Fatalny błąd Wisły w koncówce i porażka

Na inaugurację grupy B Euroligi koszykarek Biała Gwiazda przegrała we własnej hali z Castors Braine 69:76. Spotkanie pokazało też, że kadra mistrzyń Polski jest zbyt wąska i z lepszymi rywalkami będzie im trudno nawiązać wyrównaną rywalizację.

Trener Wisły Jose Ignazio Hernandez mógł skorzystać z dziewięciu zawodniczek, wśród których dwie były mało doświadczone i ani razu nie posłał ich do boju. Mowa o 22-letniej Magdalenie Puter i zaledwie 16-letniej Alicji Grabskiej. Do Krakowa wciąż nie przyjechała bowiem Devereaux Peters, a Agnieszka Szott-Hejmej leczy jeszcze kontuzję kolana. Z kolei  Jurgen van Meerbeeck przywiózł pod Wawel 11 zawodniczek.

Dwie szybkie „trójki”

O ile w pierwszej kwarcie mecz był wyrównany, to w drugiej wiślaczki prezentowały się znacznie lepiej. Pokazywały to, o czym mówiły przed sezonem – twardą obronę i szybki atak. Z każdą upływającą minutą pierwszej połowy Jurgen van Meerbeeck stawał się coraz bardziej nerwowy, bo gospodynie uciekały jego podopiecznym. Trener krzyczał do swoich zawodniczek, gestykulował, ale na niewiele się to zdało.

Na nieco ponad pięć minut przed końcem drugiej kwarty Wiśła uzyskała dziesięć punktów przewagi. Wszystko przez dwa świetne rzuty Kateriny Zohnowej i Magdaleny Ziętary z dystansu i późniejszą akcję dwa plus jeden. Te kilka akcji pozwoliło wiślaczkom odskoczyć Castors Braine i grać na większym luzie.

Fatalna końcówka

Po przerwie na parkiecie było widać to, o czym wiadomo od kilku miesięcy: kadra krakowianek jest zbyt wąska. W kilka minut rywalki doszły je na punkt, a gdyby Marjorie Carpreaux trafiła rzut wolny, to doprowadziłyby do remisu. 15 minut przed ostatnią syreną mecz praktycznie zaczął się od nowa.

W ostatniej kwarcie spotkanie się nie zmieniło. Belgijkom łatwiej się goniło niż wiślaczkom broniło. 7,5 minuty przed końcem przyjezdne wyszły na jednopunktowe prowadzenie, ale „trójka” Magdaleny Ziętary przywróciła nadzieję na pozytywne zakończenie pierwszego meczu w europejskich pucharach.

Na sekundy przed ostatnią syreną kibice zaczęli świętować. Wisła miała punkt przewagi i do tego dwa wolne do wykonania. Zamiast pokazać cwaniactwo, nie trafić dugiego rzutu, zebrać piłkę i spokojnie zainkasować komplet punktów, Yvonne Turner z tylko sobie wiadomego powodu postanowiła trafić dwa razy i przeciwniczki miały jeszcze cień szans na dogrywkę. Na nieszczęście wiślaczek, doprowadziły do niej po rzucie rozpaczy z dystansu Aliny Iagupovej. W dodatkowych pięciu minutach zdecydowanie lepsze były Belgijki.

Za tydzień krakowianki zagrają na wyjeździe w Hiszpanii z drużyną Spar Citylift Girona.

Wisła Can-Pack - Castors Braine 69:76 (13:9, 19:12, 13:21, 20:23, 4:11)

Wisła: Nicholls 26, Ouvina 10, Ziętara 8, Żurowska-Cegielska 14, Turner 8 oraz Zohnova 3, Misiuk 0.

Castors: Trahan-Davis 17, Spencer 0, Carpreaux 12, Wauters 16, Iagupova 23 oraz Logunova 0, Mestdagh 2, Anderson 6, Linskens 0.

Sędziowali Boris Gabara (Słowacja), Jelena Smiljanić (Serbia), Mindaugas Vecerskis (Litwa).