Drzewa wciąż w fazie „papierowej”. „To nie może być realizowane w pośpiechu”
Marzenia o powrocie drzew na płytę Rynku Głównego muszą jeszcze poczekać. Choć Krakowianie liczyli na szybkie pożegnanie z „betonową patelnią”, rzeczywistość podziemnej infrastruktury i rygorystyczne wymogi konserwatorskie zweryfikowały optymistyczne plany.
Prezydent Aleksander Miszalski już wcześniej tonował nastroje, przyznając: – Nie chcę obiecywać konkretnych dat, póki nie mamy dokumentacji. Dziś znamy więcej szczegółów, ale droga do „wbicia pierwszej łopaty” wciąż jest kręta.
Projekt „Posadźmy drzewa na Rynku Głównym!”, który zwyciężył w Budżecie Obywatelskim Miasta Krakowa, od początku budził wielkie emocje. Plan zakłada posadzenie około 20 drzew, m.in. robinii białych i dębów, które mają przywrócić cień chociażby w sąsiedztwie Sukiennic i Wieży Ratuszowej.
Jednak praca w sercu historycznego Krakowa to logistyczne wyzwanie. Jak podkreślał prezydent Miszalski: – To są pewne rzeczy niezależne od nas. Wiecie państwo, jak to jest z Krakowem i z archeologią, z tym co jest pod ziemią.
Podobne zdanie ma dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, wskazując na konieczność zachowania najwyższych standardów.
„To nie może być realizowane w pośpiechu”
Łukasz Pawlik, dyrektor ZZM wyjaśnia, że obecny etap to żmudne doprecyzowanie technologii, która pogodzi zieleń z zabytkowym podłożem.
– Proces wprowadzenia zieleni na Rynku Głównym wymaga szczególnej staranności i nie może być realizowany w pośpiechu. To przestrzeń o najwyższej wartości historycznej, dlatego działania prowadzimy w ścisłej współpracy ze służbami konserwatorskimi oraz przy udziale środowiska naukowego Politechniki Krakowskiej – tłumaczy dyrektor Pawlik.
Szef miejskiej zieleni dodaje, że kluczowe było: – dostosowanie technologii sadzenia drzew do specyficznych warunków, zarówno ze względu na infrastrukturę podziemną, jak i konieczność ochrony dziedzictwa archeologicznego.
Obecnie urzędnicy finalizują uzgodnienia i procedury formalne, w tym pozwolenia konserwatorskie.
Przetarg w II kwartale
Choć dokumentacja wciąż powstaje, magistrat rzuca nowe światło na kalendarz prac. Piotr Subik z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa potwierdza, że projekt jest na etapie uzyskiwania niezbędnych decyzji administracyjnych.
– Projekt dotyczący nasadzeń drzew na Rynku Głównym pozostaje obecnie na etapie opracowywania dokumentacji oraz uzyskiwania niezbędnych uzgodnień i decyzji administracyjnych. Po ich sfinalizowaniu możliwe będzie przejście do kolejnych etapów realizacji zadania – zapowiada Piotr Subik.
Jak zaznacza, ogłoszenie postępowania przetargowego planowane jest w II kwartale br.
Oznacza to, że na realne prace na Rynku Głównym trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać.
BO uczy cierpliwości
Autor projektu, Krzysztof Kwarciak w rozmowie z LoveKraków.pl zaznacza, że jest w stałym kontakcie z Zarządem Zieleni Miejskiej w tej sprawie. – Informacje, które do mnie docierają napawają optymizmem. Podobno drzewa mają zostać posadzone w ziemi jesienią, ale przy realizacji tego projektu było już tyle zwrotów akcji, że trzeba ostrożnie podchodzić do terminów – mówi.
Dalej zaznacza też, że mało co potrafi tak uczyć cierpliwości, jak angażowanie się w budżet obywatelski.
„Jak przyprawa w potrawie”
– Mam jednak nadzieję, że warto było czekać, a finalny efekt spodoba się mieszkańcom. Trzeba podkreślić, że drzewa nie będą stanowić konkurencji dla historycznych obiektów, a mają tylko być dopełnieniem przestrzeni. Pełniąc podobną funkcję jak przyprawa w potrawach, której nawet niewielka ilość może nadać daniu dobrego smaku – Krzysztof Kwarciak.
Pomysłodawca projektu zaznacza, że w upalne dni najważniejszy miejski plac staje się swoistym krakowskim biegunem ciepła, gdzie ciężko jest wytrzymać przez dłuższą chwilę.
Zmiany także przy ul. Grodzkiej
Rynek Główny to niejedyny punkt na mapie Starego Miasta, który stoi u progu zielonej rewolucji. Prezydent Miszalski już wcześniej zapowiadał, że podobne wyzwania czekają miasto przy odbetonowaniu Placu św. Marii Magdaleny.
Tam proces jest jednak na innym etapie.
– Trwają konsultacje społeczne, które pozwolą zebrać opinie mieszkańców i użytkowników tej przestrzeni. Równolegle analizujemy wyniki badań i kwerend. Na tej podstawie, we współpracy z Architektem Miasta, przygotujemy wytyczne do konkursu architektonicznego, który wyłoni najlepszą koncepcję zagospodarowania placu – mówi Łukasz Pawlik.
Dyrektor ZZM zapewnia, że na placu przy ul. Grodzkiej na pewno pojawi się więcej roślinności, ale ambicje są większe: – Kluczowe będzie połączenie oczekiwań społecznych z uwarunkowaniami konserwatorskimi i wynikami analiz. Pewne jest też, że na Placu św. Marii Magdaleny pojawi się więcej zieleni, ale też chcemy by miejsce to zyskało więcej funkcji.