Duże zniszczenia po meczu Wisła-Sandecja. Ucierpiała również murawa [ZDJĘCIA]
Nie wiadomo, czy szkody wyrządzone przez pseudokibiców Sandecji i Cracovii w sektorze gości, uda się naprawić do meczu Wisły z Pogonią (17 listopada). Krakowski klub zapewnia jednak, że kibice ze Szczecina na pewno wejdą na stadion. A krakowska policja prowadzi czynności w sprawie zniszczenia mienia.
Wisła naprawi i będzie żądała zwrotu
43 wyrwane krzesełka z sektora G5, zniszczone drzwiczki (6) i dozowniki do mydła w toaletach pod trybuną, wypalone schody na sektorze VIP i fragmenty murawy – to bilans sobotnich wybryków pseudokibiców gości podczas meczu na stadionie przy Reymonta.
– Nasi funkcjonariusze byli na obiekcie od razu po meczu. Prowadzimy czynności w sprawie zniszczenia mienia – informuje LoveKraków.pl mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Podkreśla, że poza stadionem nie doszło do żadnych incydentów z udziałem kibiców Cracovii i Sandecji i nikt nie został zatrzymany.
– Wisła Kraków na własny koszt naprawi uszkodzenia stadionu, po czym zwróci się do Sandecji Nowy Sącz o zwrot kosztów. Jeżeli prace nie zakończą się do następnego meczu w stopniu umożliwiającym przyjęcie kibiców Pogoni Szczecin, udostępnimy dla nich sąsiadujący sektor G4 – zapewnia naszą redakcję Olga Tabor-Leszko, rzecznik prasowy Białej Gwiazdy.
Wisła jest zobowiązana naprawić szkody, bo obiekt wynajmuje na mecze od miasta. Jako organizator musi oddać go w takim samym stanie, w jakim go przejęła.
Fatalne zachowanie przyjezdnych
Do Krakowa z Nowego Sącza przyjechało kilka autokarów z kibicami. Później dołączyli do nich szalikowcy Cracovii. Kilkaset osób w zwartej grupie przeszło spod stadionu przy ulicy Kałuży na obiekt przy Reymonta. Przyjezdni haniebnie zachowali się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Gdy wszyscy w milczeniu oddawali hołd zmarłym z okazji ostatniego święta, pseudokibice zaczęli śpiewać wulgarną przyśpiewkę o Wiśle. Wiślacki sektor C nie pozostał im dłużny i w trakcie meczu również odpowiadał mało kulturalnie. To jednak ubrani na czarno "zadymiarze" doprowadzili do przerwania spotkania.
Zaczęło się od rzucania petard w stronę rozgrzewających się piłkarzy Wisły. Jakub Bartosz i Patryk Małecki z obawy o swoje zdrowie musieli przenieść się na drugą stronę, gdzie do wejścia na boisko szykowali się zawodnicy Sandecji. Później pseudokibice rozłożyli tak zwaną sektorówkę i zaczęli odpalać kolejne petardy i race. Rzucali je na murawę i sektor innej trybuny. Część kibiców musiała zmienić swoje miejsca, bo niebezpieczne środki pirotechniczne spadały na krzesełka i lądowały na granicy sektora H21 i miejsc VIP. Na portalach społecznościowych można przeczytać relację kibica, który racą został trafiony w udo.
Rok temu było jeszcze gorzej
Ten sam sektor gości ostatni raz został zdemolowany niemal dokładnie rok temu podczas derbów z Cracovią. Wówczas straty wycenione zostały na ponad 140 tysięcy złotych. Kibole zdewastowali płyty pleksi, które oddzielają sektory na trybunie od strony Błoń. Strażacy musieli ugasić pożar, który powstał przez zapalenie szalików. Do tego pseudokibice wyrwali około 80 krzesełek i zniszczyli toalety. Z tego powodu zorganizowana grupa kibiców Cracovii nie mogła oglądać sierpniowych derbów przy Reymonta, a klub z ulicy Kałuży musiał pokryć koszty naprawy.