miasta wolne od tych ptaków. Nie bierze się jednak pod uwagę, że to właśnie człowiek sprowadził je do środowiska miejskiego i tym samym ponosi odpowiedzialność za ich los. Rozwiązaniem tego konfliktu jest projekt zakładający wyznaczenie specjalnych stref dokarmiania i pojenia gołębi – pisze Fundacja Chatka Gołębia.
Dalej informuje też, że w tegorocznym budżecie obywatelskim w dzielnicy I został zgłoszony projekt pn. "Uporządkujmy miejsca dokarmiania ptaków w Starym Mieście".
Akcja Sznurek
Jedną z inicjatyw regularnie organizowanych przez Fundację jest Akcja Sznurek. Ostatnia edycja odbyła się w sobotę 23 sierpnia na krakowskim Rynku. Wówczas odłowiono około 20 gołębi.
W trakcie akcji odławiane są gołębie, które mają na nogach zaplątane sznurki oraz takie, które wykazują objawy chorobowe. Przedstawiciele Fundacji dokonują wstępnej oceny stanu zdrowia gołębia. W przypadku łatwego do zdjęcia sznurka, jest on usuwany na miejscu i jeżeli gołąb nie wykazuje innych objawów chorobowych jest wypuszczany.
Ptaki trafiają do lecznicy
Gołębie z wrośniętymi w nogi sznurkami, których usunięcie na miejscu byłoby ryzykowne dla ich zdrowia, są zabezpieczane do transporterów. Gołębie wykazujące objawy chorobowe również zabezpieczane są w transporterach.
Bezpośrednio po akcji, wszystkie gołębie przewożone są do Kliniki Weterynaryjnej „Salamandra”, gdzie uzyskują pomoc weterynarzy specjalizujących się w leczeniu gołębi. Koszty leczenie i rehabilitacji pokrywa Fundacja Chatka Gołębia.