Działkowcy protestowali przed magistratem. „To jest jakby nam serce ktoś wyrwał”

Przed magistratem protestowali w środę działkowcy z różnych części miasta. Obawiają się utraty swoich ogrodów. Do protestujących wyszedł prezydent Aleksander Miszalski.

Przed urzędem miasta pojawili się przedstawiciele kilku rodzinnych ogrodów działkowych. Każda grupa przyszła z innym problemem, ale wszystkich łączyła obawa o przyszłość swoich działek i możliwość utraty miejsc, z którymi są związani od lat.

Przynieśli transparenty i podkreślali, że ogrody są dla wielu osób czymś więcej niż tylko miejscem rekreacji.

– To jest cała radość. Spotykają się tam z ludźmi, rozmawiają. To jedyne miejsce, gdzie mogą do kogoś powiedzieć „dzień dobry” – mówiła jedna z uczestniczek protestu z ROD Kolejarz.

– Ja pracowałam na kolei 46 lat. Ten ogródek działkowy jest dla mnie wszystkim. To jest jakby nam serce ktoś wyrwał – dodawała inna.

Obawy działkowców z Drożdżowni

Jednym z głównych tematów protestu była sytuacja działkowców z ogrodu Drożdżownia. Użytkownicy działek dostali wezwania do opuszczenia terenu albo propozycje podpisania nowych umów z właścicielem gruntu.

Jak tłumaczyli urzędnicy, trwa obecnie procedura zamiany nieruchomości pomiędzy miastem a właścicielem terenu. Miasto chce przejąć grunt, by zapewnić funkcjonowanie ogrodu działkowego w obecnym miejscu.

– Wszystko zmierza w takim kierunku, żeby tę nieruchomość zamienić, żebyście państwo byli bezpieczni i żeby ogród Drożdżownia został w tym miejscu, w którym jest – uspokajała Justyna Habrajska, dyrektor magistratu.

Działkowcy zwracali jednak uwagę, że równocześnie dostają wezwania do wyprowadzki.

– Dostałam propozycję, żeby się wyprowadzić do końca maja, zapłacić 11 tysięcy i jeszcze koszty sądowe – mówiła jedna z protestujących.

Habrajska deklarowała, że miasto będzie rozmawiać z właścicielem terenu o wstrzymaniu działań wobec działkowców do czasu zakończenia procedury zamiany. Miasto nie chce dopuścić do sytuacji, w której działkowcy musieliby opuszczać teren przed zakończeniem rozmów.

Protest działkowców przed urzędem miasta
Protest działkowców przed urzędem miasta

Prezydent wyszedł do protestujących

Do zgromadzonych przed magistratem wyszedł prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Przekonywał, że miasto przygotowało raport dotyczący ogrodów działkowych i chce zabezpieczyć je w planie ogólnym.

Wszystkie ogródki działkowe będą zabezpieczone. Nigdzie nie będzie można niczego budować
Aleksander Miszalski

Podkreślał, że nawet w przypadku terenów prywatnych plan ogólny ma uniemożliwić zabudowę. – To jest świętość dla krakowian. My to rozumiemy – mówił.

Prezydent zapowiedział też organizację spotkania z przedstawicielami wszystkich rodzinnych ogrodów działkowych w Krakowie. – Problemy są różne, są specyficzne i niektóre trzeba inaczej rozwiązać. Zapraszamy przedstawicieli wszystkich ROD-ów i będziemy rozwiązywać problem po problemie – deklarował.

Spór o inwestycję przy Żabińcu

W innej sytuacji są działkowcy z ROD Kolejarz w rejonie Żabińca. Tam konflikt dotyczy inwestycji planowanej przez miasto, związanej z połączeniem pieszo-rowerowym pomiędzy Żabińcem a al. 29 Listopada.

Oprócz samej infrastruktury dla pieszych i rowerzystów miałby też powstać fragment drogi z nawrotką na terenie ogródków działkowych.

– Zbudujcie kładkę, a nie drogę. Droga nam jest niepotrzebna – mówiła jedna z uczestniczek protestu.

Działkowcy przekonywali, że od lat domagają się jedynie zwykłej kładki dla pieszych i nie chcą pełnowymiarowej drogi. – To jest droga donikąd – mówiła protestująca mieszkanka.

Miszalski odpowiadał, że nie zapadła jeszcze decyzja dotycząca ostatecznego wariantu inwestycji i zaprosił działkowców na osobne spotkanie z udziałem Zarządu Inwestycji Miejskich.