Egzotyczne kapibary w Krakowie? Nie. To nutrie. RDOŚ zapowiada ich odłowienie
„To nie bobry ani egzotyczne kapibary, ale nasze krakowskie nutrie! Rodzinę baraszkujących gryzoni spotkała spacerująca mieszkanka Krakowa. Jak widać, w zimnej wodzie nutrie czują się doskonale”. Taki wpis pojawił się kilka dni temu na oficjalnym profilu miasta Krakowa w mediach społecznościowych. I wywołał lawinę komentarzy. „Oficjalny profil chwali się obecnością gatunku inwazyjnego? Wyjścia są dwa: odłów i umieszczenie w azylach (trudne, bo takich azyli jest mało i są pełne), drugie odstrzał. Zamiast pokazywać, warto zapytać władze Krakowa, jak ten problem rozwiązać humanitarnie” – napisał pan Robert. „Sterylizujcie, żeby nie dopuścić do akcji z Rybnika” – skomentowała z kolei pani Daria.
Radne miejskie z Prawa i Sprawiedliwości Agnieszka Paderewska i Małgorzata Kot zaapelowały do władz Krakowa, by te również podjęły działania w sprawie nutrii. „Brak reakcji ze strony władz miasta i traktowanie zwierząt jak „maskotki” promowanej w internecie może doprowadzić do sytuacji, jaka miała miejsce na terenie województwa śląskiego, m.in. w Rybniku, gdzie nieodpowiedzialne zachowanie ratusza (bezczynność, brak edukacji, pozwolenie, by mieszkańcy dokarmiali i oswajali zwierzęta) doprowadziło do niekontrolowanego wzrostu populacji z kilkunastu do kilkuset osobników” – zauważają krakowskie radne. Skierowały w tej sprawie interpelację do urzędników. Czekają na odpowiedź.