Euro 2016. Krzysztofa Lijewskiego walka z czasem
Rozgrywający reprezentacji Polski ma krwiak na nadgarstku i w meczu z Białorusią grał tylko w obronie. Czy zdąży na bardzo ważne spotkanie z Chorwacją (godzina 20.30)?
Nie był w stanie podać piłki
Trener Michael Biegler w poniedziałkowym meczu nie mógł liczyć na ofensywne atuty Krzysztofa Lijewskiego. 33-letni rozgrywający Vive Tauron Kielce ma stłuczony nadgarstek. Przeciwko Białorusi pojawiał się na parkiecie tylko wtedy, gdy w ataku byli rywale. – Odciążałem Michała Szybę. O grze do przodu nie było mowy. Nie potrafiłbym podać piłki, a co dopiero uderzyć na bramkę – przyznaje reprezentant Polski.
W środę biało-czerwoni zagrają z Chorwacją. Stawka tego meczu jest ogromna. Jeżeli wygramy, to awansujemy do półfinału. Otworzy nam to drogę do medalu, którego na mistrzostwach Europy polska reprezentacja nie ma jeszcze w dorobku. – Liczę, że lekarze i masażyści wykonają dobrą robotę i będę mógł wystąpić. Pewnie nie będzie mi się grało komfortowo, ale w tej chwili liczy się dla mnie każda godzina. Bardzo chciałbym pomóc drużynie – podkreśla Krzysztof Lijewski.
„Chcemy mistrzostwa”
W trakcie spotkania z Białorusinami kilkanaście tysięcy kibiców śpiewało, że „chcą mistrzostwa”. – Tak jak przed turniejem nie obiecywaliśmy cudów, tak teraz nie będziemy deklarować, że zagramy w finale. To oczywiście nasze marzenie. Fani widzą, że zawsze walczymy do końca. To możemy też zagwarantować do końca turnieju. Mamy nadzieję, że dla nas koniec będzie oznaczał finał, ale podchodzimy do sportu z pokorą – mówi reprezentant Polski.