Działkowcy protestowali przed magistratem. „To jest jakby nam serce ktoś wyrwał”
Przed urzędem miasta pojawili się przedstawiciele kilku rodzinnych ogrodów działkowych. Każda grupa przyszła z innym problemem, ale wszystkich łączyła obawa o przyszłość swoich działek i możliwość utraty miejsc, z którymi są związani od lat.
Przynieśli transparenty i podkreślali, że ogrody są dla wielu osób czymś więcej niż tylko miejscem rekreacji.
– To jest cała radość. Spotykają się tam z ludźmi, rozmawiają. To jedyne miejsce, gdzie mogą do kogoś powiedzieć „dzień dobry” – mówiła jedna z uczestniczek protestu z ROD Kolejarz.
– Ja pracowałam na kolei 46 lat. Ten ogródek działkowy jest dla mnie wszystkim. To jest jakby nam serce ktoś wyrwał – dodawała inna.
Obawy działkowców z Drożdżowni
Jednym z głównych tematów protestu była sytuacja działkowców z ogrodu Drożdżownia. Użytkownicy działek dostali wezwania do opuszczenia terenu albo propozycje podpisania nowych umów z właścicielem gruntu.
Jak tłumaczyli urzędnicy, trwa obecnie procedura zamiany nieruchomości pomiędzy miastem a właścicielem terenu. Miasto chce przejąć grunt, by zapewnić funkcjonowanie ogrodu działkowego w obecnym miejscu.
– Wszystko zmierza w takim kierunku, żeby tę nieruchomość zamienić, żebyście państwo byli bezpieczni i żeby ogród Drożdżownia został w tym miejscu, w którym jest – uspokajała Justyna Habrajska, dyrektor magistratu.
Działkowcy zwracali jednak uwagę, że równocześnie dostają wezwania do wyprowadzki.
– Dostałam propozycję, żeby się wyprowadzić do końca maja, zapłacić 11 tysięcy i jeszcze koszty sądowe – mówiła jedna z protestujących.
Habrajska deklarowała, że miasto będzie rozmawiać z właścicielem terenu o wstrzymaniu działań wobec działkowców do czasu zakończenia procedury zamiany. Miasto nie chce dopuścić do sytuacji, w której działkowcy musieliby opuszczać teren przed zakończeniem rozmów.
Prezydent wyszedł do protestujących
Do zgromadzonych przed magistratem wyszedł prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Przekonywał, że miasto przygotowało raport dotyczący ogrodów działkowych i chce zabezpieczyć je w planie ogólnym.
Podkreślał, że nawet w przypadku terenów prywatnych plan ogólny ma uniemożliwić zabudowę. – To jest świętość dla krakowian. My to rozumiemy – mówił.
Prezydent zapowiedział też organizację spotkania z przedstawicielami wszystkich rodzinnych ogrodów działkowych w Krakowie. – Problemy są różne, są specyficzne i niektóre trzeba inaczej rozwiązać. Zapraszamy przedstawicieli wszystkich ROD-ów i będziemy rozwiązywać problem po problemie – deklarował.
Spór o inwestycję przy Żabińcu
W innej sytuacji są działkowcy z ROD Kolejarz w rejonie Żabińca. Tam konflikt dotyczy inwestycji planowanej przez miasto, związanej z połączeniem pieszo-rowerowym pomiędzy Żabińcem a al. 29 Listopada.
Oprócz samej infrastruktury dla pieszych i rowerzystów miałby też powstać fragment drogi z nawrotką na terenie ogródków działkowych.
– Zbudujcie kładkę, a nie drogę. Droga nam jest niepotrzebna – mówiła jedna z uczestniczek protestu.
Działkowcy przekonywali, że od lat domagają się jedynie zwykłej kładki dla pieszych i nie chcą pełnowymiarowej drogi. – To jest droga donikąd – mówiła protestująca mieszkanka.
Miszalski odpowiadał, że nie zapadła jeszcze decyzja dotycząca ostatecznego wariantu inwestycji i zaprosił działkowców na osobne spotkanie z udziałem Zarządu Inwestycji Miejskich.