Ekspert: „Wygrana Miszalskiego nie jest zaskoczeniem. Nie wiem, czy Gibała podniesie się po porażce”
Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej został prezydentem Krakowa. Uzyskał 51,04 proc. głosów, a jego konkurent, Łukasz Gibała z Krakowa dla Mieszkańców, 48,96 proc. Przed pierwszą turą wyborów to właśnie drugi z polityków był wymieniany w roli faworyta. Na jego wygraną wskazywały sondaże. W pierwszej odsłonie walki o prezydenturę doszło jednak do sensacji. Aleksander Miszalski ją zwyciężył, osiągając o 10 proc. lepszy wynik od Łukasza Gibały. Wygraną polityka KO w drugiej turze eksperci już sensacją nie nazywają.
– Zapowiada też większą otwartość urzędu miasta na kontakty z mieszkańcami. Zapewne będzie też bardziej wyczulony niż obecny prezydent na sprawy, związane z ekologią. To będzie m.in. oznaczało wzięcie w większe niż dotychczas rygory deweloperów, którzy w Krakowie są bardzo aktywni. Do tej pory na wiele mogli sobie pozwolić, bo miasto było bardzo przychylne dla nich. Miszalski będzie się zapewne starał wprowadzić jakąś większą kontrolę. To nie oznacza, że zablokuje działalność deweloperską, ale podda ją większym rygorom – komentuje prof. Bankowicz.
Zwraca uwagę, że miasto będzie politycznie opanowane przez Platformę Obywatelską, ponieważ udało jej się wywalczyć prezydenturę, a także radę miasta, w której PO będzie miała bezwzględną większość. – Całkowita odpowiedzialność za miasto spoczywa w gestii Platformy. Wiadomo, że partia, stojąca za swoim kandydatem, ma oczekiwania. Rozmaici ludzie Platformy byli obecni na ważnych miejscach w strukturze magistratu. Pytanie, czy ta tendencja powiększy się, czy nie? Miszalski powinien być tutaj ostrożny, to znaczy powinien unikać upolitycznienia i upartyjnienia struktur miejskich. Zapowiada, że ma tego świadomość. Jak będzie, zobaczymy – przekonuje prof. Marek Bankowicz.
Determinacja Łukasza Gibały
Politolog zwraca uwagę, że Łukasz Gibała zaliczył już trzecią porażkę w walce o fotel prezydenta. – W tych wyborach co prawda matematycznie osiągnął bardzo dobry wynik, ale nie zmienia to faktu, że politycznie przegrał. Stare polskie porzekadło mówi, że do trzech razy sztuka – wskazuje prof. Bankowicz. Podkreśla, że również w radzie miasta trudno mówić o sukcesie, ponieważ klub Krakowa dla Mieszkańców będzie się składał tylko z siedmiu osób.
– Jest możliwy scenariusz, że Gibała, niezrażony porażkami uzna, że tym razem przegrał bardzo nieznaczną różnicą, więc będzie dalej szalenie aktywny w sprawach miejskich i niemal natychmiast przystąpi do działań, które będzie można uznać za tworzenie przedpola do kolejnych starań o prezydenturę. Naturalna psychologia nakazywałaby jednak wysunąć wniosek, że po tylu porażkach da sobie już spokój. Jak będzie, zobaczymy – kwituje Bankowicz.