Dyrektor ZIKiT, Jerzy Marcinko: ostrożnie siedzę na gorącym krześle [Wywiad]
Jak już wiadomo, Zarządem Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie od 1 sierpnia pokieruje nowy dyrektor. Stanowisko obejmie pełniący przez dwa miesiące obowiązki dyrektora ZIKiT-u, Jerzy Marcinko. Jak nowy szef widzi przyszłość jednostki? Czy podejmie kroki zmierzające ku poprawie jej wizerunku? Co w strukturze ZIKiT-u ma robić Oficer Rowerowy? Do którego roku zostaną wykonane remonty torowisk i całkowicie wprowadzony zostanie ruch jednokierunkowy wokół Plant? Te i inne pytania zadał nowemu dyrektorowi Patryk Salamon.
Patryk Salamon: Dlaczego wystartował Pan w konkursie na dyrektora ZIKiT? Czym była spowodowana decyzja, aby pokierować tą jednostką?
Jerzy Marcinko, dyrektor ZIKiT: Wystartowałem do konkursu, gdyż zdałem sobie sprawę z dwóch ważnych tematów. Pierwszym jest to, że kończą się zadania, które wymagają jeszcze wyprostowania i ostatecznego dokończenia. Natomiast przed urzędem stoi sporo wyzwań. Najważniejsze to chociażby aplikowanie o wstępne środki unijne na lata 2014-2020. Tutaj również jest szereg inwestycji o charakterze liniowym, a więc drogi i układy transportowe.
A jaką ma Pan wizję? Czy jest to kontynuacja koncepcja byłej dyrektorki Joanny Niedziałkowskiej, która pod silną presją podała się do dymisji?
Schematy, które zostały przyjęte w ramach nowego regulaminu na pewno wymagają pewnej korekty. Wkrótce dojdzie do drobnej reorganizacji. W chwili obecnej jesteśmy przy wyborze osoby na stanowisko Oficera Rowerowego i jego pomocnika.
Uregulowania wymaga również współpraca z dzielnicami. Przewodniczący rad dzielnic zgłaszają szereg postulatów, ale w jakim kierunku będą chcieli pracować i w jakiej formule, to wyjdzie na spotkaniu, które organizuję w drugiej połowie sierpnia. Kolejny temat to sprawa uporządkowania zakresu działania. Na wrześniowej sesji Rady Miasta Krakowa chciałbym, aby radni przyjęli uchwałę o utworzeniu celowej spółki parkingowej.
Czyli jednak będzie Pan dążył do powołania spółki parkingowej? Poprzedni projekt nie został przyjęty przez radnych miasta.
Tak, ale chcemy spółkę parkingową nie taką, jak była pierwotnie zakładana, przy Zikicie, tylko zupełnie niezależny podmiot gospodarczy, który będzie realizował zarówno całą obsługę strefy – a więc zarządzanie i utrzymaniem, jak również stronę inwestycyjną. Sens tej spółki jest taki, aby każda nadwyżka środków, która zostanie wypracowana, służyła rozwojowi parkingów o różnym charakterze. Mowa tu o parkingach podziemnych, jednokondygnacyjne, różnego rodzaju placach ku temu przeznaczone, czy również projektu park&ride, który jest w tej chwili rozpoczęty.
Kolejny ważny temat to Czerwone Maki, lada tydzień przejmiemy Bronowice, być może w tym roku uda się jeszcze stworzyć parking przy Zakopiance. Chciałbym, żeby właśnie ta spółka inwestowała głównie w strukturę parkingową, która powinna być rozbudowywana.
Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu nie ma zbyt dużo zadań? Może z tej ogromnej ilości prac biorą się częste niepowodzenia?
Nie ukrywam, że również będziemy prowadzić rozmowy na temat przekazania niektórych obowiązków innym spółkom miejskim. Wstępnie jestem umówiony z MPO, ale również i z MPWiK, żeby uporządkować sprawy utrzymania zieleni oraz kanalizacji opadowej. Natomiast jest u nas w obowiązkach wyznaczonych uchwałą rady. To są ewentualne zmiany, które mówią o ograniczeniu zakresu jednostki, której jestem szefem. Nie przewiduję jakiś innych ograniczeń, dlatego że wydaje mi się, iż w takiej właśnie strukturze ZIKiT może być jednostką, która potrafi dobrze zarządzać i należycie wykonywać zlecone zadania.
