„Eskobar” nie daje szans na mniejsze wyroki

Skazany na 6 lat więzienia Zdzisław S., który założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się handlem narkotykami i rozprowadzaniem fałszywych banknotów, domaga się złagodzenia wyroku - podobnie, jak trzech innych członków zamieszanych w proceder. Jednak - jak mówi prokurator Janusz Kowalski - na zmianę wyroku są marne szanse z racji zeznań świadka koronnego – Marka P. vel „Eskobara”.

Gdy policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali gangsterów na początku XXI wieku, szacowali, że mogli oni wprowadzić do obrotu 500 kg narkotyków o wartości około 23 mln złotych. Zajmowali się też wymuszeniami i rozbojami. Zarzuty usłyszało 18 osób, w tym Zdzisław S., jeden z szefów. Proces toczy się do dziś.

21 kwietnia 2017 roku Sąd Okręgowy skazał Zdzisława S. na łączną karę 6 lat pozbawienia wolności, 100 tys. zł grzywny i przepadek majątku w wysokości ponad 440 tys. zł. Śledczy udowodnili bowiem mężczyźnie, że ten założył i kierował grupą przestępczą. Co mieli na sumieniu? M.in. od 2001 do 2004 roku wprowadzili do obrotu ponad 30 kg amfetaminy, 100 gramów kokainy, a dodatkowo fałszywe banknoty - zarówno polskie jak i euro - w wysokości ponad 1,2 mln złotych.

Skala europejska

Zdzisław S. nie ograniczał się jedynie do krakowskiego podwórka. Działalność rozszerzył na inne miasta polskie, a nawet na Niemcy i Szwecję, gdzie z płynnej amfetaminy produkowana była sproszkowana, która potem była sprzedawana. Kupował, zawoził, produkował, sprzedawał. Oczywiście nie sam. Był mózgiem i zlecał działania innym.

Wraz ze Zdzisławem S. zostali skazani Wiesław K., Krystyna B. i Robert Z. Ten pierwszy przede wszystkim za udział w narkotykowych przestępstwach, B. i Z. za udział w produkcji, sprzedaży i wprowadzaniu do obrotu na terenie Austrii i Włoch podrobionych banknotów. Wszyscy usłyszeli wyroki pozbawienia wolności, zapłaty grzywny oraz przepadku majątku, liczonego w setkach tysięcy, a pochodzącego z ich przestępczej działalności.

Sąd zawierzył w tej sprawie dwóm świadkom koronnym - w tym „Eskobarowi”, który robił interesy z S. Mimo wszystko Sąd Apelacyjny uchylił częściowo wyroki i skierował je ponownie do pierwszej instancji. Ostatecznie te nieznacznie się zmieniły, ale oskarżonym wciąż przysługuje prawo do odwołania, z czego skorzystali.

Uszczknąć ile się da

Maciej Burda, obrońca Zdzisława S., w apelacji zaskarżył wyrok w całości. Zarzucił błędną ocenę dowodów i ustalenia sprawstwa S. oraz środków odurzających, które miał wprowadzać na rynek. Zdaniem obrony również fałszywe banknoty miały mieć mniejszą wartość. To wszystko powinno się przełożyć na złagodzenie kary.

Również obrońcy pozostałych oskarżonych apelowali od wyroków, domagając się uniewinnienia bądź uchylenia i ponownego rozpoznania przez Sąd. Zarzucali świadkowi koronnemu m.in. mylenie się, co do faktów.

Sąd Apelacyjny nie wydał na razie wyroku. Prokuratur Janusz Kowalski twierdzi natomiast, że uwagi na zeznania świadka koronnego nie ma szans na zmianę wyroku. - Rozprawa jest odroczona bez wskazania terminu - informuje Tomasz Szymański, rzecznik prasowy SA w Krakowie.