Drugi "Krakowiak" jeszcze w Bydgoszczy

W Bydgoszczy trwa odbiór drugiego tramwaju „Krakowiak”. Tego, który według niedawnych deklaracji producenta miał być dostarczony jeszcze w sierpniu. Terminy stopniowo się przesuwają, lecz MPK przekonuje, że listopadowa data dostawy wszystkich 36 pojazdów jest jak najbardziej realna.

Do umowy pomiędzy MPK a producentem dołączona jest tabela z harmonogramem dostaw. Wyznacza dokładnie terminy, kiedy poszczególne pojazdy powinny się znaleźć w Krakowie. Data przy ostatnim to 15 września.

Termin mija w przyszłym tygodniu

To, że jej dotrzymanie jest nierealne, jest już od dawna oczywiste. PESA zapewnia, że wszystkie tramwaje zostaną dostarczone do połowy listopada. Ma to pozwolić na przeprowadzenie odbiorów i rozliczenie całego projektu do końca roku. Sam harmonogram jednak w dalszym ciągu obowiązuje, co oznacza, że MPK może za opóźnienia nakładać na producenta kary finansowe.

Zgodnie z umową, kara nałożona za opóźnienie może wynieść 0,5% ceny netto wagonu za każdy tydzień opóźnienia dostawy danego tramwaju, przy czym górna granica kary to 10% wartości zamówienia, a więc ok. 29 milionów złotych.

PESA zaryzykowała

Co by się stało, gdyby projekt nie został rozliczony i stracił unijną dotację w wysokości 171 milionów złotych? Przedstawiciele MPK nie chcą nawet brać tej opcji pod uwagę. – Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że dostawa tramwajów w listopadzie jest realna. To nie jest tak, że MPK stoi z boku i nie monitoruje procesu produkcji – mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK.

Montaż kolejnych tramwajów trwa. MPK udostępniło niedawno zdjęcia z hali produkcyjnej z informacją, że równocześnie przygotowywanych jest kilkanaście „Krakowiaków”. Gancarczyk podkreśla, że trudna sytuacja PESY wynika z tego, że tak późno zakup tramwajów dla Krakowa został w ministerstwie wpisany na listę umożliwiającą dofinansowanie. – Umowa mogłaby zostać podpisana już w styczniu, a nie w lipcu ubiegłego roku, gdyby nie opóźnienie na poziomie ministerialnym – mówi.

Deklarują, że zdążą

MPK deklaruje, że jest w stanie przeprowadzić wszystkie odbiory na czas. Mają one trwać o wiele krócej, niż w przypadku pierwszego tramwaju. – „Krakowiak” jest tramwajem przygotowanym specjalnie dla Krakowa, w zasadzie jest prototypem. Teraz przy kolejnych odbiorach będziemy się opierać na tym pierwszym egzemplarzu – tłumaczy rzecznik.

Przy założeniu najbardziej pesymistycznego scenariusza, MPK miałoby możliwość odstąpienia od umowy – w części lub w całości. Gdyby z niej skorzystało, tramwaje wróciłyby do Bydgoszczy, a producent musiałby zwrócić pieniądze.