Nie ukrywam, że w swojej koncepcji ZIKiT-u, którą zgłaszałem do konkursu na stanowisko dyrektora, mówiłem również o pewnych koniecznych ograniczeniach zakresu ZIKiT-u. Wspominałem również o potrzebie wymiany pracowników, ale nie na zasadzie zwalniania, ale pewnych przesunięć. Może również i uzupełnień, żeby to byli branżyści i osoby znające się na sprawach, którymi mają zarządzać.
Czyli to, co się teraz dzieje w pionie transportu ZIKiT-u?
Jest jeszcze spora grupa osób, które mają wykształcenie ogólne. Natomiast wiadomo, że zarówno do utrzymania jak i do inwestycji przydałoby się więcej specjalistów, którzy mają uprawnienia inspektorów drogowych. Na pewno również ludzi z tym konkretnym wykształceniem przydałoby się więcej w uzgodnieniach inwestycyjnych, bo to oni czytają wszystkie projekty i decydują o rozwiązaniach projektowych.
Myśli Pan o zgłoszeniu projektu rozdzielenia ZIKiT-u na dwie różne instytucje? Jedna miałaby się zajmować komunikacją miejską, a druga odpowiadałaby za inwestycje komunalne.
Na pewno nie byłaby to moja decyzja, a przełożonych. W tej chwili jest to bardzo ryzykowne. Do szeroko pojętego pionu transportu, obejmującego m.in. rozliczenia z MPK, dokładamy blisko 200 milionów złotych. W związku z tym musiałaby być pełna dotacja i konkretne kwoty zapisane w budżecie. Teraz, kiedy ZIKiT ma w wydatkach bieżących kwotę rzędu 650 milionów złotych, zawsze można coś wygospodarować – i tak w tym roku będę zarządzał oszczędnościami po przetargach oraz kwotami, które zostają nam jako zwrot VAT, aby można było wykonać kilka najpotrzebniejszych remontów.
Chciałbym w tym roku pokryć wszystkie dwanaście transz zapłaty do MPK. W przypadku, gdyby powstała nowa spółka, ona musiałaby być w całości zasilana z budżetu miasta. To również jest i utrzymanie pewnej struktury biurowo-organizacyjnej. Co byłoby z bieżącym zarządzaniem? Czy tu miałaby być inwestycja, bieżące zarządzanie majątkiem szynowym, który jest w nienajlepszym stanie? Jeżeli będzie decyzja moich przełożonych, to na pewno będę ją realizował.
Według mojej opinii nie jest to dobre rozwiązanie, chociażby ze względów finansowych. O ile spółka parkingowa wiadomo, że się zbilansuje z nadwyżką i będzie dobrze prosperować, o tyle tutaj trzeba się zastanowić, czy budżet stać w tej chwili na dofinansowywanie dwóch odrębnych instytucji. Natomiast jestem przeciwny, aby w jakikolwiek sposób rozdrabniać ZIKiT.
Czyli prawie 50-milionową nadwyżkę zamierza Pan przeznaczyć na utrzymanie infrastruktury szynowej?
Na pewno w tej chwili najważniejszą rzeczą w utrzymaniu infrastruktury jest zrobienie zakresu robót, na które dostaliśmy lub dostaniemy środki unijne. W swoich założeniach mamy niemal cały układ wokół Plant, za wyjątkiem odcinka od Lubicz do Poczty Głównej, bo tam była robiona modernizacja niespełna 10 lat temu. Cały pozostały odcinek w pierwszej obwodnicy jest do wymiany oraz jak najszybciej trzeba przeprowadzić remonty innych torowisk, które będziemy na pewno sukcesywnie w latach 2014-2015 realizować. Być może jeden odcinek od ul. Piłsudskiego do Bagateli uda się zrealizować jeszcze w tym roku. Byłoby to z naszych środków, które zaoszczędzimy po przetargach.
A co z odcinkiem Starowiślnej, na którym coraz częściej dochodzi do wybrzuszeń?
Złożyliśmy wniosek unijny o pieniądze na ten odcinek. Jeśli dostaniemy jakiekolwiek wsparcie, wszystko musi być zakończone już we wrześniu 2015 roku. Najbardziej zniszczone torowiska będą w tym okresie zmodernizowane, bądź przy wsparciu unijnym bądź w ramach zaoszczędzonych środków. Rozstrzygamy przetarg Lipska-Wielicka. Nie ukrywam, że liczę tu też na spore oszczędności.
