Emil prosił o kulturalny doping. Jednorazowa czy stała akcja Cracovii?
Podczas sobotniego meczu Cracovii z Górnikiem Zabrze (3:0) na część niecenzuralnych haseł z trybun nie reagował spiker, tylko… dzieci z sektora rodzinnego. Prosiły, by nie używać brzydkich słów. Czy taka akcja na stałe zagości przy ulicy Kałuży?
Coraz lepiej, ale wciąż nie idealnie
Polska piłka powoli, ale rozwija się. Podobnie jest ze stadionami. Kiedyś były brzydkie, dziś większość klubów ekstraklasy może pochwalić się nowoczesnymi obiektami. Podobnie jest z zachowaniem na trybunach. Dziś nie jesteśmy świadkami burd i bijatyk pseudokibiców, co w latach 90. zdarzało się bardzo często. Z polskich boisk piłkarskich nie udało się jednak do końca wyplenić chamstwa. Ekstraklasa SA zapewnia, że jest coraz lepiej, ale praktycznie w każdym meczu skandowane są wulgarne przyśpiewki. Szczególnym przykładem jest tu Kraków, gdzie kibice Cracovii i Wisły są bardzo zantagonizowani.
Dziecku trudniej odpowiedzieć „zamknij się”
Podczas pierwszego w tym roku meczu Cracovii nie dało się nie słyszeć wyzwisk części trybun w stronę piłkarzy Górnika oraz w stronę rywalki z drugiej strony Błoń. Spikerzy zobligowani są, by na każde takie zachowanie reagować. Mało kto jednak się tym przejmuje. Często kibole na prośby o kulturalny doping odpowiadają „Proszę cię, zamknij się”.
W sobotę, ku zdziwieniu trybun, zamiast spikera, o spokojne kibicowanie apelowały dzieci, które co mecz zasiadają na sektorze rodzinnym. – Drodzy kibice, mam na imię Emil. Jestem na sektorze rodzinnym. Bardzo was proszę, żebyśmy tylko dopingowali Cracovię. Nie motywujmy naszych rywali brzydkimi słowami. Dziękuję wam bardzo – brzmiał komunikat.
Pomysł Cracovii
Za pierwszym razem wszyscy słuchali, byli zdziwieni. Kolejne komunikaty dzieci nie wywoływały już tak dużego wrażenia. Skąd pomysł na taką akcję?
– Ekstraklasa robi dość dużo, aby pomóc klubom w tym, by jak najwięcej osób przychodziło na mecze. Ostatnią akcją było połączenie klubów i stworzenie walentynek na stadionach ekstraklasy: ten sam konspekt, te same pomysły. Jako Cracovią włączyliśmy się do tego, ale pomyśleliśmy, co jeszcze możemy zrobić takiego, by ten dzień ubogacić. Nasz spiker wpadł na pomysł, by pewne komunikaty były wypowiadane przez kogoś innego niż spikera. Chcieliśmy, by atmosfera na trybunach była jeszcze weselsza i by to wcześniej nagrane dzieciaki z naszego stadionu przekazywały pewne komunikaty – tłumaczy Dariusz Guzik, Dyrektor ds. Marketingu i PR Cracovii.
Ekstraklasa SA i PZPN są za
Za pomysł krakowski klub chwali między innymi Ekstraklasa SA. Jednak podobnie jak klub nie mówi o walce z karygodnym zachowaniem, a urozmaiceniu sportowego widowiska. – Cracovia, nie po raz pierwszy zresztą, wykazała się kreatywnością w uzupełnianiu meczu ekstraklasy o dodatkowe atrakcje dla kibiców – mówi Waldemar Gojtowski, manager do spraw komunikacji.
Polski Związek Piłki Nożnej jest za tego typu działaniami. – Wszelkie podejmowane przez kluby inicjatywy, których celem jest wyeliminowanie z trybun wulgarnych przyśpiewek, mają pełne poparcie ze strony PZPN. Wierzymy, że takie nieszablonowe działania pozwolą w realizacji założonych celów – podkreśla Jakub Kwiatkowski, rzecznik związku.
Będą kolejne spoty?
Nie ma jednak pewności, czy podobne spoty będą się jeszcze pojawiać na stadionie. Radio Kraków podało, że akcji sprzeciwiła się podobno część kibiców. – To była akcja walentynkowa, głównie eksperymentalna. Analizujemy to i nie wykluczamy, że w przyszłości Emil czy ktoś inny w ten albo podobny sposób pojawią się w ten sposób na naszym obiekcie – odpowiada Dariusz Guzik.