Drugie podejście do in vitro. „Chcemy zebrać 6 tys. podpisów”

Krakowscy działacze .Nowoczesnej z radną Małgorzatą Jantos na czele nie składają broni w dążeniu do tego, aby zabieg in vitro był finansowany z miejskiej kasy. Za pierwszym razem projekt nie przeszedł w radzie miasta, zabrakło trzech głosów poparcia.

– Tym razem zbieramy podpisy wraz z grupą społeczną. Rozpoczęliśmy akcję w sobotę i przez trzy godziny udało nam się zdobyć 500 podpisów. Potrzebujemy czterech tysięcy, ale żeby nie popełnić błędu w stylu Łukasza Gibały, docelowo zbierzemy sześć tysięcy. Dajemy sobie na to ok. trzech miesięcy – tłumaczy radna Jantos. Akcja ta wzorowana jest na podobnych z Warszawy i Sosnowca. – Dlatego też chcemy zapytać mieszkańców, co na ten temat myślą – dodaje samorządowiec.

Podpisy mają zwiększyć moc osób, które chciałyby mieć dzieci poczęte tą metodą. – Tym razem radni będą musieli wyjść na mównicę i odnieść się nie tylko do tych, którzy popierają ten postulat, ale również do tysięcy krakowian. To nie będzie polemika z 19 osobami – twierdzi Małgorzata Jantos.

Radna chce przekonać swoich kolegów z ław rady do tego, aby dali szansę osobom, które właśnie chcą spróbować takiej metody. – Nikogo nie zmuszamy do jej próbowania. Tutaj chodzi o wolność wyboru. Jeżeli ktoś chce, to niech na własny rachunek grzeszy. Niektórym ideologia przysłoniła osąd. Ludzie po prostu muszą mieć taką możliwość – przekonuje Jantos.