Prezydent Jacek Majchrowski powierzył Panu bardzo ważne zadanie – uporządkowania kwestii stadionu Wisły, w szczególności finansów oraz dokonania rozliczenie inwestycji. Czy udało się Panu doprowadzić tę pracę do końca?
Brakuje mi dosłownie tygodnia, może dziesięciu dni, abym mógł na podstawie wszystkich faktur wyliczyć dokładnie każdy jeden element, który składał się na realizację tej inwestycji. I myślę, że do 10 sierpnia to zadanie będzie rozliczone. To jest szczególnie potrzebne do tego, aby stadion Wisły przejął w zarządzanie Zarząd Infrastruktury Sportowej. W tej chwili dyrektor Kowal z ZiS ma pełnomocnictwo Prezydenta do prowadzenia rozmów z Wisłą jako głównym wynajmującym. Sądzę, że również będzie rozmawiał z innymi podmiotami, które chciałyby zajmować powierzchnie biurowe czy inne części komercyjne.
Wszystkie sprawy formalne uda się zakończyć w tym roku?
W 2013 powinniśmy zakończyć temat nie tylko rozliczenia, ale również całości spraw dokumentacyjnych, wszystkich pozwoleń i uzyskanych materiałów, żeby obiekt z jednej strony przeszedł na inwentarz miasta i wiadomo było jaki to jest majątek, a z drugiej strony, by mógł być zarządzany przez jednostkę do tego powołaną, czyli Zarząd Infrastruktury Sportowej.
Panie dyrektorze, wiemy, jak kończyli poprzedni szefowie ZIKiT, czyli Pani Dyrektor Niedziałkowska, która niby sama zrezygnowała, ale pod dużym naciskiem opinii publicznej oraz Prezydenta Majchrowskiego, czy wcześniejszy dyrektor Jan Tajster, który dość niefortunnie zakończył swoją współpracę z ZIKiT-em. Czy Pan się nie boi siedzieć na tym gorącym krześle?
Krzesło jest na pewno gorące. Tu trzeba praktycznie uważać na wszystko, dlatego pierwszym z moich kroków było wydanie zarządzenia dotyczącego organizowania przetargów, nawet tych małych, do 14 tys. euro. Mamy to już uregulowane.
Postawiłem większe wymagania przed zespołem radców prawnych. Praktycznie żadne pismo nie może wyjść na zewnątrz bez opinii prawnika. Nastąpiła w ostatnim okresie czasu zmiana na stanowisku głównego księgowego. Ryzyko jest na pewno zawsze, jeżeli się podejmuje stanowisko kierownicze. Natomiast nie uda się go uniknąć, jeżeli się ktoś decyduje na podjęcie stanowiska dyrektora ZIKiT.
Nie przewiduje Pan żadnych zwolnień w swojej jednostce? To prawie pół tysiąca pracowników, czyli organizm wielkości niektórych ministerstw.
W tej chwili można powiedzieć, że w tym roku ZIKiT opuściło ok. 50 osób.
Dlaczego te osoby opuszczały ZIKiT? To po zmianie dyrektora?
Było to związane z pierwszym etapem reorganizacji. Później pewne osoby poczuły się niedowartościowane, kiedy ze specjalisty zaproponowałem stanowisko referenta. Część znalazła pracę w innych jednostkach. Natomiast nie ukrywam, że jeżeli będzie spółka do obsługi Strefy Płatnego Parkowania, to będę proponował, żeby do tego podmiotu gospodarczego przeszły osoby, które w tej chwili zajmują się sprawami strefy.
W przypadku, gdybyśmy przekazali sprawy odwodnienia do Wodociągów Krakowskich i zieleń do innych jednostek, byłoby to również kolejne uszczuplenie. Nie można w nieskończoność redukować liczby pracowników, dlatego że każda osoba, a szczególnie jeżeli popatrzymy na pracowników, którzy są w tej grupie „utrzymaniowców”, wykonuje zadania dla obszaru 18. dzielnic i musimy popatrzeć, że mamy inwestycje strategiczne. Nadzorujemy inwestycje programowe i to są zadania, które znajdują się w budżecie, natomiast jest również ponad 200 zadań dzielnicowych. One również wymagają zarówno przygotowania w zakresie dokumentacyjnym, jak również później realizacyjnym, utrzymaniowym i to jest ogromnie duży zakres.
