Ekrany na Ruczaju się zazielenią [Rozmowa]

Grupa aktywistów miejskich chce obsadzić ekrany akustyczne na Ruczaju roślinnością. O tej inicjatywie i szansach na realizację rozmawiamy z pomysłodawcą, Grzegorzem Niemczykiem.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Nazwali Państwo swoją akcję „Wysadzamy ekrany”. Na czym ma polegać?

Grzegorz Niemczyk, inicjator projektu: Ma na celu zwrócenie uwagi na problem, jaki mamy z ekranami, i zaangażowanie mieszkańców w jego rozwiązanie. Początkowo, ponieważ nie znaliśmy dostępnego budżetu, chcieliśmy objąć tą inicjatywą odcinek kilkusetmetrowy. Potem, po wizycie w Zarządzie Zieleni Miejskiej, okazało się, że dostaniemy wsparcie.

Co zaoferowało miasto?

ZZM przeznaczy część budżetu na to, by zagospodarować i obsadzić zielenią wszystkie ekrany akustyczne na odcinku od ulicy Brożka do pętli Czerwone Maki. Chcą nam pomóc, przygotują projekty modułów składających się z wielu roślin. Prawdopodobnie pomogą nam też w przygotowaniu gruntu. Będziemy się jeszcze spotykać, a wykonanie planujemy na wiosnę. To pilotażowy projekt Inicjatywy Lokalnej, walczymy o dofinansowanie, na które mamy olbrzymią szansę.

Czym jest Inicjatywa Lokalna?

Chodzi o to, że grupa mieszkańców, która chce zrealizować jakiś projekt infrastrukturalny czy poprawić jakość przestrzeni publicznej, oferując swój czas i środki, może wnioskować o współfinansowanie. Od dwóch lat działa to w Warszawie, w Krakowie radni podjęli stosowną uchwałę w tym roku.

Mówimy tylko o pnączach na ekranach, czy całym ich otoczeniu?

Prawdopodobnie dojdzie do tego, że poprawiona zostanie przestrzeń na pasach zieleni wzdłuż ulicy. Otwarta pozostaje kwestia także większych terenów zielonych, które mogłyby zostać przeznaczone na skwery. Czy to zostanie wykonane w ramach Inicjatywy Lokalnej, jeszcze nie wiadomo, natomiast część obszarów na pewno zostanie zagospodarowana.

Tylko po stronie ulicy, czy też od strony bloków?

Nie tylko. Rozmawialiśmy z ZZM m.in. o pasie zieleni pomiędzy Orlenem a ulicą Zachodnią. On należy do miasta, ale jest oddany we władanie. ZZM sprawdzi, w jakim zakresie da się go zagospodarować, żeby w przyszłości mógł tam powstać skwer. Oczywiście to wymaga większych środków, może trzeba będzie wykorzystać do tego Budżet Obywatelski. Najważniejsze są jednak ekrany akustyczne, które chcemy obsadzić różnorodnymi roślinami. Tak, jak to jest na alei 29 Listopada, gdzie są różne gatunki, w tym kwitnące lub pozostające zielone w zimie.

Jaki wpływ na te decyzje będą mieć mieszkańcy?

Chcemy się dowiedzieć, czego oczekują. Na przykład w niektórych miejscach przedsiębiorcy nie zgadzają się na nasadzenia, obawiając się, że nie będzie ich widać. Wszystko będzie się odbywać w ramach współpracy i na pewno nie zostaną zasłonięci. Chcemy też zapytać o źle wyglądające przejścia przez ekrany – być może sąsiedzi chcieliby zaproponować dla nich jakieś nazwy i elementy, które je wyróżnią spośród innych. Teraz mamy tylko dziury w ekranach i nic więcej.

Ustalmy więc, co na tym etapie jest już pewne, a co pozostaje w sferze planów, czy wstępnych rozmów z ZZM?

Akcja na pewno się odbędzie, na pewno obejmie cały odcinek ekranów na Ruczaju. Wiemy, że możemy liczyć na pomoc ZZM, że ta jednostka wpisze do swojego budżetu jakąś kwotę na ten cel. Zapewni też profesjonalne projekty, żeby ta zieleń była zróżnicowana i estetyczna.

A jak odnoszą się Państwo do samego stawiania ekranów? Jedni twierdzą, że dzielą i szpecą przestrzeń miasta, ale też część mieszkańców się ich stanowczo domaga.

Chcemy pokazać, że ekrany akustyczne to nie jest wszystko. Mamy w mieście wiele miejsc, gdzie zostały one ustawione, a nie wszędzie są potrzebne. Przed budową tramwaju na Ruczaj około połowa mieszkańców opowiedziała się za ekranami, reszta chciała zieleni ochronnej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że część mieszkańców akceptuje ekrany, dowiadując się, że będą mieli ciszej, ale nie wskazuje się im alternatywy. A przecież w pierwotnym projekcie były obiecywane rekompensaty w formie zieleni ochronnej. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu poszedł po linii najmniejszego oporu i postawił tak wysokie ściany. Inną sprawą jest to, czy „autostrada Skawina” powinna mieć taką szerokość i generować tak duży ruch. Bo to pędzące samochody i motocykle, a nie tramwaj, powodują tam największy hałas. Może dzięki takim akcjom w przyszłości uda się zmodyfikować podejście urzędników.

Kiedy już się uda zazielenić ekrany na Ruczaju, jaki mają Państwo plan na przyszłość?

Przejeżdżam przez wiele rejonów miasta i tylko w niektórych miejscach widzę nasadzenia. Zakładam, że ta oddolna akcja zaangażuje też innych mieszkańców. Już teraz wiele osób się odezwało, deklarując chęć pomocy.