Ekrany stanęły, by drzewom było ciszej
Wzdłuż przebudowanej alei Jana Pawła II wyrosły w ostatnim czasie wysokie ekrany akustyczne. Powtarza się dokładnie ta sama dyskusja, która przed kilkoma laty przetoczyła się w związku z budową tramwaju na Ruczaj. Część mieszkańców protestuje przeciwko dzieleniu osiedla, a urzędnicy przekonują, że do postawienia ekranów obligują ich obowiązujące przepisy.
Wzdłuż drzew przy boiskach technikum
Ekrany stanęły m.in. na odcinku wzdłuż Technikum Komunikacyjnego nr 25. To o tyle dziwne, że odległość od budynku do drogi wynosi około stu metrów, w najbliższym sąsiedztwie nie ma zabudowy mieszkalnej, a jezdnię od szkoły i boisk oddziela pas zieleni.
– Jaki jest sens budowy ekranów w takim miejscu, w centrum miasta, gdzie nie ma w pobliżu budynków mieszkalnych? Rozumiem, że chodzi o to, aby drzewa miały cicho i smacznie spały? Będziemy mieć kolejne tunele z autostradami jak na Ruczaju? – pyta nasz Czytelnik w e-mailu przesłanym na adres redakcji. – W tym mieście robi się wszystko, aby kierowcy mieli wygodnie, a nie myśli się o pieszych, rowerzystach i przestrzeni miejskiej – komentuje.
Wszystko wynika z ustawy
Lista zarzutów wobec ekranów dźwiękochłonnych jest długa. Ich przeciwnicy zwracają uwagę m.in. na to, że zielone ściany tworzą nieprzyjazne korytarze utrudniające poruszanie się po osiedlach, szpecą wygląd miasta, a także wpływają negatywnie na poczucie bezpieczeństwa. Tworzą źle oświetlone, niewidoczne z oddali miejsca, w których to potencjalni przestępcy czują się pewniej niż piesi.
Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu tłumaczy, że konieczność ustawienia ekranów wynika z obowiązujących przepisów. – Żeby spełnić wymagania ustaw, projektant musiał zaproponować ekrany i zostało to potwierdzone decyzją środowiskową – informuje Michał Pyclik z ZIKiT. W międzyczasie obowiązujące w Polsce normy zostały złagodzone, ale i to nie wpłynęło na modyfikację projektu. – Po zmianie ustawy przenalizowaliśmy raz jeszcze, czy da się zrezygnować z ekranów, ale nie było to możliwe – dodaje Pyclik.
Bariery dźwiękochłonne zaplanowano także m.in. w rejonie skrzyżowania z ulicami Lema i Meissnera. Michał Pyclik zapewnia, że jeśli na jakimś odcinku będą zasłaniać światło latarni, wykonawca zajmie się tą sprawą. – Takie rzeczy dyskutuje się na etapie odbiorów i decyduje na przykład o wydłużeniu wysięgnika. Dotąd nikt z realizujących inwestycję nie zauważył takiego problemu – mówi.