FF: Smutna Kraków Arena. Resovia bez medalu
Asseco Resovia nie stanęła trzeci raz w historii na podium siatkarskiej Ligi Mistrzów. Aktualny mistrz Polski w meczu o brązowy nie dał rady Cucine Lube i przegrał w pięciu setach.
To nie tak miało być. Przed rokie, w Berlinie, najlepsza polska drużyna wywalczyła srebro. Teraz, przed własną publicznością, chciała pierwszy raz sięgnąć po tytuł najlepszej klubowej drużyny Europy. Sukcesu Płomienia Milowice sprzed prawie 40 lat nie udało się powtórzyć. Co gorsza, nie ma także medalu.
Słabo od początku
O ile w sobotnim spotkaniu mistrzowie Polski dobrze zaczęli i wygrali inauguracyjną partię, to w niedzielę już tak dobrze nie było. Włosi prowadzili od początku do końca dzięki lepszej skuteczności w ataku. Do tego dołożyli dwa punkty więcej blokiem od gospodarzy oraz dwa asy serwisowe. Resovia tylko raz była blisko przeciwników. Po drugiej przerwie technicznej odrobiła kilka punktów i przegrywała 16:17. Włosi jednak szybko zareagowali i w końcówce pokazali wyższość. Kropkę nad „i” postawił na polu zagrywki Osmany Juantorena.
Decydujące bloki
Trybuny - podobnie jak dzień wcześniej - były z Resovią. Kapitalny doping pomógł zawodnikom wygrać drugą partię i wrócić do spotkania. Łatwo nie było, bo Włosi mieli piłkę setową. W końcówce decydujący okazał się blok, którego mistrzom Polski brakowało w pierwszym secie. Na 24:24 wyrównał Bartosz Kurek, a w ostatniej akcji rywala zatrzymał Fabian Drzyzga.
Prowadzenie
Napędzony sukcesem zespół z Podkarpacia bardzo dobrze spisywał się na początku trzeciej partii. Świetnie funkcjonował blok, rywali udało się także postraszyć zagrywką. W efekcie Resovia prowadziła na przerwie technicznej 8:4. Sielanka zespołu Andrzeja Kowala trwała jednak krótko. Rywale przycisnęli i nic nie zostało z czteropunktowej przewagi. Po punkcie z serwisu Russella Holmesa Resovia miała dwa oczka więcej (20:18) i przewagę w decydującym momencie trzeciej części gry. Nie wypuścili już jej z rąk, choć trener Gianlorenzo Blengini wziął czas przy wyniku 24:22. Nasi siatkarze nie musieli się jednak wykazać, bo zagrywkę zepsuł Dragan Stanković.
Bloki Włochów i tie-break
Trzy bloki Włochów z rzędu dały im prowadzenia 8:5 na początku kolejnej odsłony. Długo go jednak nie utrzymali, bo dobra gra Resovii na siatce oraz błąd własny sprawiły, że było po 10, a o czas poprosił szkoleniowiec Cucine Lube. Wynik kręcił się koło remisu, ale blok Thomasa Jaeschke dał naszym jednopunktowe prowadzenie na kolejnej przerwie technicznej.
Mistrzowie Polski próbowali uciec przeciwnikom, ale ci nie dawali się. Gdy było po 21, Andrzej Kowal zebrał drużynę i nakreślił taktykę na końcówkę seta. Czas lepiej wykorzystali włosi, bo zamurowali siatkę i zgarnęli seta.
W tie-break lepiej wyszli zawodnicy Cucine Lube i już do zmiany stron wypracowali cztery oczka przewagi. Resovia walczyła, ale wydawała się bezradna i przegrała seta, a w konsekwencji spotkanie.
Asseco Resovia – Cucine Lube 2:3 (20:25, 27:25, 25:22, 22:25, 10:15)
Asseco Resovia: Kurek, Jaeschke, Achrem, Paszycki, Drzyzga, Holmes, Ignaczak (libera) oraz Penczew, Wojtaszek (libero), Tichacek, Dryja.
Cucine Lube: Fei, Juantorena, Stanković, Christenson, Cebulj, Podrascanin, Grebennikov (libero) oraz Priddy, Cester, Mazzone.