Euro 2016: Mamy to! Polska lepsza od Serbii!

W obecności prezydenta Andrzeja Dudy podopieczni trenera Michaela Bieglera pokonali w Tauron Arenie Kraków Serbię 29:28 w pierwszym meczu grupy A ME w piłce ręcznej. W grze jest wiele do poprawy, ale cel w postaci dwóch punktów udało się zrealizować.

Nieśmiali kibice

Przed Euro Michał Jurecki prosił kibiców o nieustanny doping. W pierwszej połowie pod tym względem 15 tysięcy fanów nie spisało się najlepiej. Wsparcie dla naszych było, ale tylko falami. W drugiej części, gdy Polacy odrabiali straty i wychodzili na prowadzenie, było już znacznie lepiej. Oby fani - podobnie jak kadrowicze - rozkręcali się z każdym dniem turnieju.

Nenadić nie do zatrzymania

Początek spotkania był wyrównany. Historyczną pierwszą bramkę dla Polski w organizowanych przez nas ME zdobył Michał Jurecki. Obie drużyny grały punkt za punkt. Jednak w połowie pierwszej części gry dwa razy rzucił Petar Nenadić, były zawodnik Wisły Płock i biało-czerwoni przegrywali 6:8. Trener Michael Biegler wziął czas i  zdjął z boiska Sławomira Szmala (miał tylko 11 procent skutecznych interwencji). Efekt? Chwilę później po rzucie Michała Jureckiego było po 8.

W kolejnych minutach nie udało nam się jednak wypracować choćby punktu przewagi. Co gorsze, znów musieliśmy gonić rywali. Pierwszą połowę powinniśmy zakończyć remisem. Świetną interwencją popisał się w bramce Piotr Wyszomirski, po której Polacy wyprowadzili kontrę. Do szczęścia zabrakło niewiele, ale gola nie było. Przemysław Krajewski trafił w poprzeczkę. Na domiar złego po przerwie wyszliśmy na boisko w podwójnym osłabieniu, bo kary złapali Rafał Gliński i Bartosz Konitz.

Trzy zabójcze minuty i... nerwówka

Polacy przyzwyczaili nas jednak, że nie ma dla nich sytuacji tragicznych. Powoli odrobili straty z pierwszych 30 minut, a następnie odskoczyli na trzy punkty. Przewagę dali nam Bartosz Jurecki na spółkę z Przemysławem Krajewskim. Kibice oszaleli, polska ławka wyskoczyła wysoko do góry.

Serbowie to jednak także wojownicy. Ruszyli w pogoń za Polakami. W 35. minucie Sławomir Szmal obronił rzut karny, ale po chwili sędziowie podyktowali kolejny. Rywale już się nie pomylili i znów doprowadzili do remisu. Do ostatnich sekund nie było wiadomo, kto wygra, a kibice obgryzali z nerwów paznokcie. Na nieszczęście, zaczęła szwankować nasza gra pod bramką Serbów i nie potrafiliśmy skończyć kilku akcji z rzędu.

Na nieco ponad cztery minuty przed końcowym gwizdkiem rzucił Karol Bielecki i prowadziliśmy 29:27. Tej przewagi nie daliśmy już sobie wydrzeć, także dzięki interwencjom Sławomira Szmala, który na pół minuty przed końcem obronił kolejnego karnego!

Mamy to!!! #strefakibica #ehfeuro2016 https://t.co/12MksJHCgk pic.twitter.com/Kj3gFH1UGH

— Michał Knura (@knuram) styczeń 15, 2016

Pod wrażeniem Kraków Areny

Kibice i dziennikarze spoza Krakowa byli pod wrażeniem Tauron Areny. – Fantastyczny obiekt. Wszystko widać, idealnie roznosi się dźwięk. Możecie być dumni – powiedział nam ukraiński dziennikarz Vasyl. Kibice również z podziwem spoglądali na obiekt w Czyżynach, który gości kolejną wielką imprezę.

W Kraków Arenie oprócz prezydentów Polski i Krakowa pojawił się także prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Kolejne spotkania w Kraków Arenie już w niedzielę. O godzinie 18. Serbia zagra z Francją, a Polacy podejmą Macedonię.

Polska - Serbia 29:28 (14:15)

Polska: Szmal, Wyszomirski - Lijewski 4, Krajewski 3, Bielecki 3, Wiśniewski, B. Jurecki 2, M. Jurecki 7, Konitz, Grabarczyk, Gliński 2, Syprzak 2, Daszek 3, Łucak, Szyba 2, Chrapkowski.

Serbia: Stanić, Djukanović - Pusica, Sesum 4, Nikcević 6, Marjanović, Djukić 2, Nenadić 7, Bosković, Rnić 2, Beljanski 1, Zelenović 4, Abutović, Marsenić 1, Orbović, Elezović.