Dwutlenkiem tytanu w „przedszkolne” wirusy i bakterie?

Radny klubu Przyjazny Kraków wpadł na pomysł, aby pokrywać sale w przedszkolach dwutlenkiem tytanu. Na początek, w ramach eksperymentu, sześć sal w trzech takich placówkach miałoby zostać pokrytych związkiem chemicznym. Radny uważa, że to zmniejszy ryzyko występowania chorób zakaźnych. Zapytaliśmy eksperta, czy to słuszna idea.

Dwutlenek tytanu to powszechnie używana substancja. – Stosowany jest, gdy chcemy pobyć się wirusów występujących w szpitalach. Używany jest również w kosmetykach i jako element terapii fotodynamicznej do walki z rakiem – mówi profesor Marta Radecka z Katedry Chemii Nieorganicznej na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Ceramiki AGH.

Jak zaznacza profesor,  pomysł możemy rozważać tylko w czysto teoretyczny sposób, ponieważ mamy za mało informacji. – W każdym razie pokrycie cienką warstwą ścian nie wystarczy, bo później musi być do tego użyte promieniowanie ultrafioletowe i wówczas zachodzą reakcje, które rozkładają drobnoustroje – opisuje działanie związku chemicznego Radecka.

– Choć muszę dodać, że dziwię się, dlaczego akurat w przedszkolu miałoby to być stosowane. Nie słyszałam o pracach, które mówią o tym, że TiO2 walczy z wirusem grypy. W szpitalach to zrozumiałe. No, ale może być to dobrym pomysłem – rozważa profesor Marta Radecka.

Naukowiec ostrzega tylko przed formą związku chemicznego. Ten bowiem występuje również jako nanoproszek. – W tym przypadku nie wiemy, jak nasz organizm reaguje po wchłonięciu dwutlenku tytanu w takiej właśnie formie i czy to nie niesie za sobą żadnych zagrożeń – dodaje chemiczka.