Drzewa tworzą klimat ulicy [Rozmowa]

Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Zeszłotygodniowa dyskusja na temat wycięcia wszystkich drzew wokół kopca Kościuszki była chyba dość zaskakująca w kontekście tego, jak mieszkańcy walczą o każde drzewo w mieście.

Paweł Hałat, Stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto: Podczas dyskusji nie był obecny żaden przyrodnik. To dziwne, bo to są tereny o dużej wartości  przyrodniczej, chronione jako część parku krajobrazowego, a nie teren zieleni urządzonej. Myślę, że  decydując  o przyszłości tego terenu należy skupić się przede wszystkim na jego walorach przyrodniczych, a dopiero w następnej kolejności na odsłanianiu widoków na fort.

Pan osobiście woli te „samosiejki i dziką puszczę”, czy widok na miasto i Tatry?

Samosiejka to pojęcie, które niewiele znaczy. Puszcza Białowieska też jest samosiejką… Pod kopcem zachodzi sukcesja od kilkudziesięciu lat. Wartości przyrodnicze są równie ważna jak te kulturowe, ale dziwi mnie epatowanie zdjęciami z XIX/XX wieku, ponieważ nie wrócimy do tego stanu, bo połowa fortu została wyburzona. Inaczej byłoby, gdyby był pięknie odnawiany. Przypomnę, że to obszar chroniony prawnie, więc nie można patrzyć tylko i wyłącznie na widoki, choć nie można wykluczyć  pielęgnacji drzewostanu.

Zmieniając temat. Miasto ogłosiło konkurs do zagospodarowania działki w Branicach. Ma tam powstać park z nasadzeń zastępczych. Sensowne jest sadzenie drzew poza centrum, w momencie, kiedy właśnie zaczyna ich brakować w tym miejscu?

Drzewa powinny się pojawiać w tej samej okolicy, gdzie zostały usunięte. Nikt też nie rejestruje wycinki w pasach drogowych. Kilka ulic przeszło taką niekorzystną zmianę, choćby al. 29 Listopada, gdzie nie ma żadnego drzewa. To dobrze, że się tworzy park, ale niezbyt to rekompensuje stratę choćby w Śródmieściu.

Zastanawia mnie, czy władze miejskie mają związane ręce przez prawo krajowe czy mogą jednak bardziej się starać przy gospodarce terenami zielonymi?

Nie, myślę, że problem jest w tym, że jak się traci biologicznie czynne, to nie ma ich jak zastąpić. Przykład z ulicą Mogilską – miasto stwierdziło, że nie będzie sadzić tam drzew, bo utrudniają odśnieżanie. To nie argument. Trzeba właśnie od innej strony na to spojrzeć. Nie do końca tak jest, że się nie da, tylko niezbyt się chce. W Polsce mamy problem z wycinaniem drzew przy drogach pod pretekstem poprawy bezpieczeństwa. A warto pamiętać, że pielęgnowane drzewa tworzą klimat ulicy, nawet jeśli zabudowa jest nieciekawa.

Za jakiś czas ma się rozwiązać sprawa z Zakrzówkiem. Jakie są pana przewidywania w tej sprawie?

Myślę, że to jest ostatnio moment na ewentualne ruchu miasta w kwestii wykupu, ponieważ ceny gruntów mogą za jakiś czas wzrosnąć. Druga sprawa to kwestia włożonej w to energii społecznej i oczekiwań, że ten ruch musi zostać wykonany.