Drzewa na pierwszej linii frontu w walce ze smogiem? [Rozmowa]
Dawid Kuciński: Co pan sądzi o tym, aby w miejscach dotkniętych problemem niskiej emisji i smogu sadzić drzewa iglaste? Spotkałem się z opinią, że są one bardziej odporne na zanieczyszczenia niż liściaste.
Dr hab. inż. Marcin Pietrzykowski, Wydział Leśny Uniwersytetu Rolniczego: Jeśli chodzi o nasze rodzime gatunki, czyli świerk pospolity, sosnę zwyczajną czy na przykład jodłę pospolitą, to są one wręcz bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia miejskie i przemysłowe. Ale nie możemy postawić tutaj kropki, bo byłoby to zbyt duże uogólnienie, bowiem w naszym mieście można spotkać gatunki nierodzime, tzw. introdukowane. Mamy do wyboru gatunki takie jak sosnę czarną albo częściej spotykane w naszym mieście: świerka serbskiego i kłującego (z Ameryki Północnej), które można spotkać na przykład w okolicach Alej Trzech Wieszczów. I to są właśnie gatunki bardziej odporne na zanieczyszczenia. Podsumowując: drzewa iglaste są bardziej wrażliwe, ale są gatunki, które można wprowadzać w obszarach miejskich i przemysłowych.
Jaka jest ich główna zaleta?
Przede wszystkim utrzymują igły (czyli rodzaj liści) przez cały rok i działają one jako swoisty filtr biologiczny.
Można postawić więc tezę, że zasadzenie drzew iglastych w Krakowie mogłoby się przyczynić do redukcji smogu?
Absolutnie nie! Nie można przeciwstawiać drzew iglastych z liściastymi i wyrokować, które z nich są „lepsze”. Należy odpowiednio dobrać gatunki do panujących warunków, czyli odległości od jezdni, zasolenia gleby w czasie zimy, roli krajobrazowej itd. Wierzę, że firmy, które zajmują się zielenią w Krakowie, biorą to pod uwagę. Należy też komponować zieleń wysoką, wykorzystując zarówno drzewa liściaste, jak i iglaste.
Mamy na Plantach problem łamliwych drzew. Przychodzi nawałnica i uszkodzenia. Pytanie więc, czy Planty są dobrze skomponowane?
Planty to przykład dobrej kompozycji zieleni wysokiej na skalę europejską! Jeśli zaś chodzi o łamanie się drzew, to trzeba pamiętać, że jak każde żywe organizmy drzewa też się starzeją i ulegają wypadkom losowym. Nawet najsilniejsze organizmy ulegają przecież zniszczeniu. Planty powinny być regularnie pielęgnowane i patrząc na stan drzew podczas spacerów uważam, że miasto zajmuje się nimi w sposób odpowiedni.
Miasto planuje przeprowadzenie inwentaryzacji zieleni w Krakowie. Takie prace pozwolą określić stan drzew i możliwość lepszego dbania o nie.
Ideałem byłoby, aby wszystkie drzewa były opisane: numer, pozycja i stan zdrowotny. Wtedy można by podejmować decyzje o odnowieniu, dosadzeniu, pielęgnacji w skali całego miasta. Znam nawet prace dyplomowe wykonywane na Wydziale Leśnym i innych wydziałach Uniwersytetu Rolniczego zajmujące się inwentaryzacją zieleni wysokiej miasta, nawet takie z wykorzystaniem technologii satelitarnych i skanera naziemnego lub napowietrznego. Inwentaryzacje związane z inwestycjami wykonują także obligatoryjnie specjalistyczne firmy prywatne. Życzę, aby miastu udało się zrobić kompleksową i szczegółową inwentaryzację, ponieważ pomogłoby to precyzyjnie zarządzać zielenią wysoką. Z tym jednak wiążą się spore nakłady finansowe.
Od 2011 do 2014 roku wycięto około 46 tysięcy drzew. Nasadzono 126 tysięcy. Czy można powiedzieć, że taki stosunek 1 do 3 pozwoli zrekompensować straty po starszych drzewach?
To skomplikowane, ale nie można powiedzieć, że trzy drzewka, które mają trzy lub pięć lat, są w stanie zrekompensować od razu funkcje 80-, 90- czy 100-letnich drzew ze znaczną masą igliwia lub liści. Poza tym powstaje kwestia, czy te posadzone drzewa przeżyją i dorosną do tego wieku. Potrzeba lat, aby to zrekompensować.
Dodać należy, że każda inwestycja – czy to komercyjna, przemysłowa czy inna – pociąga za sobą straty w środowisku. Ale trzeba jasno powiedzieć, że bez tego miasto się nie rozwija, nie powstają osiedla, drogi itd. Nie można myśleć, że nie wybudujemy mieszkań dla młodych ludzi, bo są drzewa. Jednak trzeba podkreślić, że dobrze, iż istnieją zapisy mówiące o tym, że inwestor musi w pewien sposób zadbać o rekompensatę poprzez zasadzenie nowych drzew.
Istnieją jeszcze akcje sadzenia drzew.
Tak, ale nie należy ich sadzić „na hurra!" – samowolnie w dowolnym miejscu, porze i dowolnych gatunków, tylko mądrze, bo można wyrządzić więcej szkód niż pożytku.
Obecnie lasy na terenie Krakowa są czymś zagrożone?
W Lesie Wolskim, typowym zwartym kompleksie miejskim w obrębie Krakowa, wycina się drzewa interwencyjnie. Zawsze też powstają jakieś szkody owadzie, patogeniczne, losowe (wywroty, złomy). Te czasy, kiedy zanieczyszczenia z Nowej Huty i ze Śląska „wyczesywane” były niejako przez ten kompleks leśny, minęły. Dziś skala tego zjawiska, jak sama presja przemysłu, znacznie zmalała. Ogólnie w Polsce wielkoskalowych kataklizmów naturalnych (np. wielkoobszarowych pożarów), tak jak np. w Ameryce Północnej, nie ma, a stałe zagrożenia w lasach Polski są monitorowane. Aktualnie zagrożeniami dla drzew w miastach są na przykład ozon i niska emisja. Spokojnie jednak można korzystać z uroków spacerów czy biegania w Lesie Wolskim. Ale ostatnio w Ameryce Południowej uderzył meteor (śmiech). To się zdarza!
Wracając do początku: nie można wystawiać drzew do walki ze smogiem, żeby ginęły za nas?
Potrzebne jest działanie kompleksowe. Wraz z rozwojem technologii spalania, potrzeba likwidować centralne ogrzewanie w małych kotłowniach i kamienicach – to wiemy i miasto Kraków też o to dba coraz bardziej. Stan powietrza nie poprawi się bez zieleni wysokiej – o tym należy pamiętać! Wyzwaniem dla Krakowa jest, aby uczelnie się konsolidowały i brały udział wspólnie w opracowywaniu kompleksowych programów działań, również w tej dziedzinie, dla dobra miasta i mieszkańców.