Feralny plac
Plac na Groblach i jego bezpośrednie okolice nie mają szczęścia do miejskich inwestycji. W ostatnich latach zorganizowany został tu szereg prac modernizacyjnych wielu obiektów. Niestety większość z nich okazała się przepłacona, niepraktyczna i przeprowadzona w niejasnych okolicznościach – pisze Bartosz Paleta.
Rozpoczęta w czerwcu 2009 roku budowa Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego zapowiadała się okazale. Po wykonaniu badań archeologicznych przystąpiono do budowy pawilonu o powierzchni 700 metrów kwadratowych. Obok trzynastu stoisk z pamiątkami regionalnymi zaplanowano ulokowanie w nim restauracji, punktu informacji turystycznej oraz toalet i pomieszczenia dla przewodników. Budynek kosztował 20 milionów złotych.
Centrum Widmo
Wady architektoniczne projektu Witolda Cęckiewicza widoczne były na pierwszy rzut oka. Z niezrozumiałych względów trakt dla pieszych z Wawelu w stronę pomnika Smoka Wawelskiego usytuowano na dachu pawilonu, co doprowadziło do tego, iż był pomijany przez większość turystów. CORT otwarto w listopadzie 2010 roku. Po sześciu miesiącach ze względu na odnoszone straty finansowe umowy wypowiedziała większość kupców, którym udało się wywalczyć miejsca na Bulwarze Czerwieńskim, gdzie prowadzili działalność przed przeprowadzką do pawilonu przez szereg lat. Do dziś stoiska, które dzierżawili stoją puste.
Prędko upadła również restauracja. Obecnie na jej miejscu działa kawiarnia "Czuły Barbarzyńca", która mimo dofinansowania ze strony zarządzającego obiektem Krakowskiego Biura Festiwalowego nie może stanąć na nogi. Wbrew hucznym zapowiedziom nigdy nie ulokowano w obiekcie pomieszczenia dla przewodników miejskich. Aby zapełnić powierzchnię pawilonu w okresie letnim 2011 roku umieszczono w budynku posterunek policji, który szybko został zlikwidowany ze względu na niewielkie zapotrzebowanie.
(Dez)organizacja ruchu
Równolegle z budową Centrum rozpoczął się remont ulic i chodników w jego sąsiedztwie. Na miejscu dawnego parkingu powstał ogromny plac położony między pawilonem, a ulicą Zwierzyniecką. Poza kilkoma stanowiskami dla autokarów oraz ławkami pozostaje niezagospodarowany. A przecież to ogromna przestrzeń. Nadzór nad większością terenu sprawuje Zakład Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jego przedstawiciele notorycznie odmawiają potencjalnym przedsiębiorcom dzierżawy części placu, tłumacząc, że zgodnie z wytycznymi miejskimi jest on przeznaczony do prowadzenia działalności gospodarczej wyłącznie w trakcie odbywających się w pobliżu imprez masowych. Poza Wiankami, których zresztą w ubiegłym roku nie było, takie wydarzenia w okolicy się nie odbywają.
Równocześnie po remoncie dokonano reorganizacji ruchu drogowego. Ulica Powiśle stała się dwukierunkowa, ale tylko na odcinku prowadzącym do nowootwartego parkingu podziemnego. To zastanawiające, bo niecałe dziesięć metrów dalej znajduje się droga prowadząca do starego, konkurencyjnego parkingu, do którego nie można od tej strony dojechać. Wprowadzono także strefę B na obszarze Placu na Groblach, co biorąc pod uwagę natężenie ruchu w tym rejonie jest decyzją absolutnie niezrozumiałą. Korzystają na niej jedynie funkcjonariusze Straży Miejskiej, którzy pod starym parkingiem znajdującym się obok hotelu Sheraton zorganizowali stały punkt karania mieszkańców oraz turystów, dla których jest to jedyna droga dojazdowa do wspomnianego parkingu. Wobec jego właścicielki władze miasta od lat prowadzą krzywdzącą politykę.
W 2011 roku przeprowadziła generalną modernizację obiektu. Nie zezwolono jej jednak na remont muru odgradzającego parking od ulicy, argumentując, że jest to pozostałość zabytkowego browaru i inwestycję musi przeprowadzić miasto przy pozytywnej opinii konserwatora zabytków, na co nie ma pieniędzy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że cały budynek zabytkowego browaru wyburzono w 2002 roku pod budowę hotelu Sheraton. Wątpliwości budzi także objaśnienie umieszczone na znaku zakazu wjazdu na teren strefy B w obrębie Placu na Groblach. Informacja o nieobowiązywaniu zakazu w przypadku dojazdu na parking została bowiem zaklejona białą taśmą.
Boisko dla nikogo
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nowa organizacja ruchu dostosowana została do wymagań właściciela parkingu podziemnego. Zbudowała go za 79 milionów złotych hiszpańska firma ASCAN, która otrzymała możliwość pobierania opłat przez okres 70 lat, po którego upływie parking stanie się własnością miasta. Jednym z warunków przetargu na budowę obiektu był wymóg rekultywacji terenu polegający na odtworzeniu infrastruktury sportowej, na którą składały się trzy boiska asfaltowe (do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki). Potwierdza to wpis z 2 stycznia 2007 roku umieszczony w Biuletynie Informacji Publicznej. Zamiast trzech boisk tartanowych powstało jedno, przeznaczone do gry w piłkę nożną. Po kilku miesiącach było nie do użytku ze względu na stan murawy.
Nic nie zmieniło się do dnia dzisiejszego. Miasto utrzymuje, iż na jego modernizację potrzeba 1,5 miliona złotych. Ale takiej kasy nie ma. Urzędnicy unikają jednak odpowiedzi na pytanie dlaczego zrezygnowano z wyłożenia boiska sztuczną nawierzchnią, co hiszpańska firma chciała wykonać na własny koszt. Apelował o to w pismach z 2009 roku Adam Dobosz, dyrektor Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego, który zarządza obiektem. Warto dodać, że Dzielnica I Stare Miasto jest jedyną w Krakowie, która nie została wyposażona w boisko typu Orlik. Plac na Groblach jest znakomitym miejscem do przeprowadzenia takiej inwestycji. Obecnie miejsce, które kiedyś było pełne uprawiającej sport młodzieży, tętniące życiem od rana do wieczora, w którym od pokoleń odbywały się zawody międzyszkolne stoi puste. Wciąż odbywają się tu lekcje wychowania fizycznego organizowane przez ponad 20 szkół. Uczniowie spędzają zajęcia z WF-u w opłakanych warunkach.