Dwa oblicza Cracovii. Brutalny faul, siedem goli, ale tylko dwa dla Pasów w Białymstoku
Pierwsza porażka Pasów musiała kiedyś przyjść. Wcale nie musiała zdarzyć się w Białymstoku, bo Cracovia świetnie zaczęła. Błysk Filipa Stojilkovicia, dobra gra Otara Kakabadze i zmarnowana szansa przez Mikkela Maigaarda, który spudłował z rzutu karnego. Druga połowa toczyła się już wyłącznie pod dyktando gospodarzy, którzy rozpracowali Cracovię i dobili ją, pieczętując wynik na 5:2.
Największą niewiadomą było, jak Luka Elsner zastąpi kontuzjowanego Ajdina Hasicia. Na godzinę przed meczem awizowanych do gry było sześciu obrońców, a potem wszystko stało się jasne – tym najbardziej ofensywnym, ustawionym na skrzydle, był Kakabadze. Słoweniec widocznie uznał, że doświadczony kapitan da Cracovii więcej niż nowi w zespole Mateusz Praszelik czy Dijon Kameri.
Na prawe wahadło przesunięty został Dominik Piła, a pierwszy raz w wyjściowym składzie w trójce stoperów znalazł się Mauro Perković. Chorwat nie dokończył tego spotkania – w 69. minucie osłabił swoją drużynę, bezsensownie faulując na czerwoną kartkę daleko od swojej bramki.
Siła, szybkość i precyzja Stojilkovicia. Wszystko w jednej akcji
W czwartym meczu czwartą bramkę w tym sezonie zdobył Stojilković. W 15. minucie wygrał walkę o piłkę z Yukim Kobayashim na plecach, a potem uciekł całej defensywie Jagiellonii. Próbował gonić go Taras Romanczuk, ale Szwajcar przebiegł pół boiska i wyszedł sam na sam z bramkarzem, którego położył na ziemię i kopnął do pustej bramki.
Gol za gol. Cudowna odpowiedź Jagiellonii
To była połowa, w której kibice nie mogli ani chwilę się nudzić. Obie drużyny pokazały ofensywną, szybką grę. Po czterech minutach Oskar Pietruszewski przymierzył z woleja i zdobył przepiękną bramkę, która dała gospodarzom remis. Chyba sam nie wierzył w to, co się stało, bo radość z trafienia była przytłumiona, spokojna – a przecież był to czysty błysk geniuszu skrzydłowego gospodarzy.
Cracovia po minucie znów była na prowadzeniu. Ze swoich ofensywnych atutów skorzystał Kakabadze, odnajdując się jako rasowy napastnik w polu karnym. Martin Minczew dośrodkował z lewej flanki, a Gruzin dołożył głowę, wbijając piłkę do siatki na 2:1.
Mocno, ale niecelnie. Pudło Maigaarda z karnego
W Białymstoku dużo działo się w polu karnym pod kątem potencjalnych jedenastek. Kiedy rywal interweniował ręką przy ziemi po strzale Kakabadze, gwizdek arbitra milczał. Potem dwa razy Patryk Gryckiewicz wskazywał na jedenasty metr.
W pierwszej połowie Mikkel Maigaard przymierzył mocno, zmylił bramkarza, który wybrał drugi róg, ale piłka trafiła w słupek. Jedenastka była efektem zagrania ręką po akcji Martina Minczewa. Po przerwie Dominik Piła nieprzepisowo zatrzymywał Pietruszewskiego, a Amifico Pululu był bezbłędny w pojedynku z Henrichem Ravasem.
Sabotaż obrońcy. Cracovia rozbita w drugiej połowie
Po zejściu z boiska Perkovicia ostatnie trzydzieści minut Pasy grały w ustawieniu 4-4-1. Luka Elsner musiał łatać dziury w formacji obronnej, wprowadził Karola Knapa, który zastąpił Amira Al-Ammariego.
Białostoczanie wykorzystali przewagę – Taras Romanczuk został pozostawiony bez opieki przy stałym fragmencie i mógł precyzyjnie przymierzyć głową do siatki po dośrodkowaniu Bartłomieja Wdowika.
W słabszym momencie gry Elsner rzucił wszystkie siły do ataku. Na boisku pojawili się Dijon Kameri i debiutant Kaveh Zahiroleslam. Gospodarze rozklepali Cracovię, dobijając ją w 82. minucie. Romanczuk dograł do Jesusa Imaza, a ten asystował Alexowi Pozo, który zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Jagiellonii. Piłkarze Adriana Siemieńca postanowili się nie zatrzymywać – w 88. minucie Cracovię dobił rezerwowy Dimitris Rallis, który wykorzystał dogranie Norberta Wojtuszka.
Jagiellonia Białystok – Cracovia 5:2 (1:2)
Bramki: Pietruszewski (19.), Pululu (55.,karny), Romanczuk (73.), Pozo (82.), Rallis (88.) – Stojilković (15.), Kakabadze (20.).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi (46. Stojinović), Wdowik – Drachal (79. Flach), Romaczuk, Jackson (46. Imaz) – Prip (56. Pozo), Pululu (86. Rallis), Pietruszewski.
Cracovia: Ravas – Piła, Wójcik, Henriksson, Perković, Olafsson (80. Zahiroleslam) – Al-Ammari (70. Knap), Maigaard, Kakabadze, Minczew (80. Kameri) – Stojilković.
Żółte kartki: Kobayashi, Drachal – Wójcik, Olafsson, Stojilković.
Czerwona kartka: Perković (69. – faul).
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).