Elsner poruszony okrzykami kibiców. Widzi światełko w tunelu
Progres Cracovii, ale to za mało
Słoweniec przyznawał, że Cracovia zagrała znacznie lepiej niż w poprzednich meczach. Przede wszystkim była groźniejsza w ofensywie, jednak statystyki są bezwzględne.
Bardzo żałował porażki w meczu, w którym zespół próbował wstać z kolan. Nie zarzucał braku zaangażowania zawodnikom. – Jeśli chodzi o kreację gry, to było lepiej, ale zabrakło pewnego balansu – ocenił.
Cracovia pierwszy raz w tym roku kreowała grę, tworzyła presję na rywalu. W końcówce mocno zepchnęła Wisłę do defensywy.
Zagubiona obrona
– Zostaliśmy ukarani za to, że nie kontrolowaliśmy tego meczu – wskazał Elsner. Dwa celne strzały Wisły wystarczyły jej do zdobycia dwóch bramek.
Przyznawał, że Cracovia musi wrócić do lepszej gry w defensywie, która była jej siłą w rundzie jesiennej. Dlaczego ją zatraciła?
– Pracujemy tak samo, robimy tą samą analizę, jest w tym konsekwencja, ale tracimy gole w meczach, kiedy rywal nie oddaje dużo strzałów – dodawał.
Przełamanie Hasicia
Elsnera ucieszyła rosnąca forma Ajdina Hasicia, który na jesieni przyzwyczaił kibiców do bycia liderem Cracovii w ofensywie. Kontuzja wytrąciła go z dobrej formy, a przeciwko Wiśle dał sygnał do ataku, strzelając bramkę wyrównującą.
Wsparcie z trybun dla trenera
Elsner odniósł się też do sytuacji z początku meczu, kiedy kibice skandowali jego nazwisko.
– Bardzo mnie to poruszyło, tym bardziej żałuję tej porażki. Pokazali prawdziwą pasję dla klubu. Nie ma na świecie wielu kibiców, którzy pokazaliby takie oddanie w takim momencie – zaakcentował.
Gest wsparcia dla Elsnera
Mariusz Misiura okazał miły gest wobec trenera Cracovii. Podziękował mu za rywalizację i życzył zwycięstwa i radości w kolejnym meczu.
– Sam wiem, co to znaczy nie wygrać pięciu meczów z rzędu – przyznał.
Przyznał, że po takiej serii czuł presję i głosy dotyczące zmiany trenera dochodziły do niego samego, ale też jego bliskich. Dla nich było to szczególnie trudne do przeżycia.
Celem do zwycięstwa Wisły była taktyka z niską obroną i bardziej bezpośrednia gra. Dziękował drużynie za reakcję. – Cieszyły nas małe rzeczy, zablokowane dośrodkowanie, wygrany aut. Karmiliśmy się małymi rzeczami - przyznawał. Dodał, że Wisła jest przykładem, że nie zawsze wygrywa drużyna, która stwarza więcej sytuacji.