Falstart Cracovii
Nieudanie rozgrywki T-Mobile Ekstraklasy rozpoczęli zawodnicy Cracovii. W meczu wyjazdowym ulegli Górnikowi Zabrze 2:0 (1:0). Ciekawostką było pojawienie się na meczu reprezentanta Niemiec Lukasa Podolskiego, zadeklarowanego kibica gospodarzy.
Mecz z Górnikiem był dla trenera Roberta Podolińskiego oficjalnym debiutem na ławce Cracovii. Założenia przedmeczowe Pasów szybko musiały ulec zmianom. Już w 5 minucie spotkania wynik otworzył obrońca gospodarzy Błażej Augustyn. Rzut rożny wykonywał Seweryn Garncarczyk, a najwyżej w polu karnym wyskoczył defensor zabrzan i strzałem głową dał prowadzenie 1:0. Przy bramce bramkarz Pasów był całkowicie bezradny. Szybka strata bramki wprowadziła chaos w poczynania zawodników Cracovii, którzy nie potrafili stworzyć składnej, a co najważniejsze groźnej akcji pod bramką Pavla Steinborsa. W 27 minucie gospodarze byli bliscy podwyższenia wyniku. W polu karnym sprytnym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy popisał się Łukasz Madej, ale świetnie w bramce zachował się Pilarz, parując futbolówkę na rzut rożny. Golkiper Cracovii wyróżniał się w pierwszej połowie na tle swoich kolegów z drużyny. Gdyby nie on, Pasy jeszcze przed przerwą mogły stracić kolejne bramki. W 43 minucie Kosznik wyszedł sam na sam, ale zwlekał z oddaniem strzału, dzięki czemu Pilarz zatrzymał obrońcę. Minutę później znowu bohaterem był bramkarz gości. Tym razem w pola karne wbiegł Madej i próbował zaskoczyć golkipera strzałem pod porzeczkę. Pilarz jednak instynktownie odbił piłkę za boisko.
Dąbrowski był najbliżej
Wydawało się, że trener Podoliński w przerwie spotkania wstrząśnie swoimi zawodnikami, którzy w pierwszej połowie wyglądali bardzo blado na tle zabrzan. Przerwa nie przyniosła jednak oczekiwanej zmiany w grze ofensywnej krakowian. Pasy grały statycznie i bez większego pomysłu. Za to Górnik kontrolował przebieg gry i nie narzucał zawrotnego tempa. W 62 minucie gospodarze za sprawą Roberta Jeża mieli wyśmienitą okazję do podwyższenia prowadzenia. Słowak znalazł się sam przed polem karnym, ale fatalnie przymierzył i nie zagroził tym razem bramce Pasów. Na pierwszą naprawdę groźną akcję kibice Cracovii musieli czekać aż do 66 minuty. W ekwilibrystyczny sposób Steinborsa starał się pokonać król strzelców I ligi Dariusz Zjawiński, ale wynik nie uległ zmianie. W 68 minucie Pasy były najbliżej wyrównania. Na strzał z dystansu zdecydował się Damian Dąbrowski. Piłka o centymetry minęła jednak słupek bramki gospodarzy. W 85 minucie znowu szczęścia próbował Dąbrowski, tym razem z rzutu wolnego. Niestety i tym razem futbolówka nie znalazła drogi do bramki Steinborsa. Kiedy wydawało się, że Pasy w końcu doprowadzą do wyrównania, z szybką kontrą wyszli gracze z Zabrza. Piłka trafiła do Mateusza Zachary, ten na zamach zabrał dwóch defensorów Cracovii i spokojnym strzałem ustalił wynik spotkania na 2:0.
Górnik Zabrze–Cracovia 2:0 (1:0)
1:0 Błażej Augustyn, 5 min
2:0 Mateusz Zachara, 90 min
Żółte kartki: Rymaniak – Steinbors.
Górnik Zabrze: Pavel Steinbors – Błażej Augustyn, Oleksandr Szeweluchin (16. Dominik Sadzawicki), Seweryn Gancarczyk (76. Szymon Drewniak), Radosław Sobolewski, Adam Danch, Roman Gergel, Robert Jeż (88. Dzikamai Gwaze), Łukasz Madej, Rafał Kosznik, Mateusz Zachara.
Cracovia: Krzysztof Pilarz – Mateusz Żytko, Tomislav Mikulić, Bartosz Rymaniak – Krzysztof Nykiel (55. Boubacar Diabang), Damian Dąbrowski, Marcin Budziński (85. Przemysław Kita), Mateusz Cetnarski (58. Sebastian Steblecki), Adam Marciniak – Dariusz Zjawiński, Dawid Nowak.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)