Dusan Radolsky: Trzymam mocno kciuki za Termalikę [WYWIAD]

- Byłem wybierany najlepszym trenerem w Polsce i dwa razy na Słowacji, prowadziłem drużyny w europejskich pucharach. To znaczy, że mam jakieś doświadczenie i mógłbym jeszcze spokojnie znaleźć zatrudnienie w jakimś klubie - mówi w rozmowie z LoveKraków.pl nieco zapomniany Dusan Radolsky. Były trener m.in. Termaliki Bruk-Bet Nieciecza ocenia także szanse swojego byłego klubu na awans do Ekstraklasy.

Tomasz Nowak: Po odejściu z Termaliki, trudno Pana znaleźć w polskich mediach. Co się z Panem dzieje?
Dusan Radolsky: Kontrakt z klubem się skończył i zrobiłem sobie rok przerwy. Miałem trochę kłopotów na Słowacji, żona miała problemy zdrowotne, chciałem też nadrobić czas z wnukami. Wykładałem w szkole piłkarskiej w Bratysławie. Cały czas miałem pokazowe treningi, wykłady. Oglądałem także dużo spotkań. Podczas Mistrzostw Europy U-17 opiekowałem się 18 trenerami, z którymi analizowałem grupy, które rozgrywały swoje mecze w Dubnicy i Żylinie. Były to dwa tygodnie mocnej roboty.

Trafił ktoś do pańskiego notesu?

Oczywiście, podobnie jak z obserwacji spotkań ligowych na Słowacji. Może to śmiesznie zabrzmi, ale miałem takie marzenie: wziąć 20 zawodników grających na Mistrzostwach Europy i zrobić z nich drużynę. Gwarantuję, że w Polskiej Ekstraklasie byliby w górnej połowie tabeli. W ogóle pojawia się dużo talentów, ale ważne, aby czy to w Polsce czy na Słowacji rządy stworzyły warunki do gry dla tych dzieciaków.

Niedługo minie rok odkąd przestał Pan pracować. Poszedł Pan śladami Alexa Fergusona i przeszedł na emeryturę czy czeka Pan na sygnały z Polski?

Tak po prawdzie to jestem już na emeryturze (śmiech). Nie uciekam od piłki. Oglądam spotkania na Słowacji i w Czechach, także te z niższych lig. Mecze w europejskich pucharach m.in. Borussi Dortmund, której kibicuję, ze względu na to, że grają tam Polacy. Po załatwieniu prywatnych spraw dzisiaj jestem w formie i chcę znowu pracować w zawodzie.

W trakcie sezonu pojawiły się oferty?
Były zapytania z czeskich i słowackich klubów, ale ten rok dałem sobie na odpoczynek i nabranie sił.

Śledzi Pan polską ligę. Jak Pan oceni nagły wybuch formy Roberta Demjana? Liga taka słaba czy objawił się talent, który puka do bram słowackiej reprezentacji?
Demjan zawsze pokazywał, że ma umiejętności, ale wydaje mi się, że zawodnicy Podbeskidzia zauważyli, że piłka go szuka, że potrafi strzelać bramki. To nie jest zły napastnik. W tamtym sezonie już dawał tego sygnały. Nie wiem czy ma szansę gry w reprezentacji. Myślę, że wiek nie byłby tutaj problemem.

Od następnego sezonu Ekstraklasa wprowadzi reformę rozgrywek i m.in. podział na grupę mistrzowską i spadkową. Według Pana rozgrywki będą atrakcyjniejsze?
Kiedyś rozgrywki podobnie wyglądały na Słowacji. Ale tutaj reformy wprowadzane są co trzy lata. Więcej spotkań Legia-Lech, Wisła-Cracovia, Ruch-Górnik to większe emocje, więcej kibiców na stadionach. Chociaż według mnie, w polskiej Ekstraklasie spokojnie mogłoby grać 18 drużyn, systemem mecz i rewanż.

