Euro 2016. "Chcemy mistrzostwa, Polacy chcemy mistrzostwa!"
Polacy zgodnie z planem pokonali Białoruś w swoim piątym meczu na mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych. W środę czeka nas mecz z Chorwacją. Jeżeli go wygramy, to na pewno powalczymy o pierwszy w historii medal na ME. Apetyty kibiców są rozbudzone, bo w trakcie meczu śpiewali „chcemy mistrzostwa”.
Skorzystali z nieszczęścia Rutenki
Po słabym występie z Norwegią, polscy szczypiorniści zapowiadali, że z Białorusią od razu rzucą się na przeciwników. Byli ogromnie nabuzowani, ale w pierwszych akcjach na parkiecie rządził chaos. Już w 2. minucie pech nie ominął rywali, bo z boiska zszedł kontuzjowany Sergiej Rutenka. Gwiazdor reprezentacji Białorusi i jej najlepszy strzelec na polskim turnieju (25 bramek) opuścił parkiet z pomocą dwóch członków sztabu medycznego i więcej już nie zagrał.
Początkowo jego rodacy nieźle radzili sobie z Polakami, wynik długo był na styku. W końcu nasi zaczęli budować przewagę i dzięki dobrej grze w obronie i ataku do szatni zeszli prowadząc sześcioma bramkami. Po przerwie biało-czerwoni kontrolowali przebieg gry i pewnie pokonali wschodnich sąsiadów, nie angażując zbyt wielu sił.
W środę ostateczne rozstrzygnięcia
Ostatni mecz zagramy w środę o godzinie 20.30. Wygrana na sto procent da nam awans do półfinału. We wcześniejszych spotkaniach Francja podejmie Norwegię, a Macedonia zagra z Białorusią.
Polska - Białoruś 32:27 (19:13)
Polska: Szmal, Wyszomirski, Lijewski, Krajewski 1, Bielecki 2, Wiśniewski 2, Jurecki 9, Konitz, Grabarczyk 2, Gliński, Syprzak 3, Daszek 5, Gębala, Łucak, Szyba 6, Chrapkowski 2.
Białoruś: Sałdacenka, Aleksiej Kiszow, Browka, Kulesz 4, Babiczew, Chadkiewicz 3, Puchowski 5, Rutenka, Nikulenkow, Szyłowicz 6, Pacykailik, Jurnynok 4, Baranow 1, Prakapenia, Karałek 4, Titow.