Dział windykacji MPK odzyskał pół miliona złotych

Zatrudnianie polityków w miejskich spółkach stało się w Krakowie tradycją. Spotyka się to zazwyczaj z ostrą krytyką ze strony mieszkańców. W wielu przypadkach słusznie. Ostatnio pod medialny pręgież trafił Grzegorz Lipiec, zatrudniony w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym.

Były poseł Platformy Obywatelskiej, a w przeszłości również członek zarządu województwa małopolskiego, został zatrudniony w MPK 6 grudnia na stanowisku kierownika w dziale windykacji opłat dodatkowych.

W miejskich spółkach znaleźli zatrudnienie także inni byli członkowie zarządu. Marszałek województwa małopolskiego z lat 15–18 Jacek Krupa zajmuje się sprawami promocji w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania. Natomiast dyrektorem ds. sprzedaży aglomeracyjnej w krakowskich wodociągach został Wojciech Kozak.

Ile zarabia Grzegorz Lipiec? Tego można się tylko próbować dowiedzieć. Miejskie spółki nie są skłonne do podawania zarobków swoich pracowników.

Ten mikołajkowy prezent dla polityka od władz miasta nie został niezauważony. Być może zostałby też zapomniany, ale tak się nie stało.

Niedawno pojawił się krytyczny tekst dotyczący działalności Lipca, ale nie w samym MPK, tylko w social mediach. Niewybredne memy wrzucane na Facebooka w czasie  godzin pracy zirytowały jednego z dziennikarzy, który postanowił sprawdzić, jak idzie praca Lipcowi.

„Nie trzeba było o nic pytać – wystarczyło zobaczyć, że świeżo upieczony krakowski urzędnik zajmuje się organizowaniem regularnej szczujni politycznej – co chyba najgorsze dla krakowskiego MPK – przypominającej znany sok z buraka”, czytamy w tekście.

Czy pensja się zwraca?

Całkiem niezależnie, kilka dni przed tym tekstem, zapytaliśmy MPK o to, jak w liczbach wygląda praca działu, któremu szefuje były poseł. Przypomnijmy, że Lipiec zajmuje się osobami, które dostały „mandaty” w latach 2006–2016 za jazdę bez biletu i do tej pory nie uregulowały swojego długu. Zastanawialiśmy się, czy wpływy z długów chociaż w części rekompensują pensje polityka.

Dane dla nas zebrał rzecznik prasowy miejskiego przewoźnika Marek Gancarczyk. Wychodzi na to, że od grudnia 2019 roku do kwietnia 2020 roku liczba przedkomornicznych ponagleń do zapłaty osiągnęła niemal 21,5 tys.

Pracownicy MPK wysłali blisko 21 tys. informacji o figurowaniu w Krajowym Rejestrze Dłużników. A do tego blisko 4,3 tys. wniosków do komornika.

I teraz kwestia pieniędzy. – W sumie w okresie od 1 grudnia 2019 roku do 31 marca 2020 roku w wyniku tych działań wpływy od dłużników wyniosły 549 411 złotych – informuje Gancarczyk.

Zapytaliśmy też, jak to wyglądało rok wcześniej. – Od grudnia 2018 do kwietnia 2019 wpływy od dłużników wyniosły 109 151 złotych – wyliczył rzecznik prasowy MPK.