Dzień Dziecka z myśliwymi. „Obraza moralności publicznej i praktykowanie złej tradycji”

– Organizowanie Dnia Dziecka z myśliwymi to niebezpieczny pomysł – twierdzi krakowska radna. Pomysłodawcy bronią nadchodzącego wydarzenia. Przekonują nas, że będą edukować najmłodszych.

„Będzie kulturalnie, kreatywnie, teatralnie i sportowo – nie zabraknie konkursów z nagrodami ani wyjątkowych atrakcji, takich jak możliwość poprowadzenia tramwaju. Zaplanowano również warsztaty i pokazy”. Tak Dzień Dziecka zapowiada miasto Kraków. A co z tej okazji będzie działo się w gminie Zielonki? Okazuje się, że najmłodsi będą mogli spędzić czas z myśliwymi, co wzbudziło emocje.

Ryszard Krawczyk z Urzędu Gminy Zielonki zachęca do udziału w wydarzeniu. – Czasem warto zapytać i posłuchać, zanim wyda się osąd. Wspólny dialog zawsze prowadzi dalej niż wzajemne ocenianie się. Rozumiemy, że temat łowiectwa może budzić emocje – to naturalne. Warto jednak rozróżniać działalność kół łowieckich, które działają legalnie, pod ścisłym nadzorem państwa i przy współpracy z instytucjami ochrony środowiska, od kłusownictwa, które jest przestępstwem – kwituje. A w Polskim Związku Łowieckim zwracają uwagę na edukacyjny walor wydarzenia: – Większość dzieci, a nawet dorosłych, zna lwa Simbę, guźca i surykatkę, jednocześnie nie potrafiąc odróżnić od siebie najbardziej popularnych lokalnych gatunków. To, że sarna nie jest żoną jelenia, musimy tłumaczyć nie tylko najmłodszym, ale również twórcom książek dla dzieci. Wynika z tego, że nasz europejski model nauczania jest w pewien sposób niepełny. Poznajemy świat przez ekran telewizora, z którego – pomimo bogactwa naprawdę dobrych filmów przyrodniczych – przedostaje się do powszechnej świadomości nieprawdziwy, wręcz zakłamany obraz natury. Chcemy uzupełnić te braki poznawcze.