Dzieci rodzi się coraz mniej, a żłobków nam przybywa. Czy jest w tym jakaś logika?
Rodzi się mało dzieci
Dane są nieubłagane: z roku na rok w Krakowie rodzi się coraz mniej dzieci.
Wynika to wprost z kilku ostatnich raportów o stanie gminy, które bazują na liczbach z pierwszego półrocza:
- 2022 r. - 4074 urodzeń,
- 2023 r. - 3787,
- 2024 r. - 3571.
W pierwszym półroczu 2024 roku urodziło się o prawie 6 proc. mniej dzieci niż w analogicznym okresie 2023 roku.
Zapowiedź nowych żłobków
Jednocześnie ze strony rządzących miastem padają zapowiedzi, że w Krakowie powstaną kolejne żłobki.
Chwalił się tym w mediach społecznościowych Aleksander Miszalski:
Placówki zostały zaplanowane w rejonie ulic Jabłonkowskiej, Księcia Józefa, Działowskiego na Klinach, Wróblowickiej, Krzemionki, Rybitwy, Niebyłej, Wadowskiej, Lubockiej, Drożyska i Karaszewicza-Tokarzewskiego.
Z kolei żłobek na os. Willowym po modernizacji zyska 50 nowych miejsc.
Aleksander Miszalski zapowiedział: „Nowe żłobki to ponad 1000 nowych miejsc dla najmłodszych Krakowian”.
Jednocześnie z komunikatów publikowanych na oficjalnym profilu miasta krakow.pl wynika, że miejskie żłobki nie są przepełnione.
Tutaj przykład z września 2025 roku: „Nowy rok szkolny to także moment, gdy rodzice najmłodszych dzieci szukają opieki dla swoich pociech. W krakowskich miejskich żłobkach wciąż dostępnych jest 229 wolnych miejsc”.
Miejskie żłobki oferują łącznie nieco ponad 3 tys. miejsc.
Urzędnicy wskazują, że najmniej takich placówek jest na Wzgórzach Krzesławickich, a najwięcej na terenie Prądnika Białego.
– Obłożenie w żłobkach jest na poziomie średnio 60-70 proc. Są placówki, które posiadają listę rezerwową z dużą liczbą dzieci, takie które posiadają krótką listę rezerwową, jak również są żłobki z wolnymi miejscami opieki. Obecna liczba miejsc w żłobkach zaspokaja potrzeby mieszkańców Krakowa w tym zakresie – twierdzi Dominika Jaźwiecka z biura prasowego krakowskiego magistratu.
Po co zatem budować kolejne żłobki?
Solidna analiza i dostępność
– Tak, to prawda, że liczba urodzonych dzieci w Krakowie z roku na rok maleje. To jednak nie wyklucza konieczności budowania żłobków, przedszkoli czy szkół – wyjaśnia w rozmowie z naszym portalem dr hab. Ilona Nenko z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zwraca uwagę, że w Krakowie są dzielnice, gdzie dostępność do tych placówek wciąż może nie być wystarczająca.
– Wiemy, że niektóre dzielnice silnie się rozbudowują i tam wciąż brakuje potrzebnej rodzinom infrastruktury. Zatem powinny te miejsca powstawać w dzielnicach „młodych”, tak aby jak najbardziej ułatwić pogodzenie obowiązków rodzinnych i zawodowych – komentuje ekspertka.
I dodaje: – Chodzi o to, aby poranna/popołudniowa logistyka nie zajmowała zbyt dużo czasu, a w późniejszym okresie życia, aby dziecko mogło samodzielnie chodzić do szkoły. Dodatkowo, dostępność do dobrej jakości żłobków, przedszkoli czy szkół w okolicy może być brana pod uwagę w decyzjach prokreacyjnych.
Medialne wypowiedzi wysokich rangą miejskich urzędników wskazują na zgoła coś innego niż solidna analiza.
I choć faktycznie Rybitwy i Kliny będą się w najbliższych latach rozbudowywać, to jednak przez władze Krakowa zdaje się bardziej przemawiać chęć wykorzystania przydzielonych funduszy.
Zwracają też uwagę na spuściznę po poprzednikach.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wiceprezydent Stanisław Kracik mówił:
– Mam wrażenie, że tak się zażłobkowaliśmy, że mamy pod tym względem ewidentne przesterowanie, a gdzie indziej brakuje pieniędzy.
Będzie nas ubywać
Dr hab. Ilona Nenko analizowała tendencje demograficzne dla całego regionu.
Niestety nie są optymistyczne.
– Bazując na optymalnej wersji wydarzeń przedstawionej przez Małopolskie Centrum Rozwoju Regionalnego możemy powiedzieć, że liczba mieszkańców Małopolski będzie spadać. Prognozuje się, że do 2040 roku w regionie ubędzie ok. 2,3 proc. ludności, a do 2060 roku 10 proc. – wylicza nasza rozmówczyni.
Jednocześnie przewiduje się, że wzrośnie liczba mieszkańców w samym Krakowie i w powiecie krakowskim.
– W konsekwencji miasto będzie się dalej rozbudowywać, będą powstawać nowe dzielnice, w których mieszkańcy powinni mieć zabezpieczone podstawowe usługi, także po to, aby ograniczyć konieczność dojeżdżania do bardziej odległych dzielnic, gdzie taka infrastruktura istnieje. To może wyjść na korzyść. Wszystkim – komentuje ekspertka.
Małopolskie Kuratorium Oświaty wydało w tym roku 11 pozytywnych opinii w sprawie likwidacji szkół podstawowych i punktów przedszkolnych w całym regionie. Powód? Przede wszystkim malejąca liczba uczniów oraz dzieci.
Naukowczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego twierdzi, że niska dzietność, a z drugiej strony migracje do większych ośrodków mogą stanowić przyczynę wyludniania się wielu miejscowości w regionie.
– Dodatkową konsekwencją, poza zamykaniem przedszkoli oraz szkół, może być jeszcze gorsza dostępność do usług, w tym świadczeń zdrowotnych – zauważa.