Może Pan powiedzieć więcej o stanowisku Oficera Rowerowego i osobie pomagającej? Jakie są wymagania i co takie osoby będą robiły?
Powinny się zająć wszystkim, co kryje się pod pojęciem polityki rowerowej. Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby Oficer Rowerowy był łącznikiem między ZIKiT-em, który zajmuje się ogólnie pojętym tematem rowerowym a organizacjami rowerowymi. Jest sporo środowisk rowerowych, często mówią, że nie do końca słyszymy to, jakie są ich prośby. To również sprawa bycia Oficera Rowerowego na wszystkich rodzajów audytach rowerowych, żeby jego głos się liczył. Oprócz wspomnianych zadań, to oczywiście kontrola naszych służb, czy dane ścieżki rowerowe spełniają wymogi rowerzystów i żeby również Oficer Rowerowy, kiedy jest taka potrzeba, zainterweniował, jeżeli któreś projekty drogowe nie uwzględniają sprawy budowy ścieżek czy zabezpieczenia ruchu rowerowego. Wszystko po to, żeby faktycznie przez najbliższe 3-4 lata w Krakowie pokazać, że istnieją ścieżki rowerowe, wypożyczalnie rowerów.
Pierwszym problemem jakim musi zająć się Oficer Rowerowy to będzie budowa ścieżki wzdłuż ulicy Wielickiej. ZIKiT chce tam zastosować płyty betonowe, na co rowerzyści nie wyrażają zgody.
Słyszałem o tym i myślę, że to będzie pierwszy element pracy osób, które zostaną wybrane, a powołane zostaną już na przestrzeni tego albo najpóźniej przyszłego tygodnia. I zaczniemy pracować.
A jest możliwe, żeby zmienić rodzaj nawierzchni na tej planowanej ścieżce rowerowej?
Nie chcę w tej chwili składać żadnych gwarancji, obietnic.
Czyli jest możliwość?
Dopóki zadanie nie jest odebrane, zawsze jest jakaś możliwość.
Co z miejskimi wypożyczalniami rowerowymi?
W tej chwili zakupujemy około 300 stojaków rowerowych. Myślę, że do końca sierpnia uda nam się uruchomić nie tylko 13 wypożyczalni, ale kilka kolejnych. Zachęcamy również rady dzielnicy, aby stawiać stacje na zasadzie jeden do jednego. Jak dzielnica da 50 tys., żeby zainstalować na jej obszarze, wskazanym przez nich jedną stację, to my zrealizujemy drugą stację. Więc na pewno jest to ogrom prac, tym bardziej, że do tej pory to się strasznie rozmydlało.
Do tej pory ZIKiT uchodził za jednostkę, która niezbyt dobrze pracuje i źle wykonuje swoje zadania. Czy będzie poprawa tego obrazu? Planuje Pan wzmocnić politykę medialną ZIKiT-u?
Przyznam szczerze, że faktycznie PR w poprzednich miesiącach był zły. Teraz się troszkę ustabilizował w sensie takim, że nie ma wielu negatywnych opinii, ale też jeszcze nie ma się czym chwalić. Nie chciałem w przeciągu tych dwóch miesięcy za wiele spraw podejmować, dlatego że tak naprawdę do 10 lipca jeszcze się mocno wahałem nad tym, czy należy tutaj złożyć ofertę i pozostać, czy wrócić do Wydziału Inwestycji. Natomiast już na poniedziałkowej naradzie z wszystkimi kierownikami przedstawię im swoje założenia i być może z niektórymi trzeba się będzie pożegnać
Czy to jakaś zmiana w Zespole Personalnym, a przed reorganizacją – Biurze Prasowym?
Nie wiem, powiem szczerze. Mam chwilę jeszcze do zastanowienia się.
Czy wszystkie inwestycje kubaturowe (obiekty zamknięte – przyp. red.) przejdą z ZIKiT-u do Wydziału Inwestycji?
Jako ZIKiT nie jesteśmy do tego powołani. Nie chcę mieć u siebie zbyt wielu budowlańców, wolę mieć drogowców, bo na tym się znamy i tym się zajmujemy. Musimy z drogowcami pracować na etapie inwestycji, na etapie realizacji, na etapie utrzymania. Ja drogowca mogę wykorzystać trzykrotnie.