Wraca Pan czasem myślami do poprzedniego sezonu? Dlaczego Termalice nie udało się awansować?
Jest trochę różnicy pomiędzy obecnym, a poprzednim sezonem. Proszę sobie wyobrazić, że w swoim pierwszym sezonie w I lidze Termalica utrzymała się w ostatniej kolejce. Była wtedy naprawdę bardzo blisko spadku. Przed kolejnymi rozgrywkami podbudowałem ich pod względem psychicznym, poukładałem drużynę, weszli też młodzi zawodnicy. Celem było piąte miejsce i to osiągnąłem.

Pojawiły się sugestie, że piłkarze odpuścili ostatnie mecze. Być może obawiali się, że w Ekstraklasie szybko stracą szansę na grę i tym samym dobre zarobki w dobrze zarządzanym klubie. Dopuszcza Pan taką możliwość?
Nie, nie ma takiej możliwości. Zwróćmy uwagę na to, że po sezonie, gdy Termalica ledwo uratowała się przed spadkiem, w drugim byliśmy bardzo wysoko. Trzeba pamiętać, że drugi rok jest najtrudniejszy. Obecnie Termalica wyrobiła sobie markę i pokazuje wysoką jakość. Drużyna musiała się nauczyć grać „na górze”.

W takim razie można wytłumaczyć inaczej jeden punkt w pięciu ostatnich spotkaniach lidera ligi? Zdarzyło się coś takiego w Pana trenerskiej karierze?
Powtarzam, że drużyna osiągnęła swój cel. Każda drużyna ma taką sinusoidę w trakcie rozgrywek, to naturalne. Pojawiają się kartki, kontuzje. Proszę spojrzeć na ten sezon. Co chwilę jedna drużyna idzie w górę tabeli, a druga w dół. Cracovia grała pierwszą rundę rewelacyjnie, a obecnie idzie jej słabiej.

Co zmienił Kazimierz Moskal w Termalice? Bo w składzie drużyny jest niewiele zmian w porównaniu z poprzednim sezonem.
Ciężko mi to ocenić, ponieważ nie oglądam jej meczów, jedynie czytam w jakim składzie zagrała w danym spotkaniu. Patrząc na wyniki drużyna dobrze sobie radzi. Przed zakończeniem poprzedniego sezonu proponowałem sprowadzenie Vojtecha Horvatha i Michała Nalepy. Trenerowi udało się ich dobrze wprowadzić do drużyny, podobnie jak innych zawodników. Całość prezentuje się bardzo dobrze.

Sądzi Pan, że Termalica poradziłaby sobie w Ekstraklasie?
Śledzę wyniki każdej drużyny, którą prowadziłem. Interesuję się wynikami Ruchu Chorzów i Polonii Warszawa. Jednakże oglądam jedynie skróty oraz poniedziałkowe mecze na Eurosporcie. Dlatego ciężko powiedzieć, ale sądzę, że cały klub przygotował drużynę na Ekstraklasę.

Który mecz może przesądzić o awansie Termaliki? Środowy z Zawiszą Bydgoszcz?
Ciężko mi powiedzieć. Myślę, że dwa mecze u siebie (Zawiszą i Olimpią Grudziądz – przyp.red.). Trzymam mocno kciuki za zawodników. I z całego serca życzę im awansu. Cieszę się, że drużyna cały czas prezentuje równy, wysoki poziom.

Jak typuje Pan końcówkę I ligi? Kto awansuje?
Mam nadzieję że Termalica. Ale kto będzie drugi, to tego nie wiem. Cracovia ma jasny cel, chce awansować. Końcówka będzie bardzo ciekawa.

Po sezonie można się Pana spodziewać w Polsce?
Ciężko powiedzieć, ja mam dużą ochotę do pracy. Jestem wolny. Nie chcę wystawiać sobie laurki, ale byłem wybierany najlepszym trenerem w Polsce i dwa razy na Słowacji, prowadziłem drużyny w europejskich pucharach. To znaczy, że mam jakieś doświadczenie i mógłbym jeszcze spokojnie znaleźć zatrudnienie w jakimś klubie.

W razie czego pozostaje przyjazd do Niecieczy na fetę w przypadku awansu?
Musiałby ktoś z klubu do mnie zadzwonić. Mimo wszystko, będę się bardzo cieszył jeśli Termalica awansuje. Trzymam za to mocno kciuki.